UDOSTĘPNIJ

Na wstępie zaznaczę, iż moje nazwisko w tytule artykułu widnieje tylko dlatego, by ograniczyć przypadki zarzucania nieobiektywnego spojrzenia portalowi Pikio.pl. Chcę dobitnie zaznaczyć, iż jest to moja prywatna opinia i pragnę jednocześnie przypomnieć czytelnikom, że na Pikio pojawiają się zarówno obiektywne wiadomości, jak i opinie rozmaitych osób.

Poniżej zamieszczam swój krótki ranking kandydatów, zaczynając od tego, który wypadł w mojej opinii najgorzej.

10. Paweł Kukiz – lansowany przez media, wątpliwy kandydat antysystemowy zawiódł najbardziej. Kukiz obnażył swój zupełny brak spójnej wizji politycznej. Olbrzymi problem sprawiało mu logiczne odnoszenie się to bieżących tematów, a także przedstawienie swojej linii światopoglądowej (którą kandydat na prezydenta RP posiadać musi.). Nie poradził sobie nawet z obroną JOW – ów (zmienię zdanie w tej kwestii wyłącznie wtedy, gdy okaże się, że Janusz Korwin – Mikke będzie musiał honorowo wycofać się z wyborów w przypadku zdobycia 20 mandatów przez UKIP).

9. Paweł Tanajno – internetowy śmieszek, aczkolwiek sympatyczny kandydat. Chwilami dość sprawnie prezentował swoje postulaty, lecz na ogół nie sprawiał dobrego wrażenia. Niestety nie rozumiał zasad debaty i próbował narzucić własne – sam. To jest właśnie ta demokracja bezpośrednia? ;)

8.  Janusz Palikot – wypadł jak zawsze. O całe zło świata oskarżał Kościół (rzeczywiście potrzebny jest rozdział Kościoła od państwa, jednak w wykonaniu Palikota postulat ten wydaje się karykaturalny). Niemal wszystkich tytułował „konserwami”. Jego atutem była tylko niezła prezencja i bogate doświadczenie w występach publicznych.

7. Grzegorz Braun – bardzo mnie zawiódł. Zamiast skupić się na konkretnym programie i działaniach, tradycyjnie położył nacisk na roszczenia żydowskie i poglądy religijne. Jego atutem był, jak zwykle – stoicki spokój.

6. Adam Jarubas – zaskoczył mnie pozytywnie. Oczywiście nie zabłysnął charyzmą, pokazał jednak, że jest kandydatem dość elokwentnym, a nawet takim, który potrafi się sprzeciwić. Ciekawe czy wpłynie to na relacje PO – PSL…

5. Magdalena Ogórek – dokładnie tak, jak się spodziewałem. Wiele postulatów wolnorynkowych (coś tam o państwie socjalnym – trzyma się jeszcze trochę loga SLD) i dużo na temat normalizacji stosunków z Rosją. Była za to bardzo niepewna, mówiła wyuczonymi formułkami, a szczególnie na początku – widać było po niej stres.

4. Marian Kowalski – kandydat Ruchu Narodowego pokazał, że jest bardzo dobrym mówcą i potrafi w logiczny, a jednocześnie bardzo przystępny sposób przedstawić swoją wizję państwa. Mimo stereotypów na temat umięśnionych mężczyzn, oraz podstawowego wykształcenia udowodnił całej Polsce, że jest człowiekiem niezwykle inteligentnym.

3. Andrzej Duda – bardzo przewidywalnie. Poza drobnymi wyjątkami – słabo pod względem merytorycznym, lecz nikt o zdrowych zmysłach nie oczekuje tego od kandydata PiS. Miał być populizm i był – ocean populizmu ubrany w najwyższej klasy marketing polityczny. Charakterystyczny, ciągły i ciepły uśmiech (mnie osobiście wręcz przeraża) w połączeniu z perfekcyjną, symetryczną oraz przewidywalną gestykulacją stworzyły genialną mowę ciała. Niewątpliwie zaowocuje to milionami głosów – na ogół ludzi starszych i mniej zorientowanych w polityce, ekonomii i prawie.

2. Jacek Wilk – wypadł zaskakująco dobrze. Posługując się poprawną polszczyzną, merytorycznie wykreował się tak jak chciał – czyli na „Korwin – Mikkego w wersji light”.Taki był jego cel i sądzę, że może być z siebie zadowolony.

1. Janusz Korwin – Mikke – pomimo moich powiązań ideologicznych postarałem się obiektywnie ocenić kandydata, którego sam wspieram. Po „Krulu” widać było już zmęczenie bardzo aktywną kampanią wyborczą, jednak wypadł wyśmienicie. Prezentowanej od wielu dekad spójnej wizji państwa nie musiał uczyć się nerwowo tuż przed debatą. Dzięki temu miał w sobie dużo luzu i odwagi, by udowodnić Kukizowi, że JOW – y nie będą rozwiązaniem korzystnym. Myślę jednak, że będzie miał rację i nie będzie rezygnował z udziału w wyborach.

Najważniejsze jest jednak to, iż pokazał wszystkim kandydatom fakt, że swoją niezłomnością doprowadził do sytuacji, w której większość kandydatów „podkrada” mu słuszne, wolnorynkowe postulaty. Jednocześnie nie uczynił z tego zarzutu, a zasugerował, że jest to zmiana pozytywna i potraktował to jako swój sukces.

Na koniec chciałbym podkreślić, iż ocena debatujących, to rzecz tylko pozornie prosta – szczególnie, gdy trzeba stworzyć ranking dziesięciu kandydatów w debacie, której poziom był relatywnie wysoki (w kontekście poziomu dyskursu politycznego w Polsce).

Ów poziom jest w dużej mierze spowodowany nieobecnością Bronisława Komorowskiego…

Chyba nie muszę Państwu uzasadniać ostatniej tezy…