UDOSTĘPNIJ
źródło: youtube.com

To już pewne, Polska będzie miała własną elektrownię atomową. Tym samym wejdziemy do grona państw, które korzystają z atomu w celach energetycznych. Wciąż pozostaje jednak kilka problemów, które trzeba rozstrzygnąć.

Ministerstwo Rozwoju kłóci się wciąż z Ministerstwem Infrastruktury o lokalizację, w której powstanie elektrownia. Pewne już, że ta zbudowana zostanie na Pomorzu, ale w grę wchodzą dwa miejsca – Lubiatowo-Kopalino i Żarnowiec. Jak na razie w obu tych miejscowościach prowadzone są badania środowiskowe.

Kiedy te się zakończą, trzeba będzie wybrać lokalizację i rozpocząć przetarg. To jednak nie koniec problemów. Mateusz Morawiecki chce kupić technologię od Francuzów i polepszyć z nimi stosunki po kontrowersyjnym przetargu na Caracale. Z kolei szef resortu infrastruktury, Krzysztof Tchórzewski, jest za kupnem rozwiązań od Chin i Korei Południowej. Te wymagają jednak odpowiedniego certyfikatu, by działać na rynku europejskim.

Co ciekawe, sama budowa elektrowni to nie tylko chęć dostarczenia Polakom atomowej energii. Członkowie PiS mówią o celach czysto politycznych – „pokazaniu Brukseli zeroemisyjnej atomówki”. Taka elektrownia byłaby „kartą przetargową w dalszych inwestycjach w węgiel”. Żeby tego było mało, Tchórzewski planuje, że za trochę ponad 30 lat Polska będzie miała już trzy takie elektrownie atomowe. Koszt wybudowania jednej to około 16 mld złotych.

– Osobiście jestem zwolennikiem, żebyśmy mieli do trzech elektrowni jądrowych w perspektywie do 2050-2060. Przynajmniej powinniśmy to rozpocząć i jako minister podejmuję działania, żeby taka budowa rozpoczęła się – mówi szef resortu infrastruktury.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również