UDOSTĘPNIJ

Pojawiają się głosy, że aby zrozumieć katastrofę w Fukushimie należy zwrócić uwagę na uporczywe odrzucanie realności ryzyka związanego z tsunami zarówno przez japońskiego operatora, firmę TEPCO jak i japońskiego regulatora, agencję NISA. Operator TEPCO nie podejmował w tym zakresie stosownych działań choć rozważania na temat zagrożeń związanych z tsunami rozpoczęły się w 1992r., a w 2008r. podczas analizy uzyskiwano możliwość wystąpienia fal wyższych (15 i ponad 9 metrowych) aniżeli wysokość 6-metrowych murów otaczających elektrownię. Lista zaniechań jest dłuższa, wśród nich błędy ludzkie powodujące problemy we właściwej reakcji na katastrofę: niedoszkolony personel, dezinformacja i opóźnienia w przekazywaniu informacji, które winny być przekazywane natychmiast, tendencja do nieczytelnych wyjaśnień, zła komunikacja w centrum dowodzenia.

Skala katastrofy i fakt, że wydarzyła się ona w kraju, któremu przypisywano obowiązywanie wysokich standardów bezpieczeństwa spowodowały , że konsekwencje Fukushimy są nieograniczone przestrzenią, czasem i wymiarem społecznym. Ma ona także konsekwencje polityczne i ekonomiczne. Fukushima przypomina raz jeszcze, że przemysł nuklearny jest nieubezpieczalny na handlowych rynkach ubezpieczeń. Katastrofa w Fukushimie wskazuje także finansowym rynkom, że odpowiedzialność z tytułu każdego większego wypadku natychmiast spowoduje bankructwo każdego operatora jeżeli koszty nie zostaną uspołecznione. W listopadzie 2011 roku rząd japoński zatwierdził 8,3 mld Euro pomocy ze środków publicznych dla operatora TEPCO, która według lokalnych mediów zostanie przeznaczona między innymi na częściowe sfinansowanie odszkodowań. Według ekspertów do marca 2013r. TEPCO  musiało wypłacić 42 mld Euro odszkodowań. Ogłoszona w grudniu 2011 roku, przez rząd Japonii, ?mapa drogowa? przewiduje nawet 40-letni okres potrzebny na zneutralizowanie i wyburzenie zniszczonej elektrowni jądrowej w Fukushimie.

Katastrofa w Fukushimie nie doczekała się poważnych analiz ze strony ośrodków decyzyjnych w Polsce. Według Polskiej Grupy Energetycznej ?Argumenty przeciwko budowie elektrowni jądrowej w Polsce, które odwołują się do tej awarii, wynikają z nieznajomości przebiegu wydarzeń w elektrowni Fukushima Dai-ichi ? Zdaniem PGE ?Kryzys jądrowy w elektrowni Fukushima Dai-ichi pokazał, że elektrownie jądrowe budowane są z zachowaniem najwyższych standardów bezpieczeństwa. Dopiero wyjątkowy splot katastrof naturalnych (największe od 140 lat trzęsienie ziemi i niespotykana dotąd fala tsunami) doprowadził do zakłócenia prawidłowego działania systemów bezpieczeństwa elektrowni liczącej sobie 50 lat.? Stanowczo protestuje przeciwko takiej interpretacji faktów. Są one sprzeczne z ustaleniami Komisji Badawczej pod przewodnictwem Profesora Yotaro Hatamura, powołanej w maju 2011r. przez rząd Japonii celem zbadania katastrofy w Fukushimie. Jednym z wstępnych wniosków Komisji jest ustalenie, zgodnie z którym nawet dla wypadków o bardzo małym prawdopodobieństwie ich wystąpienia ale o bardzo dużej skali możliwych szkód należy analizować związane z nimi ryzyka i wdrażać środki zapobiegawcze. Stosownie do tego wniosku Komisja stwierdziła, że ani operator, firma TEPCO ani regulator, agencja NISA nie wprowadziły odpowiednich środków zakładających możliwość wystąpienia tsunami.

Katastrofa w Fukushimie po raz kolejny potwierdza, że wielkoskalowa energetyka jądrowa nie ma przyszłości. Jest energetyką obarczoną bardzo wysokimi kosztami i stałą tendencją ich wzrostu, a także wysokimi ryzykami z nierozwiązywalnym problemem odpadów.  Ponad 50% Polek i Polaków, zgodnie z badaniem TNS OBOP z sierpnia 2011r., opowiadało się przeciwko budowie elektrowni jądrowych w Polsce. Swoją aprobatę wyraziło wówczas tylko 35% ankietowanych. Wyniki referendum w Mielnie, przeprowadzone 12 lutego 2012 roku wskazują, że liczba zdecydowanych przeciwników wzrasta. 94% głosów nie akceptujących budowy elektrowni jądrowej w Gąskach, a także wszelkiej innej infrastruktury związanej z przemysłem jądrowym oraz prac badawczych, oddano przy 57% frekwencji i 5,3 % poparciu dla tych działań. Zaostrzające się protesty na Pomorzu: zdecydowane działania Komitetu Obywatelskiego ?Nie dla atomu w Lubiatowie?, krytyczne głosy w gminach Krokowa i Władysławowo potwierdzają, że osób nie akceptujących budowy elektrowni jądrowej jest coraz więcej, także na terenie województwa pomorskiego. Coraz bardziej nasilające się protesty dowodzą, że mieszkańcy nie ulegli propagandowemu charakterowi konsultacji prowadzonych przez PGE. Ich charakter w sposób jednoznaczny określił Tadeusz Patusiak, szef Komitetu Obywatelskiego „Nie dla atomu w Lubiatowie” : ?Chcieliśmy równoprawnej debaty, a będziemy mieli kolejne spotkanie lobbingowe, na którym usłyszymy, jakim to dobrodziejstwem dla nas jest elektrownia jądrowa.?

Należy nadal wspierać wszystkie inicjatywy obywatelskie, które podjęły nierówną walkę z lobby atomowym o czyste środowisko, bezpieczeństwo i prawo do rzetelnej debaty na temat skutków energetyki jądrowej. Pora porzucić przestarzały program jądrowy i zwrócić się ku odnawialnym źródłom energii takim jak fotowoltaika, energia wiatru, biomasy. Nie porzucimy z dnia na dzień węgla,ale właśnie dziś mamy szansę na rozwój lub regres. Wybór nie należy do rządu, należy do nas wszystkich!

(współautor: Elżbieta Śliwowska)

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułPrawo unijne a prawo polskie
Następny artykułCzy udział w wyborach powinien być obowiązkowy?
Adam Wedman
Działacz społeczny, aktywista na rzecz praw człowieka oraz równości społecznej. Zdecydowany przeciwnik budowy elektrowni atomowej w Polsce, zwolennik odnawialnych źródeł energii. Szef Partii Zieloni na Pomorzu.

Zobacz również