UDOSTĘPNIJ
źródło: pixabay.com, wikimedia.org/Pece

Takiego działania ustawy PiS nikt się nie spodziewał. Partia Kaczyńskiego liczyła na ukaranie Polaków, którzy pracowali w ramach aparatu władzy PRL. Okazuje się, że ustawa, która miała być karą dla sojuszników aparatu władzy PRL dotknęła także zasłużonego weterana.

Uchwalona 16 grudnia 2016 roku tzw. druga ustawa dezubekizacyjna zbiera swoje żniwo. Partia rządząca musi być z tego faktu zadowolona. Jak się jednak okazuje, swoim działaniem ustawa sięgnęła powstańca warszawskiego. 95-letni weteran nie może uwierzyć w to, co się stało. Napisał nawet specjalną skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich.

– Mam 95 lat i jestem jednym z ostatnich powstańców warszawskich. Pod koniec życia za przelaną krew dla Polski, za pracę zawodową i społeczną zostałem nagrodzony dezubekizacją. Czuję się tak, jakbym został spoliczkowany – czytamy w piśmie.

Jak tłumaczy mężczyzna, po powstaniu i powrocie z niemieckiej niewoli do kraju w 1946 roku zaczął pracę jako chirurg. W swojej karierze miał uratować życie około 500 osobom. Ustawa dezubekizacyjna dotknęła go tylko dlatego, że kiedy podupadł na zdrowiu, zgodził się na pracę w przychodni Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL. Tam pracował 10 lat z przekonaniem, że „każdy lekarz powinien leczyć ludzi bez względu na ich pochodzenie, czy też na ich poglądy polityczne”

– I teraz, niezgodnie z dwoma zasadami prawa, poddany zostałem odpowiedzialności zbiorowej i tzw. dezubekizacji. A ja nawet nie należałem do PZPR ani do żadnej pokrewnej partii. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że ciągle jestem w Polsce wrogiem. Najpierw byłem żołnierzem AK zaplutym karłem reakcji i osobistym wrogiem towarzysza Bieruta i Stalina, a teraz jestem wrogiem Narodu i osobistym wrogiem, ale czyim? – pyta rozpaczliwie 95-latek.

Całość listu dostępna pod tym linkiem.

źródło: natemat.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również