UDOSTĘPNIJ
pixabay.com/Engin_Akyurt

Para, spodziewająca się trojaczków, zmuszona była poświęcić życie dwojga z dzieci, aby ratować trzecie z nich.

Jemma Haig i jej narzeczony Murray McKirdy gdy okazało się, że spodziewają się trojaczków byli bardzo szczęśliwi. Niestety, ich szczęście nie trwało długo. Z badań wynikło, że nie wszystkie ich dzieci będą mogły urodzić się żywe. Lekarze ze szpitala w Edynburgu uświadomili rodziców, że istnieje tylko jedno rozwiązanie.

Rozwiązanie to nazywane jest „selektywną redukcją”, w przeciwnym wypadku żadne z ich dzieci nie przeżyje. Była to naprawdę trudna decyzja dla młodych rodziców, postanowili, że usuną dwoje dzieci. Badania wykazały, że są one zrośnięte ze sobą klatką piersiową a także mają wspólne serce, układ pokarmowy i układ oddechowy. Szanse na przeżycie zrośniętych dzieci wynoszą jeden do pół miliona.

Rodzice mówią, że podjęli decyzję o usunięciu bliźniąt, ponieważ  „nie chcieli zmuszać ich do cierpienia”.

Wiedzieliśmy, że procedura ta niesie za sobą ryzyko poronienia trzeciego dziecka i wcześniejszego porodu i modliliśmy się, żeby do tego nie doszło – mówi mediom małżeństwo.

Cały zabieg się udał a 20-letnia matka została wypisana do domu. W 32. tygodniu ciąży trafiła znów do szpitala z uwagi na wystąpienie krwawienia. Lekarze podjęli wówczas decyzję o wykonaniu cesarskiego cięcia. Dziecko zaraz po urodzeniu przyjęte zostało na oddział intensywnej terapii w Royal Hospital w Edynburgu, gdzie podjęto natychmiastowe leczenie z powodu podejrzenia sepsy i trudności z oddychaniem. Zanim noworodek trafił do domu musiał spędzić jeszcze trzy tygodnie w szpitalu będąc podłączonym do wielu urządzeń, które pozwoliły mu przeżyć.

Wstrząsające historie dzieci wychowanych przez zwierzęta lub w izolacji

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również