UDOSTĘPNIJ

W zeszłym tygodniu miałem wątpliwą przyjemność utkwić w korku, który znawcy literatury mogliby określić jako ?proustowski?. Długi jak najsłynniejszy cykl powieściowy francuskiego pisarza a i myśli człowieka błądzą ?w poszukiwaniu straconego czasu?. Targany konwulsjami nudy i frustracji, pilnie potrzebowałem bodźca, który uchroniłby fotel przed niechybnym zniszczeniem przez moją wagę. Sytuacja była dramatyczna. Szczęśliwie moją uwagę przykuł mały, żółty prostokącik przylepiony do bariery energochłonnej (tego samego typu, w którą wpakował się Kubica podczas rajdu Ronde di Andora). Minimalistyczna nalepka głosiła coś w stylu: ?Spy 24, usługi detektywistyczne? a poniżej numer telefonu. Miejsce na reklamę trzeba przyznać ? specyficzne, ale uwagę może przyciągać. O ile za kółkiem nie siedzi furiat z pianą na pysku, wyżywający się na klaksonie.

Zacząłem się jednak zastanawiać jak wygląda typowy klient z takiego ogłoszenia. Paweł (41 l.), przedstawiciel klasy średniej, stały bywalec placówek o szemranej reputacji: ?Monika zaliczona, czteropak w bagażniku. Co ja jeszcze miałem… O Spy 24, zadzwonię do nich, sprawdzę czy aby ta franca się dobrze prowadza?. Albo Janusz (54 l.), wąsaty przedstawiciel tzw. ?nowego romantyzmu mickiewiczowskiego? uosabiającego się w tęsknocie za PRL: ?Spójrz Grażyna, detektyw! Kręć numer szybko! Kowalski wczoraj kupił passata z salonu, pewnie bydle ma lewe dochody. Podpieprzymy go do skarbówki!?. Innymi słowy usługi detektywistyczne to nie jest coś co kupujesz kompulsywnie jak schab na promocji czy crocsy w dyskoncie. No i kto w ogóle numer do detektywa bierze z ogłoszenia na ulicy zamiast zrobić rozeznanie w sieci?

Po powrocie do domu zaatakował mnie na onecie nagłówek ?Podejrzliwy jak Polak?. Jak się okazało, ominęła mnie jakaś zmiana w ludzkiej mentalności i teraz Polacy zaciągnięte chwilówki wydają nie tylko na telewizory plazmowe i wesela w stylu sarmackim, ale także na detektywów szpiegujących swoich bliskich.

Paranoję ma każdy na punkcie każdego. Małżonkowie śledzą jedno drugiego w poszukiwaniu oznak niewierności, narzeczeni starają się wyniuchać przeszłość swoich partnerów: czy facet siedział w pierdlu, czy kobieta nie brała do buzi nieodpowiednich rzeczy za gratyfikacją finansową i takie tam. Konsekwencją tej mody będzie jak mniemam, masowy szturm psychiatrów, a potem aptek po leki przeciwparanoiczne.

Zanim to jednak nastąpi proponuję rozkręcić narodową hecę na miarę taśm prawdy. Plan jest prosty: robimy ogólnonarodową zrzutę, opłacamy detektywów i wyznaczamy prosty cel: ludzie ze świecznika. Nareszcie wszyscy będą mieli poczucie dobrze wydanych pieniędzy. Dodatkowo uporamy się ze wszechogarniającą nudą a media w końcu będą miały o czym pisać. Wyobrażacie to sobie? ?Wprost? i ?Fakt? ramię w ramię zaczną donosić o brudnych interesach władzy. ?Wprost? o wyprowadzaniu pieniędzy na lewo z państwowych spółek a ?Fakt? swój artykulik okrasi zdjęciem brudnego interesu jakiegoś prominenta, w ustach innego.

Pozbylibyśmy się w końcu nieśmiesznych kabaretów, bo kto w ogóle będzie je oglądać, gdy lepszy spektakl dostarczy codziennie jedynka o 19:30? A ?Agrobiznes? zamiast nudnych informacji o pszczołach, poinformuje którzy posłowie zapylają pół Warszawy, w tajemnicy przed żonami.

To wszystko prowadzi do jednej rzeczy: nieuniknionej wymiany 460 patałachów, na których utyskuje codziennie cały naród. Oto cały szkopuł tej żartobliwej wizji. Najbardziej nierealnym jej elementem jest założenie, że ludzie kopną ich wszystkich w zad przy urnie. Nie wiem czy jest na świecie inny kraj, gdzie wszechobecna złość i rozczarowanie nie przekładają się na wymierne działania.

Zamiast nawoływać do jakiejś zmiany, to nawołujemy do żarcia jabłek. Przecież to nie rozwiązuje żadnych problemów. Nie zastąpimy dostaw gazu z Rosji, gazami ze swoich własnych tyłków po wtrząchnięciu kilku kilogramów czy to jabłek czy innej grochowiny.

Głównym tematem wszelkich debat stała się teraz Ukraina z Rosją. Po co się w to mieszać jak nawet nas nie chcieli do rozmów dopuścić? Jedynym efektem jest kolejny podział społeczeństwa na rusofobów i rusofilów. Ta szopka urosła do tak absurdalnych rozmiarów, że jedynym, sensownym podsumowaniem jest fraszka nieocenionego Jana Sztaudyngera: ?Z lęku przed rusycyzmem wielu naszych braci nie mówi ?kot się czai?, lecz ?kot się herbaci?.

Zabawne, że nie ufamy bliskim, podczas gdy politykom, wbrew zdrowemu rozsądkowi, załatwiamy kolejne kadencje. W XXI wieku na ósmy grzech główny zaczyna wyrastać obojętność, która jest źródłem głupoty. Każdy chce żyć w lepszym kraju, a jednak większość krzyżyki w kolejnych wyborach stawia z klapkami na oczach. To polska obojętność rodzi polską frustrację.

Czytam, że ci dwaj goście od podsłuchiwania nagle zmienili front i swoje materiały postanowili spuścić w Wiśle. Zero afery. Nawet nigdzie nie uświadczyłem spiskowych teoryjek, tak popularnych na prawej stronie. Że chłopaki dostały od kogoś wybór: albo nurkują pendrajwy albo oni z betonowymi bucikami na nogach. Jakby dobrze się przyjrzeć to sprawa jest ciekawa i można zadać sobie sporo pytań. Kiedy te materiały zostały zatopione? Jeśli dawno to czego teraz się o tym dowiadujemy, jeśli niedawno to dlaczego kolesie tyle zwlekali? Tymczasem mam wrażenie, że mało to kogo obchodzi.

Taką mamy właśnie sytuację. Bełkot informacyjny sprawia, że naturalnym odruchem staje się izolacja od szumu. Filtrowanie wiadomości, refleksja, próby samodzielnego myślenia zakrawają obecnie na wyjątkowe hipsterstwo. I straszny, straszny wysiłek. W końcu łatwiejsze jest przepuszczenie kasy na pierdoły zamiast zastanowienia się dlaczego jej tak mało. Wygląda na to, że z tej sytuacji przeciętny Polak ma tylko jedno wyjście: podjąć jedyny wysiłek na jaki go stać i wykręcić numer do kolejnej agencji detektywistycznej: ?Halo, dzień dobry. Dzwonię w poszukiwaniu straconych szarych komórek…?.

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułChamski żart z Polaków w niemieckiej telewizji. Riposta
Następny artykułRówność jako ideał etyczny?
Wojciech Mazurek
Publicystyka, której niepotrzebna doktryna. Jestem przeciwnikiem schematów w myśleniu oraz wyznawania jednej ideologii. Subiektywnie, ostro i filozoficznie. Prywatnie uwielbiam eskapizm w dobrą literaturę, ambitne kino. Fan Billa Hicksa i George'a Carlina. Cioranowski nihilista a także miły mizantrop.