UDOSTĘPNIJ

Naiwność ? jakże celnym i dosadnym jest słowem. Słowem, które opisuje naszą głupotę i zaufanie do wszystkiego, co zobaczymy u innych.

Od kilku dni wyświetla mi się na Facebooku powyższy łańcuszek. Jest dodawany przez moich znajomych, którzy w przeświadczeniu swojej niepodważalnej wiedzy myślą, iż coś takiego otworzy nad nimi ochronny parasol. Parasol, który miałby ich obronić przed przekazaniem Facebookowi praw autorskich do ich zdjęć, plików, wpisów itp.

– Jednostronne oświadczenie opublikowane na tablicy użytkownika nie jest w żaden sposób wiążące dla Facebooka ? mówi Konrad Traczyk, szef Social Hackers i twórca serwisu Fejs.pl. Jest to kwintesencja tego, czego co mądrzejszy się domyślał. A propos. Przypomniała mi się pewna anegdota. Wiecie, kiedy kłamiemy najczęściej? Gdy przy rejestracji pytają nas, czy przeczytaliśmy regulamin. I właśnie dlatego powstają problemy.

? Nie bez powodu zaznacza się wtedy te wszystkie ptaszki, które potwierdzają przeczytanie i zaakceptowanie regulaminu. Są zabezpieczeniem
dla serwisu ? mówi Traczyk. Tak też właśnie jest. Publikując na Facebooku cokolwiek, z automatu jest to też własnością serwisu i nie możemy rościć sobie praw do tego, jeśli administratorzy użyliby np. naszego zdjęcia w kampanii reklamowej.

Można to sprawdzić w banalny sposób. Wystarczy zerknąć do regulaminu. A oto fragment: ?Użytkownik przyznaje nam niewyłączną, zbywalną, obejmującą prawo do udzielania sublicencji, bezpłatną, światową licencję zezwalającą na wykorzystanie wszelkich publikowanych przez siebie treści objętych prawem własności intelektualnej w ramach serwisu Facebook lub w związku z nim?.

Istnieje tylko jeden, choć nie do końca dobry, sposób, aby właściciele portalu nie mogli korzystać z naszej własności intelektualnej. Trzeba po prostu? skasować plik. Z drugiej strony Facebook zabezpieczył się jednak i przed tym. ?Użytkownik przyjmuje jednak do wiadomości, że kopia zapasowa usuniętych treści może być przechowywana przez uzasadniony okres czasu (ale nie będzie udostępniana innym)? ? czytamy dalej w regulaminie.

Cóż, wiele osób dało się nabrać, nie pozwólmy, żeby kolejni nabili się w butelkę. Nie bądźmy naiwni, bo tego typu łańcuszków przetoczyło się przez serwis już wiele. Ale przede wszystkim nie małpujmy znajomych nie sprawdzając, czy dana informacja ma potwierdzenie w rzeczywistości. I na koniec: nie dajmy sobą manipulować.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułJacy zbrodniarze, taki kraj
Następny artykułMilioner nie chce wolnego rynku. Woli 50-procentowe podatki
Mateusz Błoch

Student politologii i dziennikarstwa na Uniwersytecie Śląskim. Konserwatysta, katolik. Przeciwnik upadającej cywilizacji zachodu. Zwolennik zastąpienia po-okrągłostołowej sitwy nowymi ludźmi.

Zobacz również