Strona Główna Opinie Dzisiaj zabiorą esbekom, jutro nam?

Dzisiaj zabiorą esbekom, jutro nam?

UDOSTĘPNIJ

Jakiś czas temu zostaliśmy zbombardowani kolejnym wybitnym pomysłem (tutaj oczywiście bez sarkazmu) rządu PiS. Mówi się o drastycznej obniżce emerytur byłych esbeków. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się być nienaganne, ale… No właśnie! Zawsze zostaje jakieś „ale”. 

Cięcia mają dotknąć około 24 tysięcy byłych funkcjonariuszy bezpieki, na których ogółem państwo polskie ma wydawać rocznie ponad 8 mld złotych. O co tutaj dokładnie chodzi? W 2009 roku rząd D. Tuska uchwalił tzw. ustawę dezubekizacyjną, której skutkiem było obniżenie emerytur około 40 tysięcy funkcjonariuszy służb specjalnych PRL. Obniżeno wysokość wskaźnika według którego obliczano esbeckie emerytury – z 2,6 do 0,7.

Obecnie trwają prace nad nowelizacją tej ustawy, lecz są dwa punkty sporne. Pierwszy – do jakiego poziomu zmniejszyć wskaźnik obliczania emerytur? Prawdopodobnie będzie on wynosił między 0,2 a 0,4. Druga sprawa dotyczy wysokości maksymalnego świadczenia, jakie mógłby otrzymywać były oficer służb specjalnych – czy miałoby to być 882 zł (najniższa możliwa emerytura z ZUS) czy też 1900 zł (średnia emerytura).

Projekt ma być gotowy w ciągu najbliższych kilkunastu tygodni. Będzie to nowelizacja do ustawy z 2009 roku.

Warto przypomnieć o tym, że byli esbecy zaskarżali ustawę PO-PSL do wszystkich możliwych sądów i trybunałów. Ostatecznie Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu stwierdził, iż skargi byłych funkcjonariuszy SB nie zostaną rozpatrzone. Argumentował to tym, iż ich prawa zostały nabyte w sposób niewłaściwy, ponieważ służyli i pracowali dla zbrodniczego systemu, który miał na sumieniu życie wielu ludzi. To zrozumiała argumentacja i nikt nie zamierza dyskutować z tym, że PRL była państwem wrogim i nieprzyjaznym, lecz czy nie mamy tutaj do czynienia z pewnym niebezpiecznym precedensem?

Czy władza, która odbierze emerytury byłym esbekom nie otwiera sobie furtki do tego, żeby podobne kroki uczynić w przyszłości wobec zwykłych obywateli? Kto zapewni Kowalskiego, że za X lat miłościwie nam panujący nie dobiorą się i do jego emerytury? Może to obawy na wyrost (dla tych, co wierzą w sprawiedliwość), lecz nie można w ogóle o tym nie myśleć.

Oczywiście to chora sytuacja, kiedy komunistyczni oprawcy żyją w luksusach a ich ofiary ledwie wiążą koniec z końcem, lecz co z dotrzymywaniem umów? Czy III RP jako spadkobierczyni PRL powinna ingerować w prawa nabyte? Wszak ówcześni esbecy pracowali z myślą o tym, iż wynagrodzenie zostanie im wypłacone.

Nie jestem przeciwnikiem obniżania emerytur funkcjonariuszom państwa komunistycznego, lecz boję się, że po takich zmianach już nikt nie będzie mógł być pewny swoich praw. Kto wie czy i nas za kilkanaście, kilkadziesiąt lat władza nie zaskoczy nas jakimś dziwnym pomysłem.

Ktoś kiedyś powiedział, że własność to rzecz święta. Nawet w przypadku emerytury esbeckiej. Wszystko to ma swoje korzenie w sławnej maksymie: „pacta sunt servanda” (umów należy dotrzymywać), która powinna być przestrzegana jeżeli już się na umowę godzimy. Zatem warto zadać sobie samemu pytanie – czy jeżeli dzisiaj odebrali coś jednym to czy jutro nie przyjdą po nasze?

Czas pokaże.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ