UDOSTĘPNIJ

Uważam, że każdy szanujący się człowiek powinien korzystać z Facebooka. Jeszcze niedawno na tę kwestię miałem zdanie całkowicie odmienne. Jednakże portal ewoluował. Przebył wyboistą, cierniową drogę z krainy głupoty do krainy mądrości. Tzn. ta głupota całkowicie z portalu nie zniknęła, ale ludzie inteligentni suwerennie stworzyli sobie na nim autonomiczne obszary, gdzie ta głupota nie ma wstępu.

Jeszcze kilka lat temu, na myśl o Fb miałem odruch wymiotny. Pewnie w dużej mierze dlatego, iż był to dla mnie okres sztubacki. Czasy szkolne. Więc Fb jawił mi się immanentnie w znaczeniu jego nomenklatury jako dziennik z twarzami, czy jak tam kto sobie tłumaczy nazwę Facebook. Znałem tylko takie jego przeznaczenie i nie chciałem mieć z nim absolutnie nic do czynienia. Nie bez znaczenia było otoczenie, w którym się wtedy obracałem. Sztubaki, gimbaza ? słowem rówieśnicy ze szkoły.

Czym był dla mnie wtedy Fb? Miejscem, w którym skupiali się kabotyni epatujący swoim kabotyństwem. Tanim efekciarstwem… To jak wrzucaniem zdjęć ze swoją obmierzłą gębą i czekaniem na poklask komentujących to matołów. ?Ojej, ależ minka!?, ?a cóż to za sympatyczna japka?? itd. Fotek zachlanego ryja, czerwonego od gorzały. Zdjęć ze swojego udziału w dożynkach gminnych czy jakiegoś festynu miejskiego dla pospólstwa. Czy foty troglodytów epatujących swoją ?łapą?, ?bicem?, ?kaloryferem?. Jak zza tego mięśnia w kadrze wyziera jeszcze facjata takiego gościa, to zwykle emanuje od niej takim prostactwem, że już mniej w oczy razi, gdy ktoś z naprzeciwka błyśnie w ciebie światłami drogowymi. Zresztą to samo dotyczy pindrzących się do aparatu malowanych lal z ustami ułożonymi w dzióbek. Miny mają tak kwaśne i tak sztuczne jakby zmagały się ze sobą, aby nie upaść od gargantuicznego ciężaru tych 100 kilo tuszu, pudru, szminki i innego badziewia którym uprzednio wytapetowały sobie twarz. Tak wygląda Facebook wykreowany przez głupców chwalących się nań publicznie upichceniem ?najzajebistszej? jajecznicy ze szczypiorkiem na kuli ziemskiej, czy fotorelacją z figli ulubionego pupila. To jest Facebook fajnopolaków.

Na szczęście my sami kreujemy to co się nam wyświetla w aktualnościach włączając Fb.  Co prawda nie jest to portal idealny, ale i tak zapewnia nam wiele fantastycznych możliwości. Pod warunkiem, że umiemy z nich skorzystać.

Przede wszystkim jest to źródło niezmanipulowanych informacji i wiedzy o świecie. Jak się wie, gdzie szukać oczywiście. Pozwala nam zapoznać się z punktem widzenia i poglądami polityków, których kłamliwa telewizja przedstawia tylko w złym świetle albo wcale. Daje nam dostęp do nieocenzurowanych (na razie) newsów demaskujących obłudę rządu, populizmu polityków, kłamstw którymi karmią nas środki masowego przekazu itd. Clou wszelkiego dobra wynikającego z korzystania z Fb są fanpage apologetów prawdy, idei, uznanych wartości, patriotyzmu, z których należy czerpać garściami, gdyż są przepełnione erudycją której z polskiej szkoły absolwenci niestety nie wyniosą. Godnymi zwrócenia uwagi, są powoli zyskujące popularność grupy tematyczne, na których nierzadko toczą się zażarte dyskusje ludzi połączonych wspólną pasją, ideą, co prowadzi do rozwoju osobistego i zagłębiania się w te swoje predylekcje. Facebook jest też trampoliną dzięki której młodzi zdolni (no i starym nikt nie broni) mogą zaprezentować swoje talenty i wybić się. Kiedyś młodzież z głębokich prowincji była odcięta od cywilizacji i nie mogła w pełni rozkwitnąć na tym swoim zadupiu. Teraz, proszę bardzo, masz zacięcie do robienia zdjęć, grafiki, śpiewania, pisania itd? Zrób swój FanPage! Jeśli rzeczywiście masz talent, ludzie to docenią i możesz zyskać nawet wielotysięczny target.

Żeby coś znaczyć w telewizji, trzeba być resortowym dzieckiem, żeby coś znaczyć w internecie wystarczy talent. I to jest wspaniałe. Wiadomo, że Facebook służy wielkim markom, którym ułatwia, odpłatnie oczywiście, pozyskać ogromną ilość fanów, ale służy też zwykłym ludziom.

Puentą tego felietonu niech będzie prosta rada. Jak nie chcesz być knajakiem, korzystaj z ambitnych, wartościowych fanpage, a nie takich przeznaczonych dla prostactwa w stylu ?Fajna dupa, bo z Mielca?. Niestety, korzystając z tak ogromnego portalu, nie da się nie natknąć na odmóżdżające głupoty, ale prowadząc przemyślaną selekcję w ?lajkowaniu? Facebook-owych treści maksymalnie minimalizujemy ich ilość.