UDOSTĘPNIJ
źródło: wikimedia.org/Adrian Grycuk, flickr.com, twitter.com/adzgb

Obecny rząd PiS stara się wdrażać dobrą zmianę w wielu sferach politycznych. Nie mogło się oczywiście obyć bez takowej także w Trybunale Konstytucyjnym, gdzie niewygodnego dla PiS prezesa Rzeplińskiego wymieniono na Julię Przyłębską. Na tle finansowym wychodzi jednak na to, że nie była to opłacalna zmiana.

Okazuje się, że utrzymanie nowej prezes Trybunału Konstytucyjnego kosztuje nas więcej, niż było to w przypadku Andrzeja Rzeplińskiego. Były prezes otrzymywał „jedynie” 23 tys. złotych miesięcznie za sprawowanie swojej funkcji. Na tym samym stanowisku Julia Przyłębska zgarnia 28,9 tys. złotych na miesiąc.

To jednak nie wszystko. Polski podatnik musi zapewnić jeszcze utrzymanie mieszkania Przyłębskiej i jej dojazdy do pracy. Nowa prezes TK mieszka na co dzień w Berlinie. Jej mąż jest bowiem ambasadorem RP w Niemczech. Samo roczne opłacenie przejazdów Przyłębskiej z Berlina do Warszawy i wykupienie jej imiennej karty w PKP kosztowało 8,4 tys. złotych.

Prezes TK musi w takim razie gdzieś mieszkać na czas swojej pracy w stolicy Polski. W Warszawie wynajmowane jest specjalnie dla niej lokum, za które czynsz miesięczny wynosi 3,2 tys. złotych. Co więcej, Przyłębska może też liczyć na dodatek do pensji za rozłąkę z pozostawioną w Berlinie rodziną.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również