UDOSTĘPNIJ

Ostatnie kilka lat pokazało jak w niesamowicie prosty sposób doprowadzić można do szału walczące o ?prawa mniejszości seksualnych? środowiska LGBT . Nie trzeba bowiem robić nic zadziwiającego i spektakularnego by kolorowa masa spanikowała, wystarczy jedynie przeprowadzić rzetelne badania i wyciągnąć na światło dzienne fakty. Fakty, które z jasnych względów będą przez główne media marginalizowane. Ale cóż, na to już nic poradzić się nie da.

Nie zastanawialiście się państwo dlaczego media głównego nurtu, w ramach toczonej od pewnego czasu dyskusji na temat homoseksualizmu zestawiają zwykle merytoryczne wypowiedzi przedstawicieli lewicy z młodymi kibicami bądź narodowcami krzyczącymi ?zakaz pedałowania? a nie z równorzędnymi wypowiedziami specjalistów? Dzieje się tak ponieważ ludzie którym zależy na przeforsowaniu w oczach opinii publicznej tezy mającej zrównać związki homoseksualne ze związkami osób o płci przeciwnej, panicznie boją się fachowych badań, które obalają praktycznie większość ich niezdrowych postulatów.

W 2012 roku Profesor Mark Regnerus z University of Texas w Austin przeprowadził analizę grupy 15 tysięcy kobiet i mężczyzn dotyczące wpływu struktury rodzinnej, a przede wszystkim orientacji seksualnej rodziców na funkcjonowanie dziecka w dorosłym życiu. Respondenci odpowiadali na pytania dotyczące m.in. otrzymywania pomocy społecznej w czasie dorastania, aktualnego statusu pracy, myśli samobójczych czy bieżącej terapii psychologicznej. Co zatrważające, aż 40% dzieci wychowanych w lesbijskich i 30% w gejowskich związkach ?odziedziczyło? po swoich ?rodzicach? preferencję homoseksualną. Duży problem stanowi także molestowanie, które w rodzinach niedotkniętych skazą jednopłciowości opiekunów plasuje się na niezwykle niskim poziomie ? 2%. ?Dzieci? dwóch ojców molestowane były natomiast 3 razy częściej a dwie matki robiły to (o zgrozo) aż w 23% przypadków.  Kwestia złego wpływu opiekunów homoseksualnych na wychowanie objawia się również na płaszczyźnie rynku pracy. W sytuacji gdy co drugie dziecko wychodzące z normalnego domu posiadało stałe zatrudnienie, podopieczni homoseksualistów byli średnio o 20% gorsi. Nie zachwyca także łatwość z jaką korzystali oni z pomocy społecznej, ponieważ robili to aż w 67% (dwie matki) i 57% (dwóch ojców) przypadków. W tym samym czasie ucząc swoje pociechy samodzielności poprzez starą zasadę ?bez pracy nie ma kołaczy? rodziny heteroseksualne opierały się na państwowej pomocy jedynie w 17%.  Raport dobitnie ukazał, iż praktycznie na wszystkich polach związki homoseksualne uzyskały miażdżąco gorsze wyniki i udowodniły że nie są w stanie w dużej mierze wychować dzieci na zdrowych i normalnie funkcjonujących członków społeczeństwa.

Przed Markiem Regnerusem o zagrożeniach związanych z niską trwałością związków jednopłciowych głośno informował znany amerykański psychiatra Richard Fitzgibbons. Z przeprowadzonych przez niego badań wynika, że tylko 7 ze 156 ankietowych par była sobie wierna, a większość związków nie trwała dłużej niż 5 lat. Postawił także wnioski o zdecydowanie większym stopniu przemocy domowej wśród małżeństw homoseksualnych. Biorąc pod uwagę powyższe badania należy zastanowić się czy warto prowadzić na dzieciach społeczne eksperymenty pozostawiając je pod opieką nie do końca zbadanemu i źle funkcjonującemu modelowi rodziny?

Zbliżając się więc do prawdy o fatalnych skutkach wychowania najsłabszych przecież istot przez pary homoseksualne, na usta ciśnie się pytanie jak długo przyjdzie czekać nam na kapitulację kolorowej propagandy ? Jak długo nastawieni na realizację własnych celów ? marksiści kulturowi ? maskując własne straszliwe wady będą krzyczeć ?u was murzynów biją?, robiąc jednocześnie w oczach opinii publicznej z krytyków nienaturalnych roszczeń ?krwiożerczych homofobów? ? Każdy taki raport, każde badanie specjalisty wyjmując kolejne argumenty z rąk środowisk lewicowych odmierza kończący się już czas w dziurawej klepsydrze tęczowego szaleństwa.

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułDlaczego nie warto wspierać WOŚP
Następny artykułSpór o pułkownika Kuklińskiego
Andrzej Brzozowski
Reprezentant Prawa i Sprawiedliwości. Członek Forum Młodych PiS. Konserwatywny katolik. Zainteresowany bieżącą polityką, partnerstwem wschodnim i historią. Poglądy gdzieś między Piłsudskim a Dmowskim. "Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem ? staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium."