UDOSTĘPNIJ
Fot. Wikipedia (Serge Serebro)

Dziennikarz Samuel Pereira zamieścił na Facebooku wpis, w którym podzielił się z internautami znanymi sobie kulisami identyfikacji ofiar katastrofy smoleńskiej. Wskazał on na szereg błędów popełnionych wtedy przez władze polskie, wśród których kluczowym był pośpiech.

„Z punktu widzenia PR-owego, punktem „honoru”, dowodem na to, że „państwo zdało egzamin” było doprowadzenie do tego, żeby wszystko zamknąć w tydzień. Eksperci pracujący na miejscu nie mieli złudzeń: rodziny w traumie na różne rzeczy się zgadzają, później jednak chcą mieć pewność, kogo pochowały i będą z tego problemu. Wiedzieli, że naciskanie na nich, żeby identyfikację zrobić w tydzień – mija się z celem i skończy się wielką aferą. Dodatkowo widzieli, że nasze służby przygotowały w Polsce odpowiednie materiały DNA, wymazy, wszystko profesjonalnie, a na miejscu Rosjanie badali starymi metody” – to fragment ów posta napisanego przez Pereirę. Poruszył on w nim ważny także dla Małgorzaty Wassermann temat, czyli nadmierny pośpiech. Według obojga, rodziny wcale nie naciskały na służby, chciały jedynie rzetelnego wyjaśnienia sprawy.

„Kto mówił, żeby zmieścić się ze wszystkimi działaniami w tydzień? Między innymi szef policji Andrzej Matejuk, który po rozmowie z premierem Donaldem Tuskiem przekazał biegłym, że taki jest plan. W okolicach środy (14.04.2010), na spotkaniu z Jerzym Millerem padła konkretna informacja: zidentyfikowanie 96 ludzi, w tym stanie, w tydzień nie ma najmniejszy szans powodzenia. Miller chwycił za komórkę, wykonał telefon i po chwili zgodził się jedynie na kilkudniowe opóźnienie” – napisał także Pereira. O problemy, z którymi teraz rzekomo zmagają się osoby odpowiedzialne za rozwiązanie sprawy, obwinił więc głównie Platformę Obywatelską oraz polityków wtedy z nią współpracujących.

„Trauma, rodziny, które nie wiedzą, gdzie leżą ich bliscy i makabryczne odkrycia. Mówimy tu nie o „materiale genetycznym”, ale konkretnymi fragmentami ciał w cudzych trumnach. Jakby tej traumy dla rodzin było mało, w ciele odnajdywano pety, zwoje gazy i waty, a w głowie jednej z najbardziej zasłużonych dla Polski ofiar tej katastrofy znaleziono… rękaw marynarki, kawałki materiałów i brudne gumowe rękawice” – dodał także dziennikarz, opisując wyniki, jakie przyniosły szybkie działania śledczych. Jego zdaniem zadziałało to więc na niekorzyść Polski oraz rodzin ofiar. Sam obraz tego, jak wyglądały według niego ciała, jest zdecydowanie zaskakujący i przerażający nawet biorąc pod uwagę to, w jakim stanie były tuż po katastrofie.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również