UDOSTĘPNIJ
Fot. Pixabay.com

Jak mawia Janusz Tracz z „Plebanii” „ludzie myślą brzuchem”. Obecnie powiedzenie podwójnie aktualne. Za „zrobienie” brzucha państwo wypłaca 500zł miesięcznie. Nigdy wcześniej takiego rozdawnictwa nie było. Od zmiany władzy żaden podatek znacząco nie wzrósł, a kasa czy się stoi , czy się leży co miesiąc na konto wpływa. Nic więc dziwnego, że program ten krytykują głównie ci, którzy nie są jego beneficjentami.

Modne jest życie na kredyt. Tak funkcjonuje wielu celebrytów, jak i ludzi biedniejszych. Tak funkcjonują największe państwa jak i państwo polskie. Ludzie może krzywo spojrzeliby na 500+, gdyby szła za tym podwyżka podatków. Może ktoś nawet zacząłby krytykować, gdyby w zamian za to świadczenie państwo pobierało 75% podatku dochodowego i ciągnęłoby 50% VAT-u. Niech nikt nie pomyśli, że popieram takie rozwiązanie, podniesienie podatków na rozdawnictwo byłoby podwójnym zaoraniem gospodarki. Jestem przekonany, że pan Szumlewicz ze mną w tym miejscu się nie zgodzi. Jednak skoro jedynym skutkiem negatywnym programu jest kolejna rekordowa liczba miliardów deficytu budżetowego, kogóż to wzrusza, skoro zadłużanie się jest teraz trendi?

Bank Światowy powiedział „w to mi graj” i pochwalił Polskę za 500+. No świat jeszcze na tyle nie stanął na głowie, żeby bankowcy krytykowali „życie na kredyt”. Natomiast zwolennicy rządu nagle popadli w ekstazę, że dotąd tak nielubiani „banksterzy” adorują ukochaną władzunię i udostępniają płynące od nich komplementy na swoich osiach czasu. Władza zachowuje się tak, jakby deficyt nie istniał i przebąkuje nawet o obniżeniu wieku emerytalnego. Tylko raz wicepremierowi Morawieckiemu wymsknęło się w rozmowie z twardym elektoratem, że 500+ jest na kredyt. Nie trzeba być ekonomistą, żeby wiedzieć, iż nie ma czegoś takiego jak darmowy, bezzwrotny kredyt. Za bieżący dobrobyt jeszcze wszyscy słono zapłacimy.

No to jak brzuszki mamy już pełne, to przydałaby się strawa duchowa. Jak okazuje się, powiedzenie rzymskiego pospólstwa „chleba i igrzysk!” wciąż aktualne. Podobno Olimpiadę w Rio obejrzało około 27 mln Polaków. Wcześniej cała Polska żyła Mistrzostwami Europy w piłkę nożną, które zdominowały debatę publiczną i rozmowy polsko-polskie, a transmisje generowały monstrualne liczy widzów przed telewizorami. W zasadzie to imprezy sportowe uratowały TVP przed klapą niskiej oglądalności. W każdym razie, jeśli prawie cały naród woli rozprawiać o tym, ile goli Lewy strzeli Irlandii Północnej, a nie o rzekomym stanie wojennym, który według Frasyniuka wprowadził Kaczyński, ani o przemocy, która według Michała Piróga płynie z kościoła, ani nawet o lęku jaki Jackowi Poniedziałkowi dostarcza widok ludzi przebywających w kościele na Wielkanoc – to kolejny symptom dobrobytu. Ludzie nie chcą gadać o represjach, tylko dyskutują sobie o sporcie, jak gdyby nigdy nic!

Przeszarżował ostatnio Max Kolonko nazywając Joannę Lichocką polską patriotką, bo odważyła się złożyć wniosek o odwołanie Jacka Kurskiego z funkcji prezesa TVP. Pani niepokorna, która twierdzi, że walczy o pluralizm w mediach na swoim koncie na Twitterze blokuje osoby, które mają czelność nie zgodzić się z jej opinią, albo nie czapkują władzy. To ta sama pani, która pracując w TVP nie wpuściła do studia na debatę Korwin-Mikkego podczas kampanii wyborczej. Pani niepokorna z Krzysztofem Czabańskim na czele należy do frakcji, która chce wprowadzić swojego człowieka na szefa telewizji publicznej. Dziwnie naiwny ruch ze strony Maxa chcącego zostać szefem TVP, że w taki sposób próbował przypodobać się Radzie Mediów Narodowych. Wiadomo, że prezesa to oni między sobą wybiorą, a takiego utalentowanego indywidualistę, to nawet na stójkowego nie wezmą. Tzn. nie wzięliby, bo cała ta Rada tak naprawdę nie ma nic do gadania, a decyduje Jarosław.

Wiele środowisk i osób chętnie krytykuje TVP. Zwolnieni dziennikarze sprzyjający poprzedniej władzy. Dziennikarze „GW”, której poczytność dramatycznie i stale maleje. Liczba sprzyjających autorytetów też, skoro muszą uciekać się do wywiadów ze zmarłymi. No i wreszcie poprzednia władza. Mam poczucie, że jedynym środowiskiem, które ma moralne prawo do krytykowania TVP są Korwiniści, którzy od zawsze postulują wycofanie się z praktyki zarządzania mediami publicznymi przez zwycięską partię na rzecz prywatyzacji tej instytucji. Nie wiem jakby to praktyka zweryfikowała, ale na pewno wzrosłaby szansa, na to, że przy przyjmowaniu dziennikarzy decydowałaby fachowość, talent i umiejętność przyciągania widzów, a nie nadanie polityczne.

Najbardziej znacząca reforma od lat – makiaweliczny program 500+ na kredyt, który właśnie przejadamy decyduje o układzie sił politycznych na polskiej scenie i dopóki się nie zawali, żadne pokrzykiwania i tak niewiarygodnej opozycji nie są w stanie skruszyć obecnego betonu rządzącego. A ja tam, żeby było ciekawiej, na miejscu Kaczyńskiego zrobiłbym premierem Grzegorza Brauna i niechaj się dzieje ,co chce, jak walić, to z grubej rury!

Obserwuj moje profile, aby być na bieżąco z moimi felietonami:

Zobacz również