UDOSTĘPNIJ

?Niedługo obowiązkowym rytuałem na początku pierwszej randki będzie gmeranie w kroczu drugiej osoby, tak żeby od razu wszystko było jasne? – w ten żartobliwy sposób jeden z kumpli skomentował ostatnie zajście w Polsat News. Fakt, technologia idzie do przodu, szczególnie w dziedzinie chirurgii plastycznej, więc spotkanie z ulepszoną wersją Rafalali w przyszłości może być realnym koszmarem o jakim nawet nie śnili Orwell z Huxleyem.

Sama afera została już solidnie przemielona, bodajże ostatni tekst na ten temat wrzucił wczoraj portal wp.pl (felieton spod pióra red. Warzechy). Cały ten zgiełk po raz kolejny uświadomił mi jak jałowa jest obecnie publicystyka. Przewidywalna do bólu. Wchodzę na lewica.pl (z telefonu, siedząc w łazience ? wspominałem jak na moje jelita działają takie strony) i widzę oczywiście pochwalne peany na cześć sami-wiecie-kogo. Niby trudno oczekiwać trzeźwego spojrzenia od kogoś przesiąkniętego ideologią, ale w takim razie jaki jest sens w ogóle czytać dyrdymały, które wciskają nam prawicowe czy lewicowe portale? Od początku do końca wiadomo w jakim tonie będzie tekst, więc prawdę powiedziawszy taka publicystyka jest tak samo potrzebna jak druga dziura w… no sami wiecie gdzie.

Coraz częściej utwierdzam się w przekonaniu, że pisarstwo zaangażowane w ideologię/partię jest nędzne. Na twitterze błyska mi wypowiedź jakiejś babki, która chce stawiać łiskacza za spalenie komunistycznej tęczy i łapię się za głowę. Podnosi się rwetes, bo nawoływanie do przestępstwa, a nikt nie zwraca uwagi na ten idiotyczny przymiotnik. Jak tęcza może być komunistyczna?! Jest przystrojona czerwoną gwiazdą? Związek radziecki ją tam postawił? A może na jej końcu wujo Stalin postawił gar z cukierkami dla dzieci? No sorry, ale ja nie mogę czytać kogoś kto robi z siebie takiego idiotę. Znaczy idiotkę.

W związku z powyższym muszę się przyznać do pewnej wstydliwej rzeczy. Tak na oko to trochę bardziej niezręczne niż choroba weneryczna. Otóż wolę czytać felietony Mellera o braku sygnału telewizyjnego niż kolejne opiniotwórcze tekściki zacietrzewionych pismaków. Nawet jeśli podzielam ich poglądy. Korwin-Mikke do znudzenia powtarza, że dobry Niemiec nienawidził Trzeciej Rzeszy, dobry Rosjanin ZSRR, tak więc może dobry publicysta nienawidzi polityki?

Wydaje mi się, że większość ludzi rzyga tym co się w wielkim świecie dzieje. Nie mam tego słynnego dowodu, rozwiązującego wszystkie kwestie, ale tak podskórnie czuję. Gdyby przeciętnemu Polakowi kazać napisać felieton o bieżących wydarzeniach, pewnie składałby się naprzemiennie z dwóch słów: tego wulgarnego co określa kobietę lekkiego prowadzenia oraz tego na ?gie? co niektórym kojarzy się z gejami. Tak szczerze to moje teksty wyglądałyby podobnie, ale czasem lubię rozwinąć pewne wątki.

Hłasko w jednym z opowiadań pisał: ?dwie rzeczy, które wiążą w Polsce ludzi: wódka i zmęczenie?. Do tego zestawu dodałbym jeszcze jedną: wkurwienie. Przysłuchując się rozmowom na ulicach trudno użyć mniej wulgarnego zamiennika. Tak jak kiedyś do sejmu weszła Polska Partia Przyjaciół Piwa, tak teraz podejrzewam duże szanse miałby ?Ruch Wkurwionych?, gdyby taki powstał. Oczywiście RW byłby niezależny ideologicznie. W pełnym tego słowa znaczeniu, a nie niezależny jak niezalezna.pl. To czego ludzie mają dosyć to oczywiście kiepskie warunki życia, ale także wpychanie im na siłę poglądów. Na polu partyjnym gra idzie o władzę, wiadomo. Za to na polu medialnym rozgrywa się wyścig szczurów kto bardziej zapełni wam głowy swoim bełkotem. Macie akceptować homoseksualizm, popierać Ukrainę, nienawidzić Rosji, być za wolnym rynkiem czy oddawać hołd rozmaitym ludziom ? zależne gdzie sobie klikniecie. I najlepiej gdybyście wyłączyli myślenie i krytycyzm. To co się teraz dzieje, wygląda bardziej na terror umysłowy niż prezentację takiego czy innego systemu wartości. Terror to dobre słowo, bo fanatycy dają wam wybór: albo akceptujecie całą ich linię ideologiczną albo won ? zostaniecie wyzwani od lewaków/prawaków/faszystów. Mentalne posłuszeństwo ? tylko to się dla nich liczy.

Po tym jak nakreśliłem koncepcję RW jednemu ze znajomych, zapytał mnie on, całkiem głupio zresztą: na kogo powinien głosować ktoś kto z takim ruchem mógłby się utożsamiać. Bo w końcu irytacja rodzi się z tego, że jest komuś źle. A chciałby lepiej. Na tak postawione pytanie każdy powinien znaleźć swoją odpowiedź. Zresztą wyszedłbym na hipokrytę, dając na sam koniec takiego tekstu jedno, ostateczne rozwiązanie. Takiego nie ma i nigdy nie będzie. Zdaje się, że tę prostą prawdę znał także wspomniany Marek Hłasko. W tym samym jego opowiadaniu, można znaleźć wskazówkę jak odpowiedzieć na pytanie mojego znajomego: ?słabością każdej mądrej idei jest to, że starają się realizować ją głupcy?. Zaangażowani ideologicznie powinni o tym pamiętać odświeżając raz po raz stronę ulubionego portalu politycznego czy mając przed nosem kartę wyborczą. Dystans do dziennikarstwa i polityki ? tego im brakuje. A Hłasko choć bystry to nie wspomniał o jednej rzeczy, która dotyczy tym razem wszystkich z nas ? czasem głupcem jest ten kto ma w ręku myszkę albo długopis. Po prostu.

2 KOMENTARZY

  1. Znowu znakomity tekst.
    Tylko że, drogi Wojciechu, coś tam nieco manipulujesz. Wszedłem sobie, za Twoim przykładem na lewica.pl. Poszperałem nieco po głównej stronie… I jakoś nie zauważyłem peanów, na cześć rafalala/li (?). Ale ok. Myślę sobie, w kiblu omsknął mu się palec i wjechał w dział "blogi". Wchodzę w blogi, a tam oczom mym ukazuje się
    jeden, jedyny tekst odnośnie poskramiacza dziwadeł zawiszopodobnych.
    A u Ciebie brzmi to, jakby co najmniej cała redakcja lewicy.pl sikała tęczowymi fontannami, zachwalając durne zachowanie jednego głupka wobec drugiego przygłupa.

    Pozdrawiam.

  2. Lekkie wyolbrzymienie jak to w felietonie ;). Dodam jedynie (jakby ktoś się nie domyślał), że nie chodziło mi o sam poziom portali politycznych (w tym lewica.pl) tylko ich okropną przewidywalność. Strony patriotyczne praktycznie nigdy nie skrytykują RN, tak samo jak te lewicowe nigdy nie powiedzą złego słowa na paradę równości. A jeśli ktoś czyta komentarze to dodam (nie było miejsca już na to w tekście), że przypomniała mi się pewna rzecz, którą opowiadał bodaj Paweł Zarzeczny w jednym z wywiadów. Kilka lat temu GW zatrudniła prawicowego publicystę i felietonistę Piotra Wierzbickiego. Ci którym nazwisko to nic nie mówi, powiem tylko, że był to jeden z założycieli Gazety Polskiej. Pojawiły się głosy jak to GW łączy różne środowiska i poglądy, piękny przykład pluralizmu. Tymczasem Wierzbicki pisał dla Wyborczej felietony poświęcone muzyce klasycznej, na której świetnie się zna. Nic o polityce. Więc takie właśnie mamy media otwarte na poglądy. Dlatego warto docenić takie strony jak pikio.pl. Jak z tym pudełkiem czekoladek od Forresta Gumpa – nigdy nie wiadomo na jaki tekst trafisz na głównej ;).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ