UDOSTĘPNIJ

Choć od zakończenia znakomitego serialu ?True Detective? minęło już kilka miesięcy, wielu osobom nadal kołaczą się po głowach świetne monologi Rusta Cohle’a ? jednego z głównych bohaterów (w tej roli wyszydzany eks-goguś Matthew McConaughey). Sam muszę przyznać: to niewiarygodne, że dzisiejsza popkultura wykreowała coś co jednocześnie jest przystępne, ale ma również znamiona głębi. ?Czas to płaski okrąg. Wszystko co zrobiliśmy będzie się ciągle powtarzać i powtarzać? – głosi jeden z cytatów. Pseudofilozofia można rzec. Ja natomiast lubię takie coś nazywać ?głębokim banałem?, bo na pierwszy rzut oka to pusty frazes, ale jakby się głębiej zastanowić to coś w tym jednak jest.

Jeszcze miesiąc temu cała społeczność internetowa podśpiewywała sobie ?koka, hera, hasz elesdi? zaintonowane przez jakąś babeczkę na konkursie piosenki aktorskiej. A że babeczka obrotna, to nagrała teledysk i wypuściła koszulki, które potem kilku gamoni kupi i nałoży ze dwa razy. Zawsze mnie takie małe fenomeniki dziwiły. Był gangnam style ? były koszulki, kubki. To samo dotyczy wszelkich memów. Po co to kupować? Po roku konsument-idiota zapomina o co chodzi z takim czy innym nadrukiem. Dziwne połączenie mody i instynktu stadnego.

Wszystkie te zjawiska gasną jeszcze szybciej niż się pojawiły i uważam to osobiście za fascynujące. Czym nowsze, tym krótszy ich żywot, zastanawiam się, gdzie będzie granica tego wszystkiego. Co tydzień nowe ?hiciory? w radio? To akurat byłoby znośne w dobie mielenia tych samych utworów, raz po raz. Bo żal patrzeć na ludzi słuchających radia. Jak słyszę, że ktoś tłucze codziennie RMF, to od razu zrywam z nim kontakt i przylepiam mu łatkę ?psychol, potencjalnie niebezpieczny?. No sorry, jak ktoś zapodaje sobie codziennie taką miazgę, czy to z własnej woli, czy to z przymusu, nie może być normalny. Po prostu nie może.

Tak poza tym radio to też ciekawy wbrew pozorom temat. To jak z każdym rokiem okaleczają muzykę, dokładając solidną łychę gówna do popkulturowego szamba jest aż niemożliwe. A granice ciągle się przesuwają. Jeszcze dwadzieścia lat temu przemysł muzyczny zbierał solidne joby od krytyki za sztuczne pompowanie artystów tzw. one hit wonders (artyści jednego przeboju). Wtedy to był krach, coś nie do pomyślenia, żeby gust ludzki był aż tak spaczony. Dzisiaj te same piosenki są złotymi przebojami i ogólnie rzecz biorąc trwale zapisały się ludziom w głowach. Wspomina się je raczej ciepło. Dzisiejsze one hit wonders od razu idzie w zapomnienie. Ktoś w ogóle pamięta taki twór jak O-Zone i ich odmóżdżające numa numa jej? Oczywiście musiałem sprawdzać w google kto nagrał taką rzadziochę. Polska niby zwykle sto lat za murzynami, ale też mieliśmy swoje chwasty typu Kasia Cerekwicka. Nawet nie pamiętam żadnego jej refrenu.

Jakby nie patrzeć to polityka też się takim kołem toczy. Ciągle jeden schemat, inne twarze. Dlatego niezbyt interesują mnie poczynania Ewy Kopacz jak i samo jej wskoczenie w premierowski garnitur. Nic nowego nie powinno się zdarzyć, ani na plus, ani na minus. Co prawda, to drugie jest bardziej prawdopodobne, ale sądzę, że i tak będzie mdło. W skrajnym przypadku i tak będziemy przeżywali to samo co za Kaczorów i Komora: wpadki, wpadki, wpadki. Naród będzie się śmiał do rozpuku, że szefowa rządu jest gamoniem. Ot powtórka z rozrywki.

Te wszystkie zakulisowe gierki i cała otoczka, towarzysząca obsadzaniu poszczególnych ministerstw są komiczne. Ciekawe czy jest jeszcze ktoś kto na poważnie łyka bełkot, który idzie do mediów. Choćby taki, autorstwa pani Kopacz: „rząd będzie merytoryczny, pełen silnych osobowości i będzie spajał PO„. To poprzedni rząd nie był merytoryczny, nie miał silnych osobowości i nie spajał PO? A jeśli był to po co to powtarzać? Przecież wiadomo, że następny też taki będzie (w zamierzeniu peowców). No chyba że przyszła pani premier nie czuje się pewnie i musi wszystkim dookoła powtarzać, że nie jest wielbłądem.

Bez końca można mnożyć takie ?cykle? czy to w popkulturze czy w świecie polityki. Kolejne wybory, nowe mordy, a i tak wszystko zawsze tak samo wygląda i do tego samego się sprowadza czyli kurwienia na rządzących. Wypisz wymaluj czas kolisty, więc wygląda na to, że jest trochę sensu w pseudofilozoficznym cytacie z amerykańskiego serialu. Wychodzi na to, że nowa premier nie wyrwie się ze schematu i będzie kolejną efemerydą (z polskiego na nasze: pojawi się i zniknie). W takim razie jaki jest sens rozczulać się nad taką bzdurą?

Zobacz również