UDOSTĘPNIJ

 Historie alternatywne są ostatnio bardzo popularne. Najczęściej są to inne wersje przebiegu II wojny światowej, w tym możliwości zawarcia sojuszu przez Polskę i Trzecią Rzeszę. Temat ten stał się znany między innymi dzięki książce Piotra Zychowicza ?Pakt Ribbentrop-Beck?, opowiadającej o tym jak u boku Niemiec Polacy pokonali sowietów. Czy jednak byłoby to takie pewne jak przekonuje Zychowicz?

W książce wygląda to bardzo fajnie, w 1938r. podpisujemy pakt z Hitlerem, on zamiast na Polskę uderza na Francję przy milczącym przyzwoleniu Polski. Potem 22 czerwca 1941 roku razem z nami atakuje Związek Sowiecki, który zostaje bardzo szybko pokonany. Następnie Anglia i USA pokonują Niemcy, którym w tym wypadku Polska już nie pomoże. Wojna na zachodzie kończy się mniej więcej tak samo, a na wschodzie Rzeczpospolita wraca do swoich przedrozbiorowych granic. Brzmi pięknie, prawda? Niestety byłoby to niemożliwe, ponieważ kluczowy punkt tego misternego planu: zdarzenia z dnia 22 czerwca 1941r. nigdy by się nie wydarzyły.

Od pewnego czasu wiadomo już, że Stalin także planował uderzenie na swojego sojusznika w 1941 roku. Jego operacja miał się rozpocząć 6 lipca, a więc dokładnie dwa tygodnie później niż atak niemiecki. Stalin chciał wejść do wojny ostatni, a więc zaatakować Hitlera, kiedy ten będzie maksymalnie osłabiony prowadzonymi wcześniej działaniami, a wszyscy inni przeciwnicy przez niego rozbici. Odniósłby w ten sposób oszałamiające zwycięstwo, rozgniatając nieprzygotowane do wojny obronnej Niemcy.

Na długo przed przystąpieniem do ataku trzeba przysunąć wszystkie potrzebne rzeczy: zapasy, sprzęt i ludzi jak najbliżej granicy tak, aby w czasie ataku niczego nie zabrakło. 22 czerwca1941 roku wszystko było dopięte prawie na ostatni guzik. Kilka milionów żołnierzy Armii Czerwonej koczowało kilkaset metrów od granic, a składy, warsztaty i lotniska oddzielała od nich odległość od 3 do 5 km. Wyobraźmy sobie teraz, co stanie się, jeśli tak rozlokowane wojska zostaną znienacka zaatakowane. Masy żołnierzy zginą lub pójdą do niewoli, samoloty zostaną zniszczone na lotniskach, bo nie zdążą wystartować, a sprzęt i zapasy trafią w ręce nieprzyjaciela. To właśnie stało się 22 czerwca. Najpotężniejsza na świecie armia została zdruzgotana w ciągu tygodnia, ponieważ stała na pozycjach na których była praktycznie bezbronna. W każdym innym wypadku Hitler zostałby starty w przeciągu miesiąca., bowiem Armia Czerwona miała przytłaczającą przewagę pod każdym względem. Samych czołgów było bowiem od 22 do 25 tys.(liczba nie jest do końca pewna, podaję więc skrajne liczby występujące w źródłach), w porównaniu do 3,5 tys niemieckich. Ktoś pewnie zaraz powie, że te czołgi były przestarzałe, więc proszę sprawdzić, choćby na Wikipedii parametry podstawowych czołgów sowieckich (Bt-7 T-26, T-28, T-34, Kw-1) i niemieckich (pzkpfw I, II, III i IV), a przekonamy się, że to niemieckie były gorsze, tak samo było w przypadku samolotów. Czemu Hitler zaatakował Stalina, czemu Stalin nie wierzył w atak Niemiec i czemu niektórzy do dziś uważają, że sowiecki sprzęt był przestarzały, wyjaśnię w następnym artykule, a na razie wróćmy do Polski.

Stalin mógł dać się zaskoczyć Hitlerowi, który prowadził już wojnę na jednym froncie i tracił wielkie środki na zabezpieczenie okupowanych regionów, nie mając przy tym poważnego sojusznika w tej części świata (nie były nim przecież ani Włochy, które nie miały interesu walczyć z sowietami, ani słabe Węgry). Na pewno jednak nie dałby się zaskoczyć dwóm państwom(Polska i Niemcy), które podpisałyby pakt przeciw niemu, (nawet jeśli jego agenci nie donieśliby mu o postanowieniach, stałoby się i tak oczywiste przeciw komu wymierzony jest ten układ), więc scenariusz z atakiem 22 czerwca ? moim zdaniem – odpada. Co więc by się stało? Najprawdopodobniej Stalin uderzyłby w czasie, kiedy Hitler byłby zajęty we Francji. Znając plan ataku z 1941 roku możemy łatwo przewidzieć, jak wyglądałby ten atak. Potężne uderzenie poszłoby najprawdopodobniej w kierunku na Lwów, a potem wzdłuż Wisły na północ, by połączyć się z drugorzędnym uderzeniem w kierunku Prus Wschodnich. Większość polskich oddziałów zostałaby zamknięta w kotle i zapewne zniszczona. Większa część naszej armii przestałaby istnieć, dalej atak ruszyłby już pewnie w kierunku Niemiec. Równocześnie na południu Armia Czerwona zaatakowałaby Rumunię, odcinając tamtejsze pola roponośne. Wojna byłaby przegrana po około dwóch tygodniach, ponieważ tyle czasu zajęłoby opanowanie rumuńskich szybów naftowych, a bez paliwa dalsza walka byłaby praktycznie niemożliwa.

Polska skapitulowała by w przeciągu miesiąca, a po następnych dwóch cała Europa zostałaby zajęta przez sowietów.

Jakub Roguski

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułInstytucja małżeństwa – czy potrzebna?
Następny artykułLudzie mają ponosić odpowiedzialność!
Jakub Roguski
Jestem przedstawicielem Prawa i Sprawiedliwości, działam w Forum Młodych. Studiuję historię na Uniwersytecie Warszawskim, jestem także rekonstruktorem w SRH 44 pułk piechoty Legii Amerykańskiej.

Zobacz również