UDOSTĘPNIJ

Nasłuchałem się, że ostatnio uderzam w zbyt poważne tony to dzisiaj dla odmiany coś weselszego. I przyjemniejszego. Kilka dni temu za sprawą anonimowego kolesia, doszło do wycieku zdjęć przedstawiających amerykańskie celebrytki od nieznanej strony. Konkretnie: od dupy strony. Sprawa wygląda tak, że gość wykonał kilka sztuczek, dostał się do iCloud (usługa Apple’a umożliwiająca m.in. przechowywanie zdjęć na wirtualnym dysku twardym) i przechwycił pikantne focie znanych pań, po czym podzielił się swoim żniwem z resztą świata. Produkty spod szyldu nadgryzionego jabłka mają ponoć opinię idiotoodpornych, no ale kiedy w grę wchodzą przygłupawe aktorki, to jak widać jakiekolwiek granice przestają mieć znaczenie. Kto normalny trzyma pieprzne treści na bliżej nieokreślonym serwerze?

W każdym razie mamy do czynienia z jednym z niewielu momentów, w którym głupota daje owoce. Pierwszego września dzieci pognały do szkół korzystać z owoców nauki a ich ojcowie dla odmiany w pocie czoła pilnie korzystali z owoców natury. Albo jak kto woli ? technologii. Niby została naruszona prywatność (i to w sposób poważny), ale jednak trudno wykrzesać mi choć odrobinę współczucia dla krzywd wynikających głównie z braku wyobraźni.

Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Jestem pewien, że po obejrzeniu efektów akcji ?Fappening? wielu dziewczętom skoczy samoocena. Jak się okazało, miliony na koncie nie czynią nadczłowieka. Nie usuwają magicznie pryszczy z twarzy ani odstającego bebzona. Nadal trzeba się użerać z nieposłusznymi fałdkami tu i ówdzie, a zbędne owłosienie samo się nie usunie. Nawet posiadanie w swoim CV roli w najlepszym serialu w historii, nie sprawia, że można zapomnieć o wizytach u kosmetyczki czy kupnie depilatora. O czym jedna z dam nie miała zielonego pojęcia.

Natomiast w związku z tą aferką zaczynam martwić się o naszych posłów. Niedawno otrzymane iPady mogą zamienić się w bombę masowego rażenia. Czego jak czego, ale intelektu to trudno od parlamentarzystów oczekiwać, więc kto wie co oni trzymają w swoich chmurach? To by dopiero była heca jakby doszło do wycieku. Pół Polski wydłubałoby sobie oczy po przejrzeniu zawartości tabletu Rysia Kalisza. Jeśli chodzi o zalety to kompleksy wyleczyłaby większość mężczyzn. Patrząc na to co się dzieje w polityce, nie zdziwiłbym się jakby posiadacze owych iPadów, w zdecydowanej większości cierpieli na kompleks małego członka.

Donald już niedługo zacznie brylować po europejskich salonach i znając życie wsławi się zupełnie niczym. A tak przynajmniej kumple z Rady Europejskiej mieliby radochę oglądając materiały kompromitujące swojego szefa. Ale tak czy siak życzę mu powodzenia, choć wybór mnie zupełnie nie wzruszył. Mam jednak inny problem a mianowicie całą otoczkę dotyczącą tego wydarzenia, którą można już nazwać fenomenem.

Gdzie się nie spojrzę, to zewsząd atakują mnie analizy tej nominacji. Nagle wszyscy zaczęli pouczać jak należy tę sytuację interpretować. Paranoja. Nie muszę chyba dodawać, że większość komentatorów nie ma zupełnie ku temu podstaw jak na przykład gość, który na fanpejdżu pikio.pl napisał: ?Dlaczego D. Tusk objął to stanowisko? Na tym stanowisku potrzebny jest ktoś uległy, zdolny do kompromisu, o zdolnościach koordynacyjnych. Ktoś kim można łatwo sterować. Taka osoba może idealnie realizować interesy głównych rozgrywających czyli przede wszystkim kanclerz Niemiec i prezydenta Francji?. Tumany oczywiście lajkują. Klikam na profil, a nuż autorem jest polityk, który zna doskonale mechanizmy wewnętrzne instytucji europejskich? A może przynajmniej ma jakieś inne podstawy do wydawania kategorycznych sądów? Oczywiście okazuje się, że to jakiś baran, studenciak uniwersytetu ekonomicznego, który Radę Europejską zna z obrazków w podręczniku, a o gierkach politycznych wie tyle ile obejrzy w telewizji. Jak mam brać na poważnie słowa takiego kolesia? Owszem może mieć rację, ale taką na zasadzie ślepej kury. Bo zaplecza intelektualnego do wygłaszania takich tez zero.

Prawda jest taka, że intrygi i niuansiki tego molochu znają najlepiej ci którzy go tworzą. Skrawki informacji mogą mieć ewentualnie sprytni dziennikarze i inni politycy. Ale jak wszyscy wiemy politycy kłamią, więc nigdy społeczeństwo nie będzie miało całkowitej znajomości stanu faktycznego. Można wysuwać jakieś losowe interpretacje, z tym że to wszystko patykiem po wodzie pisane. Inteligentny człowiek takich wypowiedzi jak komentatora powyżej nie bierze na poważnie. Większość zapomina o tym, że najważniejsze rzeczy odgrywają się za kurtyną. Przekaz jaki idzie do mas jest specjalnie zniekształcony, a tymczasem trafiają się kretyni głoszący na tej podstawie prawdy objawione.

Oczywiście bardzo prawdopodobne, że jedynym dylematem Donia w tej robocie będzie wybór jak najwygodniejszego fotela do gabinetu. Nie ma jednak co do tego pewności, więc ten temat warto sobie odpuścić. Bawi mnie tylko wybór na jakby nie patrzeć poważne stanowisko gościa, który angielski ma na poziomie gimbusa. Grube siedem lat pełnił funkcję, gdzie znajomość jednego języka obcego to jest taka oczywistość, że nawet nie można tego określić mianem minimum przyzwoitości. Przez siedem lat był jedną z najważniejszych osób w państwie, siedem lat w ciągu, których można mowę Szekspira opanować w stopniu niemalże biegłym. Wystarczyło trochę inicjatywy. Tymczasem na konferencji słyszymy, że zamierza się wziąć za naukę. Trzeba było o tym pomyśleć wcześniej, a nie biegać po orliku w krótkich spodenkach.

Niby funkcjonuje to powiedzenie: ?na naukę nigdy nie jest za późno?, ale w tym przypadku… niestety jest. Premier zdążył z siebie zrobić nieuka. Nawet zakasanie rękawów i kupno podręcznika tego nie zmieni. Szczęśliwie dla Donalda niewiele osób zwraca uwagę na ten fakt, więc trochę mu się upiekło. A co by nie mówić to tak naprawdę jest wiele przypadków kiedy na naukę nie jest za późno. Może to dotyczyć na przykład obsługi iCloud, tak aby nie wyciekły z niego prywatne zdjęcia. Naprawdę nie chcę tego. Koniec końców oglądałem go tyle lat i nareszcie jego oblicze przestanie mnie w napastliwy sposób atakować z czołówek portali. Nie mam już ochoty na oglądanie jego twarzy. Ani tym bardziej innych części ciała.

Zobacz również