UDOSTĘPNIJ

Wśród politycznego planktonu III RP występuje między innymi takie stworzonko jak „Demokracja Bezpośrednia”. Z jednej strony to partia utworzona wokół idei, które uważam za z gruntu słuszne. Z drugiej strony nie sposób oprzeć się wrażeniu, że mam do czynienia z organizacją zwyczajnie szkodliwą.

Przez jakiś czas byłem nawet w takiej roboczej „grupie programowej” Demokracji Bezpośredniej. Szczerze kibicowałem tej partii, jako formacji wspierającej pozytywne reformy takie jak wzmocnienie roli referendum, likwidacja powiatów, wprowadzenie możliwości odwołania posła, zmiany ordynacji wyborczej na JOW-y etc. Niestety szczytne hasła to jedno, a praktyka dnia codziennego to drugie. W dyskusjach programowych nieraz spierałem się, głównie z osobami zgłaszającymi jakieś punkty gospodarcze do programu, albo z krytykującymi zrównoważony budżet (ostatecznie widać, że i tak w programie DB jest zrównoważony budżet i żadnych innych propozycji typowo gospodarczych czy „światopoglądowych”).

W międzyczasie zablokowano mi możliwość bezpośredniego komentowania na profilu Demokracji Bezpośredniej. Także bez podania powodu. Nie wiadomo nawet jaka osoba podjęła decyzję o zablokowaniu. Lider partii odpowiada, że nie zajmuje się fanpage, ani nie chce wskazać kto się zajmuje i z kim można o tym porozmawiać. Umywa ręce, najwyraźniej nie przeszkadza mu stosowanie cenzury przez partię, która szczyci się rzekomą otwartością i komunikowaniem z wyborcami przez Internet. Tak wygląda jawność, przejrzystość i wolność wyrażania poglądów według Demokracji Bezpośredniej w praktyce. Nie mam pojęcia ilu innym osobom zablokowano możliwość komentowania profilu partii. Zaznaczam, że nawet Platforma Obywatelska, której szczerze nie lubię i krytykuję o wiele ostrzej mnie nie zablokowała. Nawet poszczególni posłowie PO którym zwykłem zadawać publicznie niewygodne pytania, nie posunęli się do blokady wypowiedzi, tak jak DB chcąca rzekomo zmieniać system i przeciwdziałać patologiom w polityce.

DB deklaruje, że chodzi im o wprowadzenie „Turkusowej (R)ewolucji”, a nie o stanowiska czy kasę. Jednak gdy inne ugrupowanie podchwyci jakiś punkt programu, to zaczyna się wrzask, że „to nasz program, a nie ich!” Trochę dziecinne, bo w sumie im więcej ugrupowań będzie głosić i wprowadzać w życie hasła demokracji bezpośredniej, tym lepiej. Komuś się marzy „monopol na demokrację”? Najwyraźniej tak. Zresztą historia ze zmianą kolejności kandydatów na liście, pomimo prawyborów, nie powinna zostawiać złudzeń.

W atakach na innych DB nie stroni od stosowania półprawd. Ostatnio oberwało się Wiplerowi. Bezpośredni demokraci zestawili wypowiedź o braniu kasy z Kancelarii Sejmu na wyjazdy z kosztami związanymi z utrzymaniem biura poselskiego. To są dwie różne kwestie, ale DB je zestawia razem, sugerując, że ktoś tu kłamie. Oczywiście osoby, które im to wytkną w komentarzach mogą zostać zablokowane, bo jak już wspomniałem DB zwykła cenzurować krytykę.

Rozumiem, że jak przypadkiem ktoś zostanie posłem z ramienia DB to nie wyda ani złotówki na swoje biuro poselskie? Oj wątpię. Demokracja Bezpośrednia nawet do komisji obwodowych brała ludzi „z łapanki” w Internecie, kusząc ich wizją łatwego zarobku. Tu właśnie pokazali swoje szkodnictwo najbardziej. Kandydatów zgłoszone jak na lekarstwo np. w moim województwie 5 (słownie pięciu). Za to mnóstwo zgłoszeń ludzi do komisji. Zbierali ich przez ogłoszenie w Internecie, a pierwszym hasłem na zachętę było mniej więcej: „300 zł za 1 dzień pracy jeśli chcesz dorobić”.
Gdybym mógł bezpośrednio komentować profil Demokracji Bezpośredniej, to bym zapytał: skąd wiecie, że w ten sposób nie wpuścicie do komisji przypadkowych, nieodpowiedzialnych osób? Skąd wiecie, że nie wprowadzicie w ten sposób do komisji sympatyków innych partii, które mają znacznie więcej chętnych niż jest komisji? Przecież w ten sposób DB doprowadza do pogorszenia jakości komisji! Dzięki głupocie Demokracji Bezpośredniej mogły zostać ułatwione oszustwa wyborcze, bo inna sprytna partia mogła zgłosić dodatkowego człowieka jako przedstawiciela DB. Domyślacie się jak to może działać?

Jak będzie wyglądał nabór kandydatów DB w wyborach do sejmu? Może tak: „chcesz dorobić? Czynnie uczestniczyć w tworzeniu prawa? Zostań posłem DB!”

Tu jest problem. DB nie ma najmniejszych szans na to by samodzielnie uzyskać większość pozwalającą na wprowadzanie ustaw, a tym bardziej na zmianę Konstytucji. Moim zdaniem powinni działać bardziej jako „ruch społeczny”, a nie partia, a już na pewno nie partia uczestnicząca w wyborach pośrednich. Wprowadzanie programu Demokracji Bezpośredniej jest możliwe tylko gdy rożne partie włączą go w swoje programy. To jest możliwe, bo to nie są postulaty ani prawicowe, ani lewicowe. Jak ja bym to widział? DB powinna zrobić znaczący (kilka %?) wynik w wyborach prezydenckich. To możliwe, tym bardziej, że akurat na tym szczeblu można ładnie dopasować program DB do kompetencji głowy państwa. Najlepiej żeby kandydaci, którzy wejdą do II tury zaczęli rywalizować o te procenty DB. Następnie  wyborach parlamentarnych DB powinna naciskać na partie by wprowadzały postulaty programu demokracji bezpośredniej do swoich programów. DB mogłaby popierać konkretne osoby na listach ugrupowań czy to z prawej czy z lewej strony. Tak wprowadzeni posłowie mogą ponad partyjnymi podziałami zrobić „Turkusową (R)ewolucje”. Inaczej nie będzie. Dla wielu wyborców kwestie gospodarcze i światopoglądowe są zbyt ważne by oddać głos do sejmu na partię która ich nie porusza. Poza tym jak taki poseł DB miałby się zachowywać w głosowaniach w ramach systemu demokracji pośredniej? To prosta droga do stoczenia idei DB do poziomu obecnych parlamentarnych partii demokracji pośredniej. DB właśnie tą drogą idzie. Wygląda to na dążenie do zajęcia stanowisk i „dorobienia sobie”, tym bardziej, że głosy krytyczne są cenzurowane. Partia głosząca wolność idei, nie chce wymiany idei nawet na swój temat.

Podsumowując mówię: trudno, pomimo szczytnych haseł, praktyka działania DB pokazuje, że to formacja mocno szkodnicza.

2 KOMENTARZY

  1. Dobry wpis. DB ma wiele postulatów słusznych ale szans na wejście do Sejmu nie ma żadnych. Brak znanych nazwisk oraz liderów nie pozwoli im się nawet porządnie rozwinąć. Lepszy byłby oddolny ruch społeczny albo stowarzyszenie lobbująca wśród liczących się partii politycznych za wprowadzaniem własnych postulatów za ich pośrednictwem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ