UDOSTĘPNIJ

Takich ludzi jak Paweł Zarzeczny zawsze słucham z lekko kpiącym uśmieszkiem na gębie. Jakby ktoś nie wiedział, to jest ten gość, który krytykuje polskich sportowców odnoszących sukcesy w niszowych dyscyplinach, typu Justyna Kowalczyk, Robert Kubica czy Marcin Gortat. A no i dostało się jeszcze Piotrusiowi Żyle, ale to akurat całkiem zrozumiałe. W każdym razie ta specyficzna drwina towarzyszy mi za każdym razem, gdy red. Zarzeczny powtarza swoje stałe kawałki. Ostatnio na przykład w kółko chwali się przeczytaniem Konstytucji. No jakiś wielki wyczyn to nie jest, bo raptem 50 stron A4, ale fakt faktem, że jeśli ktoś w życiu przeczytał tylko ?Naszą Szkapę? to czarno widzę przebrnięcie przez jakikolwiek poważny tekst.

Grubawy redaktor ma jednak w tym wszystkim jak zwykle wiele racji ? mało kto zdaje się pamiętać, że nadal wszyscy mamy prawo do wyrażania poglądów. Nawet Rafał Ziemkiewicz, wokół którego jeszcze tydzień temu krążyły czarne chmury gównoburzy.

Zadziwiające, że każdy szmacił portal Onet, za ograniczanie wolności słowa, brak obiektwizmu i stronniczość. Tutaj akurat nic zdrożnego nie widzę ? prywatna firma, więc mogą kształtować linię redakcyjną jak im się żywnie podoba. Oczywiście do momentu, kiedy karalne będzie bycie kretynem. Trudno jednak przewidzieć taki obrót sytuacji, posłowie nigdy nie przegłosują żadnego prawa działającego na ich niekorzyść.

Niewielu w aferce Ziemkiewiczgate zwróciło uwagę na inną rzecz: to jakim Onet jest kiepskim pracodawcą. Zatrudnianie a potem szybki kop w dupsztala bez podania wyraźnej przyczyny jest skrajnie nieprofesjonalny, abstrahując już od tego jakim to niby niewygodnym publicystą jest R.A.Z. Za poglądy można wywalać i to jest całkowicie normalne. Natomiast odstawianie szopek i nagłe zakończenie współpracy to gówniarstwo w najczystszej postaci. Jedyne co mnie boli w tej sprawie to niedostatecznie duże zrujnowanie reputacji Onetu jako pracodawcy. Chociaż mam nadzieję, że się mylę.

To co jest zabawne, ale jednocześnie w przykry sposób przewidywalne to reakcje lewicy. Tyle kwękania na krwiożerczych pracodawców, a tu proszę ? zerowy oddźwięk! Gdzie się podział jad w stosunku do wstrętnych prywaciarzy? Po tym co odwalił Onet, powinni oni trafić na czarną listę przedsiębiorców stworzonej przez robotniczą lewicę. O ile takowa by była. Podejrzewam, że szkopuł nieistnienia tego typu listy tkwi w tym, że widniałby na niej każda prywatna firma.

Z lewicowcami co prawda jest mi mocno nie po drodze, ale z całego serca im życzę, żeby dorobili się w końcu jakiegoś porządnego publicysty. Taki Antoni Słonimski na przykład powinien być guru lewaków kwilących na Ruch Narodowy, naprawdę. Gość w swoich felietonach (genialny zbiór ?Kroniki Tygodniowe? do dorwania za bezcen na portalach aukcyjnych) masakrował ówczesną endecję niczym Korwin wszystkich na lewo od niego samego. Lektura jak widać zbyt ambitna i dlatego na youtube nie ma filmików typu ?Młody socjalista mocno masakruje Krzysztofa Bosaka?.

Do narodowców też zresztą nie pałam wielką sympatią, ale jedna rzecz u nich powinna imponować każdemu: szacunek do duchowych i ideologicznych spadkobierców. Lewicy tego zdecydowanie brakuje, no bo na litość boską, ileż można mielić Marksa? Skutek jest taki, że jedni mają błyskotliwego Bosaka a drudzy Szumlewicza… mniej błyskotliwego.

Ot taka mała diagnoza, chociaż tropienie bolączek takich czy innych grup politycznych jest dla mnie tak samo zabawne jak wyciskanie pryszczy. W większą wesołość wprawiają mnie poczynania Piotra Wielguckiego, którego możecie kojarzyć pod nickiem Matka Kurka. Kabaret sądowy rozpoczął sam filantrop Jurek Owsiak, oskarżając wyżej wymienionego o zniesławienie czy też znieważenie, dając tym samym dowód swojej małostkowości. Krnąbrny bloger zaproszenie do tańca przyjąć oczywiście musiał, ale myli się ten kto uważał, że zadowoli się on niemrawymi podrygami.

Poruszając się dalej w tanecznej metaforze, pan Wielgucki zaczął wywijać fikuśne piruety w rytmie samby, bądź innej żywiołowej rumby. Pląsanie obu panów było rzecz jasna żenującym spektaklem a wojenka jaką wytoczył Matka Kurka, jest po prostu idiotyczna.

Nie mam tutaj zamiaru bronić Owsiaka czy na niego pluć, jego działalność nie wzbudza we mnie ani negatywnych ani pozytywnych emocji. Zrobił pewnie wiele dobrego, być może ma na swoim koncie jakieś machloje, tego nie wiem. Dziwi mnie jedno: jak poważny człowiek za jakiego chce uchodzić Piotr Wielgucki, może zajmować się takimi pierdołami. Z tego co mi wiadomo WOŚP jest akcją opierającą się na prywatnych pieniądzach, nie państwowych. Więc po co tracić czas na tropienie przekrętów na czyichś pieniądzach?

Zdziwiony jestem jeszcze bardziej po zapoznaniu się z życiorysem pana Wielguckiego. Nie jest to jakiś pierwszy lepszy pajac chcący zaistnieć a podobno całkiem zdolny gość, który jakiś czas temu nawet napisał książkę zbierającą niezłe recenzje. Angażowanie się w bezsensowne przepychanki ma mniej więcej tyle sensu ile obserwowanie Pereiry na twitterze. Skoro ludzie lubią dawać kasę na Orkiestrę (wiedząc o istnieniu niektórych sprytnych wolontariuszy, lubiących opróżnić puszkę z drobniaków) to niech dają ? ich prawo. Pociąg do cudzych pieniędzy jest lekko niesmaczny.

Najśmieszniejsze jest to, że o całej sprawie jak i samym wyroku (co prawda pomyślnym dla blogera) nie zająknęło się żadne poważniejsze medium. Jeżeli twoją wojnę, bohaterstwo i poświęcenie, mają w dupie ludzie, których bronisz to twój wysiłek jest, jakby to powiedzieć… warty tyle ile notowania Bieńkowskiej w Brukseli.

W jednym z wywiadów Emil Cioran pokusił się o małą refleksję nad swoim życiem: ?Jestem najmniej zajętym człowiekiem w Paryżu. Chyba tylko dziwka bez klientów jest bardziej ode mnie bezrobotna?. Patrząc się na niektórych to faktycznie czasem lepiej jest być bezrobotnym.

Zobacz również