UDOSTĘPNIJ
źródło: kremlin.ru, wikimedia.org,

7 maja Emmanuel Macron wygrał walkę o fotel prezydenta Republiki Francuskiej. Ledwo minął miesiąc, a 39-letni polityk musi ponownie walczyć o władzę. W niedzielę 11 czerwca odbywają się bowiem wybory parlamentarne we Francji. Zwycięstwo centrolewicowej formacji Macrona, En Marche, nie jest już takie pewne.

Po piętach depcze Macronowi bowiem Marine Le Pen z Frontem Narodowym, którego przegrana w wyborach umocniła. Mogłoby się wydawać, że tylko zwycięzca wyborów prezydenckich może szczycić się wzrostem poparcia. Nic bardziej mylnego. Prawicowa formacja po przegranej swojej kandydatki jeszcze bardziej się skonsolidowała i zwarła szyki, by odnieść zwycięstwo w wyborach parlamentarnych.

Obecnie sondaże wskazują, że prawie co trzeci Francuz (29%) chce oddać głos na koalicję En Marche i centrowej partii MoDem. Ich zwycięstwo nie jest jednak całkowicie przesądzone. W grze mocna jest też prawica, która korzysta na bolączkach partii lewicowych. Jak podają bowiem francuscy politolodzy i publicyści, te wybory będą katastrofalną porażką lewicy. Zarówno Partia Socjalistyczna, jak i Francja Niepokorna Jean-Luca Melenchona mogą liczyć na niespełna 10% poparcia.

To doskonałe warunki dla francuskich prawicowców. Republikanie i Front Narodowy już zapowiedzieli ogromną polityczną ofensywę. Wiadomo już, że nawet jeśli prawica nie zgarnie zwycięstwa, będzie pierwszą największą siłą opozycji. Wynik oscylujący prawicę wokół 20% daje mocną pozycję frakcji byłej kandydatki na prezydenta Francji, Marine Le Pen. Wyborcy Frontu Narodowego już zapowiadają zemstę za przegrane wybory z początku maja.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również