UDOSTĘPNIJ

 W obronie wykluczonych

Piotr Ikonowicz, wraz z grupą współpracowników z Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej założył partię, której kongres miał miejsce 2 maja w Warszawie. Poprzedził go Marsz Sprawiedliwości Społecznej, który przy dźwiękach zespołu Manu Chao i pieśniach rewolucyjnych, wykonywanych przez Krakowski Chór Rewolucyjny przeszedł z Ronda de Gaulle?a pod Kancelarię Premiera. Zgromadził on ponad 500 osób ? z nowopowstałego Ruchu Sprawiedliwości Społecznej, Zielonych, Partii Kobiet, Inicjatywy Pracowniczej, ale przede wszystkim zwykłych pracowników, nie tylko tych, którzy cieszą się etatem, ale również osoby pracujące na umowach śmieciowych ? ochroniarzy, pracowników tymczasowych zatrudnionych w wielkich sieciach handlowych i fabrykach, przedsiębiorców z konieczności. Tych, których zadowoleni z siebie (co widać w sposobie opisywania przez głównonurtowe media i polityków 10-lecia obecności w Unii Europejskiej i 25 lat transformacji) politycy i dziennikarzy wolą nie zauważać. Ikonowicz już wyemancypował politycznie osoby, które nie interesują Platformy, PIS-u, SLD i Twojego Ruchu (także dlatego, że nie głosują): zadłużonych, bezrobotnych, bezdomnych, słabiej wykształconych. Tych, których nazywano homo sovieticus, roszczeniowcami, nieudacznikami (nieoceniona radna PO z Ursynowa, Elżbieta Igras).

Polityka po stronie najsłabszych

Rolą polityka jest stać po stronie najsłabszych. Ci silni (z urodzenia, układów,  osobistego sprytu, przedsiębiorczości i zaradności) i tak sobie poradzą. Dlatego RSS nim powstał jasno opowiedział się po stronie opiekunów osób niepełnosprawnych, blokował eksmisje, wspierał ośrodki dla osób bezdomnych, przywracał godność. Budzi to największy szacunek i sympatię, tym bardziej, że praca z tymi, którzy już stracili nadzieję, łatwa nie jest.

Odebrać impet narodowcom

O ich sympatię zabiegają nacjonaliści. Problem w tym, że nie mają im nic do zaproponowania. Na starcie wykluczają ze wspólnoty narodowej osoby homoseksualne, tych, którzy mają poglądy lewicowe, ateistów. Jako receptę na poprawę losu najsłabszych dają odpowiedź w gruncie rzeczy taką samą jak Platforma Obywatelska ? więcej wolnego rynku, mniej regulacji, cedowanie zadań państwa na organizacje pozarządowe. Niestety, część młodych ludzi, również tych z klasy robotniczej, przekonują plakaty Autonomicznych Nacjonalistów, gdzie pokazuje się piekarzy, mechaników i pracowników fast-foodów, jako tych, którzy są naturalną bazą ich ruchu. Dla mnie ? nie są oni straceni. Ikonowicz i młodzi ludzie wokół niego ? muszą przejąć ich z orbity wpływu narodowców. Tak jak Syriza skutecznie wygrała batalię o rząd dusz z faszystowską Złotą Jutrzenką w Grecji.

Rozmawiając z młodymi narodowcami widzę jasno, że część z nich znalazła się w RN, ponieważ to pierwsza formacja, która się nimi zainteresowała i dała odpowiedzi na ich problemy. Masowy, polityczny ruch pracowniczy, obecny nie tylko w wielkich miastach i hipsterskich kawiarniach, ale i na prowincji, w fabrykach, MacDonalds, Tesco, Juwentusie i innych złych miejscach pracy, może skutecznie odebrać impet narodowcom. Tym bardziej, że formacja, którą dziś wspierają nic im nie daje, poza pewną wspólnotą. Skupia się na warstwie symbolicznej. Dla nich zniszczenie tęczy jest ważniejsze niż tworzenie dobrej jakości miejsc pracy, budowa pomnika Dmowskiego istotniejsza niż powszechny dostęp do bezpłatnej służby zdrowia, od praw człowieka ? porządek i dyscyplina. Do tego akceptują przemoc i to nie skierowaną w opresyjny system, a zwykłych obywateli, co najlepiej ukazuje mem z Witoldem Tumanowiczem, prezesem Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, trzymającym belkę z podpisem ?znajdzie się kij na lewacki ryj?.

Odbudować wspólnotę

            Dziś prawie wszystkie partie polityczne powstały jako próba napuszczania jednych grup obywateli na drugich: przedsiębiorców na urzędników, katolików na ateistów, zwycięzców transformacji na przegranych, obrońców miejsc pracy w sektorze wydobywczym na ekologów, związkowców na prekariat. Politycy zapominali, że artykuł 1 Konstytucji RP mówi wyraźnie, że  ?Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli?. Chodzi o to, abyśmy wszyscy czuli się dobrze, szanowali Państwo, jako instytucję, która poda nam pomocną dłoń, gdy wpadniemy w problemy, będzie wyrównywać nierówności społeczne, a nie je pogłębiać. Nie tak jak dzisiaj, gdzie ludzie są upokarzani na wszelkie możliwe sposoby, mają problem z wyegzekwowaniem należnej pensji, za łamanie prawa pracy grożą symboliczne mandaty, Kościół łamie przepisy o ochronie danych osobowych, a bieda jest dziedziczona, czasem w trzech, czterech pokoleniach. Dostęp do bezpłatnej edukacji jest iluzoryczny i (jak słusznie zauważył jeden z dyskutantów na 1-majowej debacie Chłodnej 25 i Zielonych), marnujemy kapitał ludzki, dopuszczając do sytuacji, gdy młodzi, zdolni obywatele, nie mają szans na skończenie studiów czy nawet szkoły średniej, gdyż muszą od razu iść do pracy, aby zapewnić byt swojej rodzinie. To wszystko dzieje się w kraju, którego liderzy mówią o nim jako o 20. gospodarce świata.

Nie utonąć w bagnie fałszywego antyimperializmu

Ruch Sprawiedliwości Społecznej, już dziś, w dziedzinie polityki wewnętrznej daje dobre recepty oparte na słusznej diagnozie sytuacji. Te sprawy też interesują najbardziej szeregowych działaczy RSS. Niestety, część inteligencji, współtworzącej ugrupowanie Ikonowicza, woli skupiać uwagę na sprawach międzynarodowych, mylnie interpretując wydarzenia. Stąd kuriozalne pomysły opowiadania się po stronie protestujących, prorosyjskich separatystów w Doniecku i Ługańsku, niechęć do rządu Jaceniuka na Ukrainie czy obrona Maduro w Wenezueli, nawet w sytuacji, gdy ten używa broni wobec swoich obywateli. Stąd już krok do traktowania Władimira Putina jako antyimperialisty. Niechęć do Stanów Zjednoczonych, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Unii Europejskiej sprawia, że inteligenckie skrzydło RSS często jest w stanie iść na daleko idące kompromisy z prawami człowieka. To zły kierunek i czas pokaże na ile dużą rolę będzie on odgrywać w nowym ugrupowaniu.

 

Podsumowując: Powstanie Ruchu Sprawiedliwości Społecznej oceniam pozytywnie, widząc w nim poważnego partnera dla jedynej lewicowej koalicji w tegorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego ? Zielonych, Partii Kobiet i Polskiej Partii Socjalistycznej. Trzymam kciuki za zbiorową mądrość działaczy. Jeśli główny cel weźmie górę nad sekciarstwem zyskają na tym Polki i Polacy.

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ