UDOSTĘPNIJ
fot. flickr.com/wikimedia.org

Szacunkowo co czwarty bezdomny w Hamburgu pochodzi z Europy Wschodniej. Z tego prawie połowę stanowią Polacy. Jedna z nich odważyła się opowiedzieć swój dramat i starcie z bezdusznością systemu pomocy społecznej.

Socjolog Andrzej Stasiewicz, koordynator projektu „Plata”, zajmuje się bezdomnymi z Europy Środkowo-Wschodniej w Hamburgu. Jego podopieczna Ela odważyła się przedstawić swoją dramatyczną historię. Niestety jej

Przed przyjazdem do Hamburga, Ela sprzątała domy zamożnych Greków w Atenach. Gdy Grecję nawiedził kryzys, znalazła zatrudnienie w niemieckim mieście. Tam pracowała jako pakowaczka i nocowała w hotelu robotniczy należącym do firmy. Problemy zaczęły się, kiedy zachorowała. Szef, Albańczyk, zamiast dać jej dzień wolnego, wyrzucił ją z pracy.

Kobieta pierwszej nocy wylądowała na dworcu, gdzie została okradziona ze wszystkiego. Później nocowała w namiocie nad kanałem, mieszkała razem ze znajomym.

Jeżeli kobieta na ulicy ma mężczyznę, to przeżyje. Ja byłam z moim przyjacielem, którego znam jeszcze z Grecji. Przy nim nie bałam się spać na ulicy czy na dworcu. Byliśmy razem i razem chodziliśmy na fanty (zbieranie pustych butelek- red.), żeby mieć jakieś pieniądze. Nie chciałam wrócić do Polski. Było mi wstyd, że nic nie miałam, że nie dałam sobie rady, bałam się wracać. Przyjeżdżam nagle z takim wyglądem, taka zajechana, bez pieniędzy. Po prostu wstydziłam się – opowiada.

System pomocy bezdomnym w Hamburgu jest jednym z najlepszych na świecie. Niestety bazuje na pomocy doraźnej. Na szczęście pani Ela trafiła na Andrzeja Stasiewicza i Stanisława Szczerbę. Dzięki nim dostała pokój w schronisku dla uchodźców oraz pomoc w walce z bezdusznym systemem socjalnym.

Teraz znalazła zatrudnienie i szuka mieszkania. Jak mówi, nie jest to łatwe zadanie, ponieważ pierwszeństwo mają uchodźcy. Zdaniem Eli życie na ulicy otwiera serce. Teraz kobieta stara się pomóc innym Polakom w podobnej sytuacji.

wk

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również