UDOSTĘPNIJ
źródło: pixabay.com, pexels.com

O tym, że Elvis Presley, to król rock and rolla wiadomo na całym świecie. Gwiazda muzyki, która zrobiła zawrotną karierę w Ameryce, stała się wkrótce sławna na całym świecie. Ogrom fanów Presleya czekał na niego nie tylko w rodzinnych stanach. Fani Króla oczekiwali na jego przyjazd do Europy. Niestety daremnie.

Dopiero po latach ujawniono, dlaczego Presley przez cały okres swojej zawrotnej kariery ani razu nie odwiedził Starego Kontynentu. Jak się okazuje, za wszystkim krył się mroczny sekret związany z Thomasem Parkerem, menadżer Króla Rocka, który odpowiadał za sukces Presleya. Parker załatwiał mu kolejne koncerty, spinał Elvisowi grafik, opiekował się nim, a niektórzy twierdzą nawet, że dostarczał mu także narkotyków. Za swoje usługi Parker zgarniał od Elvisa aż 50% jego zysków.

Już wcześniej pojawiały się głosy, jakoby nieobecność Elvisa w Europie była powodowana tym, że Parker nie posiadał paszportu. Wówczas plotki te dementował Dick Grob, szef ochrony Presleya w latach 70. Jego zdaniem można było organizować koncerty bez Parkera, co niejednokrotnie zdarzało się w USA.

Niektórzy mówią, że Parker nie mógł jechać do Europy i dlatego Elvis też nie przyjechał. To jest całkowicie nieprawdziwe! Trasa po Europie mogła się także odbyć bez udziału Parkera, a wszystko mogło zostać załatwione telefonicznie – twierdzi Grob.

Ostatnio wyszło jednak na jaw, że faktycznie to Parker blokował koncerty Presleya w Europie. Menadżer specjalnie je blokował, by nie udawać się na Stary Kontynent. Dopiero po latach odkryto, że Parker był w rzeczywistości Holendrem, który za młodu uciekł do USA. Była to ucieczka przed karą, jaka groziła mu za zabójstwo kobiety, którego dokonał za młodu. Gdyby więc wrócił do Europy, bardzo prawdopodobne, że zostałby zgarnięty przez policję.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również