UDOSTĘPNIJ

Coraz częściej przewija się temat eutanazji, który w środowiskach religijnych wywołuje podobne drgawki jak aborcja, in vitro czy związki jednopłciowe. W sumie nic dziwnego, bo tematy te dotyczą bezpośrednio wolności decydowania o sobie i swoim ciele, a tego religijnie myślący ludzie boją się jak diabeł święconej wody. Zastanawiające jest to lunetowe widzenie i branie na swoje barki odpowiedzialności za wolność wyboru innych ludzi, jaką rzekomo gwarantuje wolna wola, bo przecież każdy za swe uczynki ma zdać sprawę.

museum-398761_1280

Czasami zastanawiam się, co bym zrobił będąc nieuleczalnie chorym i zależnym całkowicie od bliskich, dla których mój stan byłby ciężarem i cierpieniem. Zawsze wychodzi mi jedno – chciałbym mieć możliwość zadecydowania o własnej śmierci. Podejrzewam jednak, że w naszym dusznym kraju takiej możliwości za swego życia mieć nie będę.

Często przy okazji tego typu tematów przywoływane są poglądy Terlikowskiego, który jest swojego rodzaju papierkiem lakmusowym środowiska, którego poglądy w znacznym stopniu wpływają na opinię publiczną i decyzje polityków. Kościół Katolicki, a co za tym – idzie większość rodaków, jest przeciwna możliwości dokonywania eutanazji, a oficjalne stanowisko episkopatu brzmi tak:

Eutanazja bezpośrednia, czyli „działanie lub zaniechanie działania, które samo w sobie lub w zamierzeniu zadaje śmierć, by zlikwidować ból” (Katechizm Kościoła Katolickiego, n. 2277), stanowi zabójstwo i dlatego – niezależnie od stojących za nią motywów – jest moralnie niedopuszczalna.

I tu, tak jak w przypadku aborcji czy in vitro, nikt nie zmusza katolików do korzystania z tych możliwości, bo możliwość nie jest przymusem, tylko wyborem — aktem wolnej woli.

W przypadku eutanazji, gdy naciśnięcie przycisku kończącego życie z przyczyn technicznych musi dokonać osoba druga, pojawia się dylemat prawny, który episkopat, aby wywrzeć efekt, określa swoim zwyczajem – mianem zabójstwa.

Holandia jako pierwsza doprowadziła do rzeczowej debaty, w wyniku której powstała osobna ustawa regulująca proces eutanazji. Emanacja religijnego myślenia – pan Terlikowski, wyrażając swój pogląd na eutanazję, jak zwykle projektuje własne lęki, kłamie i manipuluje stawiając Holendrów przed piecami w krematorium i proponuje, aby w uświadamianiu o eutanazji Holendrzy wykorzystali film „Oskarżam” w reżyserii Wolfganga Liebeneinera z roku 1940, który nakręcono na polecenie Josepha Goebbelsa.

Otóż „Oskarżam” (czyli „Ich klage an”) nakręcono w roku 1940 na polecenie Josepha Goebbelsa, by promować likwidację chorych. Czyli w tym samym celu, któremu służy najnowszy holenderski program edukacyjny.

Moralista XXI wieku w swoich dywagacjach oceniających program edukacyjny Holendrów o eutanazji, pisze scenariusze rodem z holokaustu, w których pojawiają się takie myśli:

[w programie] Prezentują łzawe i niewiele mające wspólnego z prawdą historie osób, które proszą o eutanazję.

(…) podstawowym prawem jest móc uśmiercić starszych rodziców (…) gdy stracą wolę życia lub – co nie daj Boże – dotknie ich depresja.

(…)Bez wiedzy na temat zabijania chorych, staruszków czy osób w depresji edukacja byłaby niepełna.

(..)choć prawda jest taka, że samolikwidację chorego najczęściej wymuszają na nim bliscy(…). źródło

eutanazja_fot_polishexpress.co.uk-684x310

Już dawno przestałem się zastanawiać, co musi się dziać w głowach ludzi, którzy myślą takim torem. Doszedłem do wniosku, że jest to świat, którego po prostu nie jestem w stanie zrozumieć. Takie kłamliwe wypowiedzi ludzi pokroju Terlikowskiego, z uwagi na to, że kształtują opinię ludzi i mają wpływ na decyzje polityczne, podlegają zdecydowanej krytyce.

A jak się ma prawda?

Podstawą do dokonania eutanazji są dwa słowa ondraaglijk (nie do zniesienia, nieznośny) i uitzichtloos (bez szans na poprawę) oraz muszą być spełnione następujące warunki, źródło Moja Holandia:

•    Lekarz jest przekonany, że prośba pacjenta o dokonanie eutanazji jest dobrowolna i została głęboko przemyślana.

•    Cierpienie pacjenta jest nie do zniesienia i bez szans na poprawę (wspomniane dwa słowa: ondraaglijk oraz uitzichtloos)

•    Lekarz poinformował pacjenta na temat jego sytuacji oraz perspektyw (lub ich braku) na wyleczenie

•    Pacjent i lekarz doszli do wniosku, że dla pacjenta nie ma żadnego innego sensownego rozwiązania

•    Lekarz zwrócił się do co najmniej jednego, niezależnego lekarza, który zbadał pacjenta. Ten inny lekarz złożył następnie pisemne oświadczenie na temat sytuacji pacjenta.

•    Lekarz przeprowadził eutanazję lub pomógł pacjentowi w samodzielnym zakończeniu życia w prawidłowy sposób z medycznego punktu widzenia.

Argumenty Terlikowskiego są zakłamane i nieprzypadkowo przyszedł mu do głowy Goebbels, bo sam prezentuje jego techniki manipulacji. Na stronie Moja Holandia opisane są losy debaty społecznej i jakie w jej wyniku przyjęte zostały regulacje prawne .

Lekarze w Holandii nie są zobowiązani do przeprowadzania eutanazji, zaś pacjenci, z prawnego punktu widzenia, nie posiadają „oficjalnego prawa” do eutanazji. Mówić powinno się nie tyle o „prawie do eutanazji”, co o „możliwości eutanazji”. W Holandii nie ma czegoś takiego jak „śmierć na zawołanie” czy „ponieważ życie mi się znudziło”, jak przekonują niektórzy.

W Polsce w sekundę po tym, jak padnie słowo „eutanazja”, dyskusja toczy się o bogu, prawie do samostanowienia i innych wielkich, abstrakcyjnych kwestiach. We współczesnej Holandii, pragmatycznej do bólu, mówi się o medycznych, psychicznych i społecznych aspektach eutanazji.

„W Polsce w sekundę po tym, jak padnie” jakiekolwiek słowo dotyczące prawa do dokonywania wolnego wyboru w kwestii dysponowania swoim ciałem, rozdygotane i nawiedzone katolickie sumienia made in Episkopat & Terlikowscy Corp. wpadają w panikę i jakoś nie przeszkadzają im te sumienia manipulować faktami.

Ta chorobliwa nadwrażliwość jest mocno stronnicza, bo jak nazwać zaprzestanie intensywnej opieki utrzymywania przy życiu pacjenta, którego  stan się nie poprawi i wiadomo, że umrze? Czy Jan Paweł II wypowiadając słowa w poniższym cytacie, dokonał eutanazji, czy może został zamordowany przez lekarzy?

– Pozwólcie mi iść do domu Ojca – powiedział Jan Paweł II na łożu śmierci, nakazując zaprzestanie dalszych prób podtrzymywania przy życiu.

Filozof Sartre uważał, że człowiek jest zniewolony faktem urodzenia, twierdził, że „człowiek jest skazany na wolność”. Często młodzi ludzie w okresie buntu wykrzykują rodzicom hasło: „przecież ja się na świat nie pchałem!” – i jest to zgodne z prawdą. Nie ma więc powodu, aby w wypadku ciężkiej, nieuleczalnej i bolesnej choroby, na którą nie ma już sposobu, odmawiać człowiekowi prawa dokonania wyboru zakończenia swojego życia.

Prawo powinno odnosić się do wszystkich i nie może być tak, że jakaś grupa narzuca swoje normy moralne i swój światopogląd całemu społeczeństwu w kwestiach wolności wyboru stanowienia o sobie. Podobnie jak z in vitro, aborcją, związkami partnerskimi, ustanowienie regulujących przepisów prawnych nikogo nie zmusza do korzystania z nich, bo od tego ma się wolną wolę, aby dokonać takiego wyboru, jaki uzna się za zgodny z własnym, a nie czyimś sumieniem.

Nikt nie ma prawa przesądzać o losie mojego ciała i mojego życia, i zmuszać mnie do znoszenia bezsensownego cierpienia, tym bardziej osoby, które są ogarnięte religijnym myśleniem oraz politycy o wątpliwej inteligencji emocjonalnej. Ludzie sprzeciwiający się wolności wyboru we wspomnianych kwestiach to hipokryci, bo często są zwolennikami prowadzenia wojen i stosowania kary śmierci. Kto im dał to prawo? Przecież nie wolno mordować! Z jednej strony szastają demokracją, a z drugiej strony ograniczają wolność stanowienia o własnym ciele, które do nikogo nie należy.

Każdy zda sprawę przed tym, w co wierzy.

Nie za kogoś, tylko za siebie.

 73896_czlowiek_lodka_mgla_jezioro
Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułEwakuowano biura Zjednoczonej Lewicy. „Zginiecie czerwone pachołki Moskwy”
Następny artykułKolejne zdjęcie chłopca obiega świat. Tym razem węgierskiego zbierającego jedzenie
Mariusz Hnatiuk

Bloger, współtwórca portalu PolskiAteista.pl Poza stadem… Jestem zwolennikiem laickości państwa, w którym każdy zna swoje miejsce — rząd jest w parlamencie, a religie w swoich kościołach. Nie jestem ateistą wojującym z Bogiem, bo jest to walka z wiatrakami. Jestem natomiast ateistą wojującym z religijnymi absurdami, które są używane do tworzenia sztucznych podziałów między ludźmi o różnych światopoglądach. Szanuję osoby wierzące i ich przekonania, i tego samego oczekuję w zamian. Szukam wspólnej płaszczyzny do prowadzenia konstruktywnej wymiany poglądów. Interesuję się psychologią społeczną w zakresie wpływu stereotypów na relacje między ludźmi.

Zobacz również