UDOSTĘPNIJ
źródło: wikimedia.org, flickr.com

Echa wyboru Donlada Trumpa na prezydenta USA wciąż rozbrzmiewają, a tymczasem 45. prezydent USA podpisuje kolejne dokumenty. O tym, jaki popłoch i wściekłość wywołały poprzednie, już pisaliśmy. Tym razem znów nie jest inaczej. Swoją kolejną decyzją Trump potężnie rozjuszył ekologów.

Trump już zdążył nacisnąć ekologom na odcisk. Tuż po jego zaprzysiężeniu ze strony Białego Domu zniknęły treści dotyczące walki ze zmianą klimatu. Ekolodzy nie zdążyli dobrze odsapnąć i pozbierać się po tym ciosie, a już czekał ich kolejny.

Chodzi o rurociągi Keystone XL i Dakota Access wokół których narosło wiele kontrowersji. Ich budowa zagrażać ma nie tylko przyrodzie i może odbić się nawet na zdrowiu ludzi, ale godzi także w rdzenne ludy Ameryki.

Jak dotąd teksańska firma Energy Transfer Partners, zdołała postawić 87% rurociągu z zachodniej Dakoty Północnej do Illinois. Dakota Access w sumie liczyć na 1,9 tys. km i zasilić USA w ropę naftową z łupków jakie znajdują się pod ziemią tego stanu USA. Najbardziej sporną kwestią w budowie tego rurociągu jest odcinek, który wiedzie w pobliżu rezerwatu Indian, Standing Rock. Sjuksowie są zdania, że narusza to ich święte ziemie.

Także biała ludność tych terenów nie jest zadowolona z rurociągu. Jak twierdzą mieszkańcy, fakt, że Dakota Access ma przebiegać tuż pod dnem rzeki Missouri, zagraża czystości wody. To z kolei może przełożyć się na zatrucie tysięcy Amerykanów korzystających z wód rzeki. Zarówno Sjuksowie jak i przeciwni budowie Dakota Access Amerykanie, agresywnie protestują przeciw budowie linii.

Drugi rurociąg, Keystone XL, też spotkał się z dużym oporem. Budowany przez firmę TransCanada ma mierzyć 1,9 tys. km i połączyć Kanadę z rafineriami Zatoki Meksykańskiej. Rurociągiem tym płynąć ma brudna ropa z piasków roponośnych prowincji Alberta. W amerykańskich rafineriach ta będzie oczyszczana. I tutaj budowniczym dali się we znaki ekolodzy. Ich protest zatrzymał budowę. Przeciwnicy nie chcą budowy Ketstone XL przez fakt, że płynąć nim ma nieoczyszczona ropa naftowa. Według nich, odbije się to negatywnie na zdrowiu Amerykanów.

Chociaż Kongres zgodził się zarówno na budowę Keystone XL jak i Dakota Access, postawienie ich zablokował Barack Obama. Były prezydent USA stwierdził, że tak naprawdę rurociągi zagrażają zdrowiu mieszkającym w ich pobliżu ludzi.

Jak dotąd ekolodzy mogli liczyć na pomoc Białego Domu z Barackiem Obamą na czele. Ten blokował bowiem przychylne rurociągom decyzje Kongresu. W momencie, kiedy na fotelu prezydenta USA zasiadł Donald Trump, wszystko zmieniło się na niekorzyść ekologów. 45. prezydent USA podpisał bowiem rozporządzenie zezwalające na dokończenie budowy dwóch linii.

Mogłoby się wydawać, że to koniec walki ekologów. Nic bardziej mylnego. Ci zapowiadają, że nie złożą broni. Zamiast protestować i liczyć na przychylność Białego Domu, zamierzają wstąpić na ścieżkę sądową i tam dochodzić swych racji.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również