UDOSTĘPNIJ

Czasem w życiu człowiek zaczyna się zastanawiać ? tak jak w tym powiedzeniu o internecie ? skąd na świecie jest tylu idiotów. Tego typu refleksje zaczęły mnie przeszywać, gdy wylądowałem w liceum i byłem naocznym świadkiem kilku kompromitacji na lekcjach geografii czy historii. Brutalny obraz młodych umysłów odkrywały pytania ze znajomości mapy. A raczej nieznajomości ? położenia Egiptu, Azji czy Oceanu Atlantyckiego. Dyletanctwo to skaza XXI wieku.

Jako, że głupota ma różne oblicza i nie zawsze wynika z braków wiedzy, postanowiłem zgłębić sprawę u źródeł. Podczas gdy normalni ludzie czytali ?Cierpienia młodego Wertera?, ja w tym czasie zaczytywałem się w podręcznikach akademickich do psychiatrii. Pasjonująca lektura, lecz moim zdaniem zabrakło jednostki chorobowej o nazwie ?polski pismak prawicowy?. No, teoretycznie wyróżnia się coś takiego jak ?uporczywe zaburzenia urojeniowe?, których objawy pasują do prawackich gryzipiórków (serio, sprawdźcie na wikipedii), ale jednak tego specjalnego wyróżnienia brakuje. To samo pewnie dotyczy lewaków, ale tych nie czytam, bo ilekroć mam styczność z ichnią publicystyką, to muszę biec do łazienki, bo jelita nie wytrzymują. Nigdy nie daję rady doczytać do końca.

Gównoburzę stara się nakręcić portal wnas.pl, który odkrywa prawdziwe oblicze Davida Duchovnego. Hollywodzki gagatek wystąpił w reklamie rosyjskiego piwa, zachwalając ten kraj i toczył przy okazji pseudofilozoficzne wywody. Wiadomo ? w kontekście ostatnich wydarzeń jest to niezbyt eleganckie, ale spójrzmy prawdzie w oczy: co nas obchodzi jego zachowanie? Nie ma co dorabiać do tego ideologii. Jeśli tłuściutkie konto w banku może być jeszcze bardziej tłuściutkie to trzeba korzystać póki jest jeszcze okazja. Zresztą reklama była kręcona sporo wcześniej, przed zestrzeleniem samolotu, gdy Rosja nie była jeszcze aż tak zła w oczach innych. A sam aktor nawet pewnie nie myślał nad reperkusjami, tylko wzorem granego bohatera, Hanka Moody’ego, obrócił na planie kilka dam. Bo podobno seksoholik i nie panuje nad tym co w spodniach.

Urojenia paranoiczne zdradza także redaktor o patriotycznym nazwisku Polak, z serwisu prawy.pl. Zdemaskował on homoseksualny przekaz reklamy jednej z sieci komórkowych, który polega na pokazaniu w tle słynnej warszawskiej tęczy. Pojawia się ona na niecałą sekundę, więc gratuluję spostrzegawczości. Normalny człowiek pewnie by tego nie zauważył, tak samo jak (podejrzewam) twórcy tej reklamy. Znając realia branży, reżyser zakomenderował: ?Zdzisiek! Pierdolnij tutaj kamerę i robimy ujęcie jak gość idzie chodnikiem! Raz, raz!?. Jakie to szczęście, że jest na świecie red. Polak ? obrońca moralności. Jak dla mnie to jest typowa paranoja prześladowcza. Homoseksualistów toleruję, ale zbytnio nie przepadam, więc osobiście czuję się urażony gejowską propagandą w wykonaniu red. Polaka, który swoimi bredniami przypomina mi o ich istnieniu. Z takim nastawieniem to niedługo pewnie pójdzie do gej-baru i zakończy wieczór w łóżku z jednym z bywalców, żeby potem odkryć spisek jak to tęczowi opanowują prawicowe portale.

To czego mi brakuje to odrobiny normalności. Medialna rzeczywistość wygląda tak, że w tym kraju możesz być tylko lewakiem, prawakiem albo peowską melepetą. Niestety, wraz z modą na prawicę, zaczęła dominować w przekazie małostkowość. Mam wrażenie, że w zatęchłych redakcjach odbywają się zawody: kto znajdzie więcej ukrytej rusofilii czy homopropagandy. Litości. Ktoś kto ma gdzieś gejuchów nie nawala o nich non stop. To nienormalne. Oto dziennikarstwo kretynów ? skupianie się na pierdołach zamiast na sprawach poważnych. Nie można osoby nazwać zdrową, która wolny czas zamiast poświęcać na rozwój jakiejś pasji, poświęca go rzeczom, które nienawidzi. To tak jakby oglądać same kiepskie filmy, czytać tylko złe książki czy umawiać się wyłącznie z brzydkimi kobietami. Masochizm.

Życie czasem obnaża nasze słabości. To nic złego nie umieć panować nad pewnymi rzeczami: tak jak ja nie umiem nad swoją gastryką czytając Szumlewicza czy Duchovny, gdy widzi w barze niezłą gąskę. Gorzej, gdy nie umiesz zapanować nad swoją głową. Jeśli pomoc z kaftanem w ręku przyjdzie za późno, można nieciekawie skończyć. Jak Werter.