UDOSTĘPNIJ

Patrzcie Państwo, dobry jest, złapał kandydatkę KNP do Europarlamentu na tym, że nie wie ile jest urzędowych języków w Parlamencie Europejskim. Jakby tego było mało, ta sama kandydatka pomyliła ustawę z dyrektywą. To zupełnie dyskredytuje ją w oczach redaktora Sikory z natemat.pl, który twierdzi, że tym samym kandydatka KNP utrwala stereotyp modelki w polityce. Wcześniej, insynuuje jej chęć prowadzenia kampanii na półnagich zdjęciach, niczym celebrytka Sara May.

W dalszej części swego tekstu redaktor Sikora żali się, że według niego modelka nie przeczytała nawet licealnej ściągi o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. „A w sprawie wędlin decyzję podjęła Komisja Europejska, a Parlament mógł tylko wyrazić sprzeciw, choć tego nie zrobił.” – to jak już odsyłamy do ściąg, polecam zajrzeć do notatek szkolnych. Nie zaczynam zdania od „A” Panie Sikora!

„Poza tym kocham sport i kiedy tylko mogę biegam (cel: maraton), żegluję, jeżdżę na nartach i chodzę po górach” – oto fragment opisu redaktora Sikory na swoim blogu. Skoro czepia się hobby kandydatki KNP (modeling), to my możemy stwierdzić, że niech lepiej biega z bidonem po okolicy zamiast skrobać teksty do internetu? Zainteresowania to zainteresowania, nic Panu do tego. Wara od sfery prywatnej młodych polityków, dopóki nie wykorzystują jej w kampanii. Jeśli Pani Kulasiewicz zacznie to robić, wtedy będzie Pan uprawniony do krytyki. Robienie tego a priori jest po prostu krzywdzące. 90% Pana czytelników wyniesie z tego tekstu jedną refleksję: kolejna głupiutka dziewoja chce zrobić karierę na ładnej buzi. Nazwisko zapamiętają, a dziewczyna od razu narażona jest na krytykę, która póki co, po prostu nie ma podstaw (no chyba, że Pańskie fantazje).

Znajduje Pan informacje, że w danych Państwowej Komisji Wyborczej Kulasiewicz funkcjonuje jako „studentka”,  a w bazie maxmodels.pl jako profesję wpisała modelka (oraz można tam znaleźć jej wymiary!!!). Co z tego wynika? To kolejne insynuacje sfrustrowanego redaktora Sikory, który najwidoczniej musiał się do czegoś przypieprzyć, a średnio miał do czego.

Gwarantuję, że Pańskiego „egzaminu” nie zaliczyłoby 90 procent polskich kandydatów do Parlamentu Europejskiego. Sieć pełna jest filmików, przedstawiających nikłą wiedzę polskich parlamentarzystów startujących do Europarlamentu. Tylko, że ich nikt się nie czepia. Nikt nie patrzy na nich przez pryzmat braku wiedzy, chociaż doskonale zdajemy sobie sprawę, że też nie wiedzą ile jest języków urzędowych w PE. Po co Pan to robi? Dla rozgłosu? Daj Pan spokój.

LINK

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułJanowicz ma rację
Następny artykułCzas na zmiany
Maciej Sobieski
Naczelny poganiacz kmiotów z polskiej sceny politycznej, biesiadnik i artysta