UDOSTĘPNIJ

Mówi się, że o zmarłych nie powinno się wyrażać źle. Ja wyłamię się z tej konwencji, ponieważ w przeciwnym wypadku mój tekst miałby kilka zdań. Na naszych oczach dokonuje się rozpad partii, która od ośmiu lat rządziła naszym pięknym krajem. Od roku zauważamy jej drogę do politycznej śmierci.

Ten rok dla Platformy Obywatelskiej nie był hojny. Splot różnych wydarzeń, które miały miejsce sprawił, że rządzenie tej grupie sprawiało niezwykłe trudności. A zaczęło się moim skromnym zdaniem dokładnie rok temu, kiedy to 14 czerwca na stronach tygodnika “Wprost” ukazała się zapowiedź najnowszego numeru tego tygodnika, w którym głównymi bohaterami był ówczesny minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz, szef NBP Marek Belka oraz Sławomir Nowak.

Wiadomość o tajnych spotkaniach ludzi ze “świecznika” władzy wstrząsnęły opinią publiczną, na tyle, że media sprzyjające Platformie nie były w stanie tego odkręcić. Mówimy tutaj o początkowej fazie. Z przytoczonych rozmów dowiedzieliśmy się od Bartłomieja Sienkiewicza, że nasze państwo istnieje tylko teoretycznie. Nagrania te pokazały również w jak patologicznym państwie przyszło nam żyć. To była pierwsza poważna utrata przytomności, jeśli porównamy Platformę Obywatelską do człowieka.

Było jeszcze jedno wydarzenie, które w jakiś sposób uprzedziło tę utratę przytomności. 30 maja odbył się pogrzeb symbolu komunistycznego ustroju, który trzymał naród polski na uwięzi. Oczywiście mowa tu o gen. Wojciechu Jaruzelskim. Również pomysł państwowego pochówku na cmentarzu powązkowskim wzbudziła wśród polskich obywateli oburzenie. Potwierdzeniem moich słów może być chociażby duże zainteresowanie naszą akcją protestacyjną “Nie! dla pochówku Jaruzelskiego na Powązkach”, który to sprzeciw poparło ponad 35 tys. użytkowników Facebooka.

Pogrzeb Jaruzelskiego jest o tyle istotny, że właśnie podczas niego mogliśmy spotkać stojących obok siebie beneficjentów dzisiejszego ustroju w Polsce. Jeśli któś miał wątpliwości, co do sympatii Bronisława Komorowskiego, czy Donalda Tuska, podczas tego wydarzenia mógł się przekonać, że III RP jest kontynuacją PRL, a jej narodziny były przy okrągłym stole. Ta jaskółka niezadowolenia społecznego mogła być zwiastunem większych problemów establishmentów.

I tak się stało, kiedy wybuchła afera taśmowa. Na dobre rozpoczęła się ona 18 czerwca, kiedy to do redakcji tygodnika Wprost, który opublikował te taśmy weszła ekipa śledczych z ABW. Prawdopodobnie pamiętacie Państwo te sceny wyrywania laptopa z rąk ówczesnemu redaktorowi naczelnemu Sylwestrowi Latkowskiemu. Ta sytuacja rozpętała burzę na dobre. Abstrachując już od różnych tajemniczych związków Latkowskiego wydarzenia w redakcji jego tygdnika sprawiły, że nawet media przychylne władzy w imię dziennikarskiej solidarności musiały opowiedzieć się po stronie redakcji Wprostu.

Idealną emanacją tego była konferencja prasowa premiera Donalda Tuska dzień po tych wydarzeniach. Konferencja szczególna pod wieloma względami. Po pierwsze odbyła się ona o jakże haniebnej porze, czyli godzinie ósmej. Po drugie konferencje zaszczyciła swoją obecnością ikona postsowieckiego dziennikarstwa w Polsce, Monika Olejnik. Warto też dodać, że podczas tej konferencji siedział. Wcześniej w większości spotkań z dziennikarzami przedstawiał swoje stanowisko na stojąco. Pamiętamy chyba doskonale słowa Moniki Olejnik wypowiedziane do Donalda Tuska, iż po tym wszystkim środowisko dziennikarskie nie jest już po jego stronie. Wiele osób potraktówało to, jak popularne w internecie “zmasakrowanie”. Może i tak było, ale osoba patrząca na to z zewnątrz, dajmy na to z Zachodu mogła po tej wypowiedzi wywnioskować jawną nierzetelność mediów, które są jednym z beneficjentów w tej wspólnocie interesów.

Nie będę oczywiście wszystkiego tutaj Państwu przytaczał. Chciałem tylko zaznaczyć lekko tło tych wydarzeń, jako swego rodzaju “historię choroby” tego organizmu politycznego, jakim jest Platforma Obywatelska. Niedługo po wcześniej wspomnianych wydarzeniach światło dzienne ujrzały kolejne nagrania. Dodatkowo w całej Polsce odbyły się różnego rodzaju manifestacje domagające się zmiany rządu. Dwie z nich, w Warszawie i Krakowie organizowało moje stowarzyszenie. Należeliśmy również w tym czasie do ogólnopolskiego komitetu tych manifestacji. Widać było, że dużo osób zostało poruszonych tymi taśmami. Działanie dążące do odsunięcia PO od władzy połączyła wiele środowisk działających na szeroko rozumianej prawicy.

Pokrzyczeliśmy, poskandowaliśmy i co? I wydawało się, że nic. Jednak na początku września miłościwie do tej pory panujący Donald Tusk złożył na ręce ówczesnego prezydenta Komoroskiego rezygnację z funkcji premiera. Wybrał lepszą posadkę u swojej mocodawczyni Angeli Merkel w Unii Europejskiej. Zabrał ze sobą też kilku swoich popleczników m.in. Pawła Grasia, czy Elżbietę Bieńkowską. Mózg całego tego organizmu został wycięty i został zastąpiony Ewą Kopacz, o której nic nie będę pisał, ponieważ nie chcę, aby mili panowie z ABW, czy innych służb obudzili mnie o szóstej rano.

Ucieczka Tuska do Brukseli najbardziej uwidoczniła polityczną śmierć Platformy Obywatelskiej, bo jak można interpretować wycięcie z tej tkanki mózgu, który nie chce już być w swoim ciele? Środowiska prawicowe domagały się zmiany rządu, ale nikt nie zakładał, że zmieni się od z gorszego, na jeszcze gorszy. Niestety, stało się tak, że rządy (a raczej ich brak) premier Ewy Kopacz pozostawiają wiele do życzenia.

Jednak jak to się mówi: “wszystko, co dobre, kiedyś się kończy” i takim sposobem powolutku została uciszona sprawa afery podsłuchowej. Oczywiście przez kolejne miesiące czasami pojawiały się jakieś rewelacje, ale nie wzbudzały one większego zainteresowania. W międzyczasie były wybory samorządowe, ale o nich jeśli Państwo pozwolą nie będę pisał.

Większość osób zapomniała już o aferze podsłuchowej. Media zajmowały się innymi sprawami, jednak znowu ta bomba wybuchła. A wywołał to wszystko przedsiębiorca Zbigniew Stonoga. Historia tego pana jest bardzo ciekawa i zastanawiająca. Pojawił się w pewnym momencie znikąd, jako zjawisko internetowe. Na tym polu zbierał swoje poparcie. Przyznam się, że byłem na jednym ze spotkań z nim organizowanych w Krakowie. To było na początku roku.

Tera ten człowiek udostępnia akta sprawy prowadzonej w ramach afery podsłuchowej. Zastanawiające jest to, skąd je ma i dlaczego to zrobił. Ten splot wydarzeń jest o tyle zastanawiający, że podczas swojej konferencji prasowej stawia środowisku antysystemowemu warunki. Albo się w tych wyborach złączy i dostanie od niego 4 miliony złotych, albo on zrobi swoją partię i ich wszystkich  wygryzie. To dowodzi temu, że w Polsce mamy do czynienia z przetasowaniami politycznymi, które mają wyprzeć antysystemowców na rzecz wyrobów do nich podobnych.

Nie sposób się tu nie zgodzić z opinią Wojciecha Sumlińskiego, który twierdzi, że ta cała sprawa z upublicznieniem akt, ale i całą tą aferą jest wojną między “polskimi” służbami specjalnymi, a dokładniej między wywiadem cywilnym, wywiadem wojskowym. Sumliński twierdzi, że właśnie pojawiająca się nowa partia Balcerowicza i Petru oraz ta sprawa z panem Stonogą mogą być motorami, których celem będzie zachowanie status quo.
Obserwowaliśmy roczną agonię Platformy. Jednak teraz doskonale widzimy, że żadne zmiany organów na nic się nie zdały. Kiedy nie ma mózgu, nic nie zmienią zmiany pojedynczych członków. Ale jest w tym całym organizmie narząd wielokrotnie pomijany, który może dużo namieszać. Mówię tutaj o móżdżku. zastanawiacie się pewnie, kto taki z Platformy może nim być. Nie mam po ostatniej wypowiedzi Grzegorza Schetyny wątpliwości, że on też mógł mieć w tym wszystkim swój udział. Ten uśmiech zdradza wszystko. Zastanawiam się tylko ile jeszcze będziemy obserwować szminkowanie tego trupa?

Tekst pierwotnie ukazał się w tygodniku Polska Niepodległa

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułSmoleńsk. Rosjanie zaszyli papierosa w ciele Ryszarda Kaczorowskiego
Następny artykułNajbardziej brutalna egzekucja ISIS. Nawet Daily Mail nie publikuje
Maciej Skotnicki

Z zamiłowania obserwator polskiej rzeczywistości społeczno- politycznej. Student kierunków humanistycznych na technicznej uczelni. Prezes stowarzyszenia Studenci dla Rzeczypospolitej i publicysta tygodnika Polska Niepodległa.

Zobacz również