UDOSTĘPNIJ

Doktor Chazan i demokracja liberalna

Niedawna afera związana z czynem prof. Bogdana Chazana, który otwarcie i publicznie złamał prawo odmawiając pacjentce aborcji, która jej przysługiwała, dotyka głębszego problemu jakim jest koncepcja państwa liberalnego. Po 1989 niejako mimowolnie przystaliśmy na koncepcję Polski jako kraju liberalnej demokracji. Dołączyliśmy do klubu w którym prym wiodą kraje takie jak USA, Francja czy Wielka Brytania odrzucając jednoznacznie totalitarną utopię marksizmu. Sęk w tym, że nawet po 25 latach wolnej Polski, nie do końca chyba rozumiemy w jakim państwie żyjemy i w jakim chcemy żyć. Być może dobrze, że ta kontrowersja wybuchła, abyśmy raz jeszcze mogli porozmawiać nad sprawami fundamentalnymi, które wisiały gdzieś w powietrzu, ale tonęły w morzu medialnego krzyku.

Liberalna demokracja powstała jako odpowiedź na totalne metody organizacji społeczeństwa. Państwo nowoczesne (totalne) było państwem, które starało się narzucić pewną konkretną wizję ideologiczną rozwoju społeczeństwa w oparciu o obiektywną, niekwestionowaną wiedzę. Kiedyś była to Religia, która stanowiła podstawę dla prawodawstwa i oceny czynów ludzkich (mimo odwiecznych sporów między papieżem a cesarzem, Kościołem a Państwem), od czasu Oświecenia jej miejsce zajął Rozum i racjonalność. Oba pryncypia rościły sobie miano do totalnej interpretacji świata i do kształtowania go zgodnie z własnymi, niepodważalnymi zasadami. Utopia Rozumu i racjonalności znalazła swój szczyt w idei marksistowskiej, której ostatecznym pogrzebaniem był dopiero rozpad Związku Radzieckiego. Marksizm jako nurt myśli jest wciąż wpływowy i stanowi skuteczne narzędzie opisu otaczającej nas rzeczywistości. Jednak jako filozofia totalna, został on ostatecznie skompromitowany i nikt już (całe szczęście) nie bierze go na poważnie.

Totalna wizja społeczeństwa opierała się na pewnych, niekwestionowalnych prawdach. Marksiści wierzyli w prawa historii, do których tylko oni mieli dostęp i które pozwalały im zmieniać rzeczywistość bez cienia wahania oraz moralnych skrupułów. Ofiary ludzkie, cierpienia i represje mogą zostać usprawiedliwione jeśli prowadzą do wyższego dobra ? jeśli wizja raju ludzkiego, która miała spełnić się w komunizmie byłaby prawdziwa, byłoby to działanie zgoła racjonalne. Na skrajnym racjonalizmie opierała się również inna wielka totalna metoda organizacji społeczeństwa ? narodowy socjalizm. Tutaj niekwestionowalną prawdą był prymat o wyższości rasowej. Dla kogoś, kto święcie wierzył że jego rasa rości sobie prawo do panowania nad innymi ? masowa eksterminacja ras podległych nie była moralnie kłopotliwa. Ten brak skrupuł moralnych i święte przekonanie w słuszność swoich ostatecznych, totalnych racji prowadziło ludzi do czynów z naszego punktu widzenia niewyobrażalnych. ?Banalność zła? pani Arendt jest kontrowersyjnym argumentem, ale dającym nam również pewien wgląd w głąb ?zniewolonych umysłów?.

Zarówno Religia (pod postacią krucjat, fundamentalizmów i stuleci konfliktów religijnych) jak i Rozum (pod postacią hitleryzmu, realnego komunizmu czy utopii wolno-rynkowych w Ameryce Południowej) skompromitowały się i pokazały, że do naszych problemów nie ma jednego prostego klucza i próba narzucenia takiej odpowiedzi odgórnie może prowadzić tylko do katastrof i nieszczęścia. Żadna ideologia nie jest wolna od zbrodni ? ani religia, ani reżimy świeckie; ani ci którzy chcieli gospodarkę planować ani ci którzy chcieli pozostawić ją ?niewidzialnej ręce rynku? (często wspieranej widzialną ręką dyktatorów). A im większa wiara w słuszność swojej ideologii ? tym bardziej niebezpieczne może ona mieć konsekwencje.

W tym momencie pojawia się koncepcja liberalnej demokracji ? w Europie całkiem nowa, stosowana na szeroką skalę dopiero po porażce wielkich idei i koncepcji uporządkowania świata, według obiektywnych, jedynie słusznych reguł po II wojnie światowej, a w Europie Wschodniej po 1989 roku. Na czym polega ta ?demokracja liberalna?? Przede wszystkim na założeniu, że nie istnieje żaden jeden słuszny model poglądów i pluralizm jest, był i będzie błogosławieństwem albo przekleństwem naszej społecznej egzystencji. Państwo nie może sobie rościć prawa do realizowania żadnej z góry założonej wizji ideologicznej, ponieważ w pluralistycznym społeczeństwie nieuchronnie doprowadzi to do dyskryminacji społecznej i, w skrajnych przypadkach, represji i ucisku. Na zwolenników bardziej zderegulowanego rynku zawsze przypadać będzie jakaś ilość zwolenników państwa opiekuńczego; na osoby religijne jakaś ilość ateistów. Co gorsza ? często są to osoby o poglądach wzajemnie się wykluczających. Co począć z sytuacją, gdy część obywateli w sposób zdeklarowany sprzeciwia się aborcji w jakichkolwiek warunkach, a drugą część absolutnie oburza fakt przymuszania kobiety do rodzenia dziecka, którego nie chce urodzić? Jedni będą chcieli wysokich podatków i w zamian za to wysoki poziom usług publicznych ? inni stwierdzą, że to grabież ich pieniędzy i rozdawanie ich ludziom, którzy na to nie zasługują. Którą stronę powinno zająć państwo?

Zwolennicy demokracji liberalnej stwierdzają kategorycznie: nigdy nie będzie ostatecznego rozwiązania tych problemów ? a jeśli nawet kiedyś by się znalazło, to nie za pomocą legislacyjnego przymusu. I dobrze. Mimo to musimy w fundamentalnych kwestiach podjąć jakiś wybór. Liberalna demokracja dąży więc do minimalizacji ilości tarć w pluralistycznym społeczeństwie (a tarcia będą zawsze) i do wypracowania takich ram prawnych, które będą możliwe do zaakceptowania dla możliwie WSZYSTKICH stron konfliktów społecznych.

Przykładem tej praktyki jest problem aborcji w Polsce. Mamy z jednej strony sporą część społeczeństwa, która nie dopuszcza takiej możliwości w najbardziej nawet skrajnych przypadkach (opierając się na wartościach absolutnych ? to morderstwo i złamanie prawa boskiego), z drugiej dużą ilość osób, które chciałyby aborcje dopuszczać na życzenie (tu też mamy wartość absolutną ? prawo człowieka do decydowania o swoim ciele ? prawo absolutnie niezbywalne i bezkompromisowe). Dla obu stron jest to sprawa fundamentalna a ich poglądy są nie do pogodzenia. Jak mogą żyć w jednym państwie?

Liberalizm nie rości sobie prawa do definitywnego rozwiązania tego węzła gordyjskiego. To co proponuje to wyjście kompromisowe, oparte na społecznym konsensusie. W przypadku Polski jest to prawo zabraniające aborcji poza 3 wyjątkami (gwałt, zagrożenie życia matki, uszkodzony płód). To prawo nie zaspokoi do końca ani jednej ani drugiej strony i dla obu będzie niedoskonałe: sęk w tym, że w wymiarze społecznym (nie w wymiarze osobistym i subiektywnym!) jest to najmniej niedoskonałe rozwiązanie, dlatego najlepsze. Co najważniejsze ? nie zmusza ono jednostek do podporządkowania się jakiejś wizji czy idei ? zwolennicy aborcji mogą pozostać zwolennikami i lobbować na rzecz liberalizacji prawa, a przeciwnicy wcale do aborcji zmuszani nie są. Wszystko rozgrywa się w indywidualnych jaźniach moralnych, a państwo próbuje znaleźć grunt relatywnie najmniej bolesny dla obu stron.

Prawo stanowione w demokratycznym procesie legislacyjnym jest więc ze swojej natury prawem niedoskonałym i wcale tego nie ukrywa. Prawo jest więc arbitralnym konsensusem w sytuacjach pozornie bez wyjścia ? ale konsensusem kształtowanym przez pluralistyczne społeczeństwo, a nie przez monocentryczny i zideologizowany aparat państwa. Dlatego w krajach, gdzie społeczeństwo jest bardziej laickie, takim kompromisem może być dopuszczenie aborcji we wszystkich przypadkach, ale tylko do 3 miesiąca ciąży. W społeczeństwach bardziej religijnych jest być może możliwym niedopuszczanie do aborcji w ogóle . Jeśli nie ? to tylko z powodów empirycznych, a nie ideologicznych. Wszystko zależy od społeczeństwa i legislatorów jakich sobie wybiorą.

Liberalna demokracja wymaga jednak czegoś więcej. Jest to obywatelska dojrzałość, uznanie pluralizmu społecznego i tego że nie zawsze nasze musi być na wierzchu (nawet jeśli jesteśmy przekonani że mamy rację), umiejętność kompromisu i szacunek dla prawa stanowionego w procesie legislacyjnym, jako ?najmniejszego zła? pozwalającego nam żyć razem.

Tych cech nie wykazał doktor Chazan ani osoby, które gorliwie popierają jego praktyki. Doktor wymiguje się tym, że można złamać prawo stanowione jeżeli jest ono rażąco niesprawiedliwe. Prawda, można. Można ? a niekiedy nawet trzeba ? tak postąpić w sytuacjach wyjątkowych jak wojna, okupacja, życie w państwie totalitarnym albo autorytarnym. Pokolenie naszych rodziców, dziadków i pradziadków doświadczyło tego na własnej skórze. Prawo ustanowione w III Rzeszy nie było żadnym usprawiedliwieniem dla ohydnych czynów stosunku do Żydów, Romów czy homoseksualistów. Problem w tym, że obecnie w takich czasach nie żyjemy. Polska jest demokratycznym państwem prawa (jakkolwiek niedoskonałym to jednak nie odstającym znacząco od normy europejskiej) w którym legislacja odbywa się za zgoda obywateli. Prawo stanowione jest przez ludzi i ci sami ludzie mogą je zmienić, jeżeli uważają je za nieadekwatne. Nie ma problemu ? niech doktor Chazan przekona Polaków jak bardzo ohydna jest aborcja, niech zostanie wybrana konserwatywna większość i niech zmieni obecne prawo. Ale jak widać ? takiej większości po prostu nie ma.

Stwierdzenie, że w demokratycznym kraju można złamać prawo, jeśli jest ono niezgodne z naszym sumieniem może mieć paradoksalne i niemalże szalone skutki. Doktor Chazan uważał, że aborcja jest niedopuszczalna w żadnym przypadku i dlatego odmówił tego prawa pacjentce, która je posiadała. Ale inny, tym razem ateistyczny lekarz, będzie uważał odwrotnie ? aborcja jest obowiązkiem lekarza, nawet jeśli ma ona nastąpić w przypadku nieprzewidzianym przez prawo (zwykła wpadka) i usunie dziecko, ponieważ zmuszenie kobiety do jego urodzenia będzie dla niego bestialstwem i rzeczą nie do udźwignięcia. Też złamie prawo, też zrobi to pod wpływem sumienia. Nie powinniśmy go za to karać ? kto powiedział, że ?doktryna sumienia? dotyczy tylko katolików? Ateiści też mają sumienie. Wegetarianin pracujący w sklepie spożywczym ma prawo nie sprzedawać klientom mięsa ? powoła się na swoje sumienie. Powinniśmy tez zrehabilitować komunistów przedwojennych, którzy absolutnie i szczerze wierzyli, że działają w imię postępu i obiektywnych prawd historii ? nawet jak mordowali czy prowadzili działalność antypaństwową.

Wpadamy w nierozwiązywalne paradoksy. Albo prawo stanowione jest nic nie warte i możemy je łamać do woli, zgodnie z naszym ?sumieniem? (i np. nie dopuszczać do aborcji, gdy jest możliwość prawna jej przeprowadzenia, albo dopuszczać gdy takiej możliwości nie ma), albo możliwość łamania prawa w imię sumienia jest zarezerwowana dla katolików. Pierwsza opcja z oczywistych powodów jest nie do utrzymania. Druga jest z kolei rażąco niesprawiedliwa ? czy tylko katolicy mają odczucia moralne, a cała reszta musi zaciskać zęby i robić rzeczy niezgodne z ich światopoglądem?

A przecież doktor Chazan nie musiał aborcji przeprowadzać. Ustawa o ?klauzuli sumienia? jest kolejnym liberalnym kompromisem ? ustępstwem ze strony lewicy jest fakt, że lekarz może się uchylić od zabiegu niezgodnego z jego sumieniem. Ustępstwem prawicy powinno być przekazanie pacjentki do innego lekarza, który zabiegu bezwarunkowo dokona. Środowiska radykalnie katolickie (bo zaznaczmy że to niewielka część polskich katolików) na takie ustępstwo nie stać.

Powód jest prosty ? ta stosunkowo niewielka, ale wpływowa grupa nie chce Polski jako demokracji liberalnej. Chcą Polski w której prawo stanowione będzie podporządkowane idei religii katolickiej i będzie stanowiło odbicie prawa boskiego. Znamy to z historii bardzo dobrze. I cóż ? mają do tego prawo. Plan ten nie idzie im jednak zbyt dobrze, ponieważ stanowią niezbyt wielką część społeczeństwa, więc zamiast metod demokratycznych próbują wymusić swoją rację siłą, szantażem i faktami dokonanymi.

W tym momencie państwo liberalne zawiedzie, jeśli doktor Chazan oraz placówka w której pracuje nie zostaną sowicie ukarane. Ale sęk leży tez w czymś innym ? środowiska fundamentalistyczne w Polsce (z red. Terlikowskim na czele) są bardzo dobrze zorganizowane i mocno angażują się w kwestie społeczne. Gdzie są obrońcy demokracji liberalnej? Gdzie są polscy liberałowie, polska lewica? Nie chodzi tu o partie polityczne, tylko o społeczeństwo obywatelskie.

Ale tu leży nadzieja. Być może ta afera pobudzi polskie społeczeństwo i zapoczątkuje dyskusję o tym czym jest demokracja i jak powinna ona w Polsce wyglądać? Czy jesteśmy w stanie wybaczyć doktorowi Chazanowi czy tez nie? Może wreszcie odpowiemy sobie na pytanie w jakim państwie chcemy żyć ? w państwie wyznaniowym czy w demokracji liberalnej? Czy chcemy, aby prawo było kształtowane przez obiektywną i niekwestionowalną Prawdę Objawienia Bożego, czy przez konsens obywateli? Miejmy jedną rzecz w pamięci ? w państwie liberalnym, opartym na kompromisie i ?mniejszych złach? droga do ewentualnego państwa wyznaniowego jest otwarta ? wystarczy demokratyczna większość. Ale w państwie opartym na prawdach ostatecznych ? droga do tyłu jest już zamknięta. Lepiej się zastanowić.

Mateusz Kuryła

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również