UDOSTĘPNIJ

Jak podaje „Dziennik Łódzki” 39 tys. Łodzian, którzy złożyli podpis pod referendum za odwołaniem Hanny Zdanowskiej (PO, 55l.) może zostać wezwanych na komisariat w celu przesłuchania.

Referendum nie doszło do skutku – zabrakło około 19 tys. podpisów.

Trwa seria przesłuchań, policja zamierza ustalić które podpisy zostały sfałszowane.

Tygodnik Łódzki” dotarł do jednego z mieszkańców, który został już przesłuchany. Policjantka pytała mnie, czy podpisałem się na liście w sprawie organizacji referendum. Były też bardzo dziwne pytania: czy zdarzyło mi się jeździć na gapę i czy wspierałem podpisami kandydatów przed wyborami. Gdy zaprotestowałem, tłumacząc, że moje preferencje polityczne to moja sprawa, zostałem pouczony, że za składanie fałszywych zeznań grozi odpowiedzialność karna. Nikt nie wyjaśniał, do czego są potrzebne moje odpowiedzi, czułem się jak w państwie policyjnym. Poza tym co to za demokracja, skoro na komisariat wzywa się obywateli, którzy podpisali się na liście przeciwko władzy i to kilka lat temu?”

Zlecenie przesłuchania wystosowała Prokuratura Rejonowa Łódź-Śródmieście, która wszczynała też postępowanie wyjaśniające rzekome podrabianie podpisów pod referendum za odwołaniem Rady Miejskiej w Łodzi.

Źródło: „Dziennik Łódzki”.