UDOSTĘPNIJ

Swój debiut na pikio.pl zamierzałem rozpocząć inaczej. Jednak wyszło jak zwykle i teoretyczne plany zweryfikowała praktyka. Natknąłem się bowiem na artykuł Kamila Frydlewicza pod erystycznym tytułem: Związek Socjalistycznych Republik Europejskich (można go przeczytać tutaj). A niestety już tak mam, że na manipulację i nieprawdę reaguję alergicznie. A Pan Frydlewicz, albo z zwykłej niewiedzy, albo specjalnie, właśnie manipulował nieprawdą. W tym miejscu, chciałbym jeszcze zaznaczyć, że nie są to zarzuty ad personam a ad rem.

Po pierwsze trzeba zacząć od tego, że w mijającej perspektywie budżetowej 2007-2013 Polska na Unii Europejskiej zarobiła a nie straciła. Na jedną wydaną złotówkę przypadało siedem złotych wpływu. To w jaki sposób je wydaliśmy ? a zrobiliśmy to często efektownie a nie efektywnie to inna sprawa. Jednak niepodważalnym faktem jest to, że siedem jest zawsze większe od jeden. Tak więc nasze członkostwo w UE pod względem rachunkowym jest jak najbardziej dochodowe. Dla przykładu w obecnym roku odprowadziliśmy 17,8 miliarda złotych ? żeby nie posądzić mnie o brak obiektywizmu powołuję się na prawicową Fronda.pl ale i bardziej racjonalne Polskie Radio. A otrzymaliśmy?81 miliardów złotych. O tym Fronda już nie wspomina. Bo przecież to fakt nie wygodny, nie służący propagandzie Terlikowskiego i jak się okazuje również Frydlewicza.

Po drugie Pan Frydlewicz poruszył kwestię wkładu własnego na średnim poziomie 15% inwestycji. Tak, to prawda, poniesiemy takie koszty. Jednak kwestię tą należy analizować głębiej. Otóż na przykład przy inwestycji drogowej wartej hipotetyczne 10 miliardów, państwo wypłaci 1,5 miliarda. Z tym, że ono zapłaci przede wszystkim wszystkim przedsiębiorcom. Polskim firmom. Te zaś zapłacą VAT i CIT a ich właściciele i pracownicy PIT. Za zarobione pieniądze zakupią chleb, benzynę i wódkę. Więc ponownie zapłacą VAT (i akcyzę). 1,5 miliarda wróci się szybciej niż spodziewamy, ludzie zyskają pracę a państwo zbuduje drogę. Ergo jest to nie tylko rozwojowa inwestycja, ale również ożywienie koniunktury przez dostarczenie na rynek realnej gotówki. Proste? Proste! Jednak najwyraźniej nie dla wszystkich.

Po trzecie, autor wspomnianego artykułu pisze, że w zasadzie tych pieniędzy wcale nie musimy otrzymać. Prawa i nie prawda za razem. Otóż te pieniądze są zabudżetowane dla Polski i to akurat jest pewne. Inna rzecz, czy Polska te pieniądze wykorzysta, a nie jak w kończącej się perspektywie z funduszy przeznaczonych na infrastrukturę kolejową wyda zaledwie kilka, kilkanaście procent. Wbrew opinii wszystkich ?wolnościowców? i libertarian Unia Europejska nie nakłada obowiązku inwestowania jej pieniędzy a daje szansę by to robić.

Po czwarte i ostatnie. Mój wspominany już wielokrotnie interlokutor pisze o ogromnych kosztach wprowadzania unijnego prawa. Nie wiem skąd bierze te wyliczenia, jednak przyjmijmy, że mu wierzę (?Aspekt Polski? nie jest dla mnie wystarczającym źródłem). Otóż wprowadzanie prawa krajowego również kosztuje ? czasami nawet kilkakrotnie, bo Sejm uchwali ?nowelizację nowelizacji ustawy o?? . Prawo unijne ma do siebie to, że jest rzetelne i przemyślane.  Możemy z nim się zgadzać bądź nie, jednak są to regulacje odpowiednio przygotowane. A slogany o tanim państwie możemy włożyć między bajki. Gdyż nie od dzisiaj wiadomo, że co jest tanie to jest drogie. W związku z tym inwestując nawet te przytoczone 5 miliardów są to pieniądze wydane na sprawne prawo, które niejednokrotnie chroni przed wydawaniem jeszcze większych pieniędzy.

Podsumowując członkostwo w UE, pod względem ekonomicznym, jak najbardziej się opłaca. Przynosi zysk netto, pozwala tworzyć miejsca pracy, zwiększa popyt wewnętrzny i rozwija Polskę cywilizacyjnie. Szkoda, że na ten temat wypowiadają się często ludzie w ogóle nieprzygotowani, którzy manipulują jednymi liczbami nie zauważając drugich. Zwłaszcza nie spodziewałem się tego po wybitnym matematyku. Szkoda, że niektóre środowiska ? przede wszystkim to eurosceptycy nie są w stanie pisać i mówić na ten temat uczciwie. Nie proszę byście nie krytykowali, ale proszę byście robili to odpowiedzialnie i w zgodzie z prawdą.

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułBo to co nas podnieca…
Następny artykułNelson Mandela, a sprawa afrykańska
Dariusz Szczotkowski
Wiceprzewodniczący krajowej struktury FMS. Działacz SLD - bardziej aktywista niż aparatczyk. Znany jako Rurkowiec. Socjolog. Zainteresowany polityką społeczną i rozwojem obywatelskim. Mocniej czerwony niż tęczowy.