UDOSTĘPNIJ

Wielkim krokiem zbliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego. Jak zwykle przy takiej okazji, która wcale zbyt często się nie zdarza, padają pytania związane z tym, na kogo oddać swój głos. Sprawa nie jest prosta, gdyż kandydatów jest wielu, a głos zaledwie jeden. Dosyć niecodziennym zjawiskiem jest, można by rzec, nagły wzrost popularności partii Janusza Korwin-Mikke, która jak pokazują sondaże, prawdopodobnie będzie posiadać swoich przedstawicieli w Parlamencie Europejskim. Jest to o tyle ciekawa sprawa, że jednym z głównych postulatów głoszonych przez prezesa tej organizacji jest wprowadzenie całkowicie wolnego rynku. Dla członków partii jest to rzecz oczywista, dla mnie jednak wolny rynek wcale takim dogmatem nie jest, a to za sprawą kilku powodów.

Czym idea wolnego rynku jest, nie trzeba nikomu raczej tłumaczyć, dlatego od razu przejdę do sedna. Dlaczego nie zagłosuję na głosicieli haseł, które promują KNP i w drobnej części PRJG? Otóż zwolennicy kapitalizmu, nie zauważyli, korzystając z języka francuskiego filozofa Jeana Baudrillarda, że za symbolem, który oznacza wolny rynek, nie ma już realnej rzeczywistości, ponieważ jak wskazują realia, wolny rynek zniknął. Nie zniknął jednak w niewyjaśnionych okolicznościach. Nie stało się to też za sprawą nikczemnego spisku masońskiej żydokomuny. Wręcz przeciwnie. Wolny rynek zniknął w konsekwencji samej swojej istoty. Powodów, dla którego tak się stało jest wiele. Jedną z podstawowych przyczyn jest koncentracja kapitału i przeradzanie się konkurencji w monopole. Czasy, kiedy istniał wolny rynek, polegający na wolnej konkurencji wielu rozdrobnionych i nic o sobie wzajemnie nie wiedzących właścicieli, produkujących dla zbytu na nieznanym rynku minął bezpowrotnie. Dawny kapitalizm, kapitalizm wolnej konkurencji z nieodzownym dla niego regulatorem, giełdą, odszedł w przeszłość. Na jego miejsce pojawił się nowy kapitalizm, mający jawne cechy czegoś niewłaściwego, jakiejś mieszaniny wolnej konkurencji z monopolem. Obecny ?kapitalizm? polega na dominacji ogromnych organizacji posiadających całe mnóstwo rozpoznawalnych marek i produkujących złudzenie konkurencji między swoimi własnymi produktami. Demagogia wolnego rynku polega na odwoływaniu się, najczęściej, do XIX wieku jako złotej epoki kapitalizmu. Niestety to właśnie w tym wieku zaczęły następować takie zjawiska, jak rozwój obecnej wielkiej bankowości, która z drobnych banków rozrosła się do olbrzymich, często międzynarodowych organizacji, skupiających w swoich rękach olbrzymią ilość kapitału. W tym samym wieku znany był już proceder polegający na wywozie kapitału poza granice państwa, można by rzec, że był to pewien przyczynek do współczesnej globalizacji. Przy takich zjawiskach, towarzyszących wolnemu rynkowi, trzeba by przyjąć założenie, że aby zachować wolność rynku należałoby wprowadzić bardzo mocne regulacje, które stanowiłyby zaprzeczenie samej idei. Czy w takim razie jest w tym jakiś sens? Chciałbym tylko na marginesie zauważyć, że w tym samym czasie, w którym miała miejsce właśnie owa epoka, powstały wszelkie ruchy robotnicze, które oddziałały na rzeczywistość, jaka trwa obecne.

W tym miejscu powstaje pytanie, do jakiego wolnego rynku prezes KNP chciałby wrócić, skoro oznaczałoby to w zasadzie błędne koło, które spowodowałoby tylko powrót do tego co jest teraz? Zamiast szukać nowego rozwiązania dla gospodarki, która ukształtowała się w sposób, jaki widzimy obecnie, partia proponuje, aby wrócić do tego co już było i co spowodowało obecny stan gospodarki, wyposażonej w rozmaite monopole, a żeby być jak najbardziej dokładnym, w oligopole. Nota bene, powoływanie się przez prezesa na Chiny jako kraju kapitalistycznego dobrym przykładem nie jest, ponieważ wedle Wskaźnika Wolności Gospodarczej na rok 2014 Chiny kontynentalne znajdują się na 137 miejscu. Czy to jest zatem dobry przykład? Nie wydaje mi się, ale to tylko moje skromne zdanie. Zatem partia Janusza Korwin-Mikkego może być ciekawym zjawiskiem, jeżeli chodzi o kulturę polityki, natomiast w kwestii gospodarczych haseł byłbym bardzo ostrożny, a nawet zalecałbym drobną dawkę nieufności, ponieważ samo pojęcie wolnego rynku jest czymś zdecydowanie pozytywnym, ale obawiam się, że już w swojej pierwotnej formie nie istnieje.

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułTematy zastępcze
Następny artykułApel do pseudo-katolików w sprawie generała Jaruzelskiego
Marcin Malinowski
Miłujący wolność bezlitosny Nietzscheanista. Liberalny na wskroś Filozof. Wielbiciel wszelkiej hipokryzji, otwarcie przyznający się do niej. Stawiający niepoprawność polityczną jako właściwy styl życia. A prywatnie mieszkaniec Poznania.

Zobacz również