UDOSTĘPNIJ
fot. pixabay.com; flickr.com

W Katalonii 1 października odbyło się referendum niepodległościowe. Prezydent regionu Carles Puigdemont zapowiedział, że jeśli taki będzie wynik referendum, ogłosi niepodległość niezwłocznie. Od tamtego czasu minął ponad tydzień, ale historyczna chwila właśnie nastąpiła. Nie tylko Hiszpanię, ale i całą Europę wręcz rozsadziło. Ultimatum postawione przez polityka zatrzęsie bowiem światową sceną polityczną, jak nigdy wcześniej.

Prezydent Puigdemont już wcześniej zapowiedział zwołanie dziś na godzinę 18 (przesuniętej potem na 19) specjalnej sesji parlamentu Katalonii. Poinformował, że w jej czasie wygłosi przemówienie. Miał w nim ostatecznie wyjaśnić, jaka jest decyzja w sprawie secesji.

Na tę chwilę czekała dziś z zapartym tchem cała Europa. Sytuacja Hiszpanii niepokoi zarówno lokalnych polityków, jak i zewnętrznych obserwatorów. Unia Europejska, która z niepokojem obserwuje separatystyczne ruchy Katalonii, odmówiła uruchomienia tzw. art. 7 Traktatu o UE (procedury praworządności).

Posiedzenie rozpoczęło się kilkanaście minut temu. W krótkim przemówieniu prezydent poinformował zebranych polityków, jaka jest jego decyzja. Reakcją na szokującą wiadomość były zaskoczone twarze parlamentarzystów. Podczas trwającego właśnie posiedzenia, Carles Puigdemont zakomunikował, że Katalonia nie ogłasza na razie niepodległości. Będzie wciąż jednak walczyć o większą autonomię i stanowczo się jej domagać. Skupi się także na rozmowach z władzami centralnymi oraz międzynarodowymi.

– Jestem tu, bo chciałem przeanalizować sytuację. Jestem tu po referendum, do którego doszło 1 października i by wyjaśnić jego konsekwencje. Mam świadomość, tak jak wy, że jestem tu, przed Katalonią i przed światem. To historyczny moment i konsekwencje pójdą poza granice państwa. Sprawa Katalonii to sprawa europejska. Moment jest poważny – powiedział prezydent.

– Chcę mówić do naszego narodu, tych, którzy byli na referendum, do tych, którzy protestowali. Żyjemy w jednym kraju i musimy razem współpracować. Historia tego kraju jest zbudowana na narodzie. Rozumiemy, że musimy podążać za demokracją, pokojem i szanować tych, którzy myślą inaczej. (…) Wielu ludzi przyszło do mnie i sugerowało, co powinienem lub czego nie powinienem zrobić. Wziąłem je pod uwagę. Dziękuję tym ludziom, bo każda z tych opinii była wartościowa. To nie jest osobista decyzja, to rezultat referendum – stwierdził także lokalny lider.

– Nie jesteśmy szaleńcami, nie chcemy obalić rządu. Jesteśmy zwykłymi ludźmi. Nie mamy nic przeciwko Hiszpanii i Hiszpanom, wręcz przeciwnie. Chcemy tylko lepszego zrozumienia. (…) Katalonia ma prawo być niepodległym krajem, być słuchana i szanowana. Teraz każdy nas słucha i szanuje, bo powiedzieliśmy „tak” niepodległości – dodał Puigdemont.

Już wcześniej mówiło się bowiem wielokrotnie o tym, że w razie ogłoszenia secesji, centralny rząd w Hiszpanii będzie mógł uruchomić art. 155 konstytucji. Ten mówi o „niezbędnych środkach”, które może przyjąć rząd, by „zobowiązać region do przymusowego przestrzegania obowiązków” konstytucyjnych.

Uruchomienie tego artykułu mogłoby oznaczać całkowite odebranie autonomii Katalonii, aresztowanie prezydenta regionu, ustanowienie odgórnie tymczasowego następcy, ustalenie długości jego rządów i rozpisanie nowych wyborów.

20 oznak, że III wojna światowa właśnie się zaczęła

Czy muzułmanie chcieli przerobić tę katedrę na meczet?

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również