UDOSTĘPNIJ

8 maja 2014 roku obchodziliśmy 69 rocznicę zakończenia II wojny światowej w Europie. Jest to niewątpliwy powód do świętowania. Jest rocznica pokonania najokrutniejszego reżimu totalitarnego we współczesnej historii. Reżimu skonstruowanego przez chorego człowieka, który posłał na śmierć miliony ludzi tylko dlatego, że byli Polakami, Żydami, Romami lub w inny sposób nie pasowali do wizji idealnego przedstawiciela rasy aryjskiej. Dachau, Treblinka, Auchwitz, Sobibor? Nie muszę chyba dalej wymieniać.
Miliony ludzi płakało na wieść o bezwarunkowej kapitulacji Niemiec 8 maja 1945 roku, dlatego w wielu krajach, dla upamiętnienia tego radosnego wydarzenia obchodzi się, choć w różnych dniach i różnie zwany Dzień Zwycięstwa w Europie. Obchodzą go Francuzi, Norwegowie, Duńczycy, Holendrzy, Ukraińcy, Białorusini, Rosjanie, Włosi?
My również tę wojnę z faszyzmem wygraliśmy, ale czy u nas odbyła się jakaś uroczystość z tego powodu? Czy prezydent wygłosił orędzie? Nie! Bo Prezydent RP, owszem świętuje ale w Paryżu. Bo u nas nie wolno. Bo przecież nas sprzedali, oszukali, wpadliśmy z deszczu pod rynnę, z jednego totalitaryzmu w drugi, bo? Rosjanie też świętują. I wreszcie, bo my radosnych świąt nie lubimy. Wolimy napawać się własnym cierpiętnictwem, rozdrapywać rany, płakać, umierać.
Czy pomylą się ci którzy powiedzą, że Armia Czerwona wyzwoliła nas tylko po to by nas samemu później okupować, niszczyć dręczyć? Nie. Tylko czy z tego wynika, że nie mamy prawa cieszyć się z pokonania III Rzeszy? Przecież to dwa osobne totalitaryzmy i od tego mamy 4 czerwca, by świętować upadek realnego socjalizmu w Polsce i odzyskania suwerenności. Czy jedno wyklucza drugie? Moim zdaniem, nie. Możemy i powinniśmy świętować i 8 maja, i 4 czerwca.
Nie pozwólmy sobie wmówić, że niczego nie wygraliśmy w 1945 roku, bo wygraliśmy życie. Nie byłoby nas tutaj dzisiaj, gdyby faszyzm nie został pokonany. Nie byłoby też Polski na mapie. Stalinizm, jakkolwiek był potworny, to jednak ciut mniej niż hitleryzm. Nie byliśmy państwem w pełni suwerennym w latach 1945 ? 90, ale BYLIŚMY. Polska przetrwała jako podmiot prawa międzynarodowego, mogliśmy mówić po polsku, ocaliliśmy naszą kulturę i nikt nikogo akurat za pochodzenie etniczne nie mordował.
Wzywam więc wszystkich malkontentów: za rok cieszmy się i, może? zorganizujmy Paradę Zwycięstwa w Warszawie. Czemu nie?

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również