UDOSTĘPNIJ
fot. flickr

Dyrektor jednej z dużych, funkcjonujących w Polsce sieci handlowych miała przez krótki czas pracować jako kasjerka, żeby lepiej poznać obowiązki swoich podwładnych. Nie wytrzymała.

Kobieta miała pracować w jednej z najbardziej niewdzięcznych ról, jakie można wykonywać dla sieci marketów. Jak wyjaśnia, po trzech dniach była już bliska płaczu i miała dość. Klienci byli okropni i złośliwi, a zaskakująco duża część również agresywna. Polacy wyładowują na kasjerkach swoje frustracje.

– Przyznaję, znalazłam się w innym świecie. To był przeciętny market, ani dobry, ani zły, a jednak co trzeci klient miał pretensje do kasjerów. Po kilku godzinach miałam dość. Ten poziom frustracji społeczeństwa, to temat do badań dla socjologów. Nie spodziewałam się, że zwykli ludzie, jakich spotykamy na ulicy, mogą być tak okrutni wobec pracowników, których uważa się za gorszych. – tłumaczy.

Jej doświadczenie nie poszło jednak na marne. Teraz w sieci zostaną wprowadzone dwie zmiany. Po pierwsze znikną kartki z napisem „uczę się”. Zamiast wzbudzać wyrozumiałość, są tematem chamskich żartów i złośliwości. Druga decyzja jest znacznie ważniejsza. Podniesione zostaną zarobki osób pracujących przy kasie. To jednak wyniki nie tylko ww. eksperymentu.

Coraz mniej osób jest chętnych na pracę za kasą. To wcale nie efekt niskich zarobków. Chociaż jest to zawód niewymagający jakichkolwiek kwalifikacji, po 2 latach pracy za kasą w Lidlu czy Biedronce można liczyć nawet na 3200zł brutto miesięcznie. Zachowanie klientów sprawia jednak, że ludzie nie wytrzymują długo pracując w ten sposób.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również