UDOSTĘPNIJ
fot. twitter.com/hbarra, Wikimedia Commons

Konferencja F8, tegoroczna odsłona Facebookowej prezentacji planów na przyszłość, wzbudziła emocje wśród specjalistów z branży. Zaprezentowany produkt wzbudził skrajne opinie – tak pozytywne, jak i negatywne.

Najpierw o samym produkcie. W 2014 roku Facebook kupił firmę Oculus VR. Jej sztandarowym produktem są gogle do wyświetlania rzeczywistości wirtualnej. Facebook prezentuje teraz koncepcję aplikacji o nazwie „Facebook Spaces”. Jej założeniem jest spotykanie się z innymi użytkownikami w wirtualnej rzeczywistości.

Aby zrealizować takie spotkanie, potrzebne są właśnie gogle Oculus Rift. Dzięki nim będziemy mogli niemal na żywo spotkać się z innym użytkownikiem „Spaces”, pokazywać mu przestrzenne obrazy, a nawet podróżować po świecie bez ruszania się z fotela.

Pomysł ten spotkał się z silną krytyką Mateusza Nowaka – blogera Spider’s Web – który dostrzega w aplikacji niebezpieczeństwo izolacji społecznej. Jego zdaniem już teraz bardzo nadwątlone relacje społeczne mogą być całkowicie zaniechane na rzecz spotkań „w wirtualu”.

– Gdyby to wideo pojawiło się w sieci pierwszego kwietnia, to pomyślałbym, że Facebook robi sobie jaja. Fragmenty filmu, w których widzimy wirtualny świat, są nawet przyjemne w odbiorze. Taka wesoła kreskówka. Jednak, gdy kamera pokazuje prawdziwą osobę w hełmie na głowie, która siedzi samotnie w pokoju i kręci się na krześle, to… To jest mi smutno, gdy na to patrzę – pisze w swoim artykule Nowak.

Z drugiej strony – zupełnie przeciwne zdanie ma na ten temat Łukasz Gołąbiowski, dziennikarz „Komputer Świat”.

– Wiem, niektórzy z Was będą pewnie narzekać, że to porozumiewanie się poprzez awatary to dehumanizacja komunikacji. I częściowo się z tym zgodzę, ale… pamiętajcie, że to dopiero początek drogi. W nadchodzących latach nasze wirtualne postacie będą się stawały coraz bardziej szczegółowe, a dzięki technologii skanowania 3D, zapewne w końcu dotrzemy do etapu, w którym awatar będzie naszą kopią 1:1.