UDOSTĘPNIJ

Jako osoba interesująca się nie tylko swoją stroną polityki, ale jej ogółem, mam polubione na najbardziej powszechnym portalu społecznościowym (ten na literkę „F”) wszystkie, hmm, „większe” partie (czyli te od ok. 0,1% w górę). Dzięki temu wiem na bieżąco co tam słychać u której. I jest pewna partia, o której już dawno chciałem napisać, ale za każdym razem wydawało mi się, że to bez sensu, że przecież to nic ciekawego, że to po prostu ultra folklor polityczny, który z definicji nie jest w stanie nic osiągnąć. Aż do tego momentu myliłem się. Ta partia jest jednak w stanie osiągnąć wiele. Bezpośrednio przed napisaniem tego artykułu przeze mnie osiągnęła ona bowiem sporo – zdołała wywołać na mej twarzy niebagatelny uśmiech połączony z gromkim parsknięciem. Ale do rzeczy.

Partią, którą mam na myśli, jest Zmiana. Ktoś pomyślałby: „i wszystko jasne”. Nie, nie wszystko. Pojawiła się moda na powstawanie różnych, „antysystemowych” tworów. Przecież lewicowcy też powinni mieć jakąś swoją partię, która byłaby takim odpowiednikiem tych wszystkich Korwinów, Bosaków czy Braunów. Lewicową partię zmian. Wprawdzie nazwa dosyć prostolinijna (aż zanadto, tak całkiem na marginesie), ale może w prostocie tkwi geniusz?

Wszystko fajnie, tylko czy można nazwać geniuszem ludzi, którzy jako partia polityczna, z definicji pretendująca do objęcia władzy w państwie, wspierają bezrobotnych, którzy są temu państwu totalnie nieprzydatni, bo nie płacą podatków? Owszem, są obywatelami, ale co z tego? Czy to powód, by przyzwalać im na to? A niech sobie wszyscy zostaną bezdomnymi, co wtedy? Też będę dostawał jakiś „zasiłek za opierdalanie” z „Narodowego Funduszu Lenistwa”? Albo, w jaki sposób można być jednocześnie antykapitalistą, internacjonalistą i patriotą? Przecież prawdziwy patriota dba o interes własnego państwa, a nie innych, więc nie może być internacjonalistą. Coś takiego, jak „patriotyczny komunizm” nie ma prawa istnieć bardziej, niż latający (do góry) o własnych siłach słoń. Poza tym patriota dba również o interes gospodarki swego państwa. Zatem polski patriota wie, że gospodarka tego państwa nie jest na najlepszym poziomie (no chyba że się nie zna na gospodarce). Zatem wie również, że gospodarka taka, jaka była jeszcze wcześniej, czyli centralnie planowana, też nie funkcjonowała dobrze. Zatem należy ją naprawić. Jak? Wprowadzając wolny rynek, bo to, w przeciwieństwie do wszystkich państw komunistycznych, poskutkowało w większości tych państw, gdzie go wprowadzano. Czemu tylko w większości? Bo na przykład w Polsce nie poskutkowało, bo został on wprowadzony raz, że nieudolnie, dwa, że zaraz został po socjalistycznemu ograniczony (patrz: m.in. Ustawa Wilczka oraz późniejsze jej „regulacje”, czyli ograniczenia duszące gospodarkę i jej interes narodowy). Zatem twierdzenie, że mamy jakiś kapitalizm jest tak samo prawdziwe, jak to, że mamy państwo demokratyczne. Mamy, ale po dodaniu przedrostka „quasi”. A, jak wiemy, „prawie robi wielką różnicę”.

Dlaczego właściwie piszę o tej partii? Po to, żeby pocisnąć „antysystemowej” „konkurencji”? (To czemu nie piszę np. o wybranych bzdurach wygadywanych przez tych bardziej znanych działaczy, tych prawicowych, bo co mnie obchodzi elektorat lewicowy, co to za konkurencja). Nic z tych rzeczy. To, co dzisiaj zobaczyłem, było na tyle niewiarygodne, że muszę to tutaj przytoczyć. Tada!

obrazek ze strony partii Zmiana

Jakim prawem można porównywać rozwój państwa i jego demografię zaraz po zakończeniu wojny, która poddała destrukcji w skrajnych wypadkach 90% danych obszarów i zabiła lwią część społeczeństwa, z sytuacją w czasie pokoju!? Jakim prawem można porównywać wzrost na przestrzeni tylu lat!? Popatrzmy zatem w dokładniejsze statystyki. Według Banku Światowego PKB Polski w 1960 wynosił ~5,2 mld dol, w 1970 ~12,7 mld, 1980 ~63,7 mld, następnie pięcioletni zastój. W 1988 PKB wynosiło ~100 mld dol, po wprowadzeniu Ustawy Wilczka doszło do jego wzrostu w konsekwencji pewnego uwolnienia gospodarki, wzrost był bardzo nieregularny w związku z kryzysem, charakterystyczny punkt to 2001 rok i 170 mld, które do 2008 skoczyło niemal prostą kreską do 453,9 mld dol. W ciągu siedmiu lat! Głupotę zaprezentowanych przez omawianą partię bzdur podkreśla fakt, że PRL największy rozwój gospodarczy miało paradoksalnie po stanie wojennym, w latach 1985-88. A jeśli chodzi o demografię – nawet w „reżimowych” podręcznikach do gimnazjum pojawia się informacja o tzw. powojennej kompensacie urodzeń. I to oczywiste, że taki boom prowadzi w konsekwencji do większej dynamiki zaludnienia, rozwoju sieci szkół, polityki zaludnienia, systemu zabezpieczeń emerytalnych itd. Więc ten pseudo-rozwój za komuny nie był spowodowany polityką władz, ale w większości po prostu przyrostem naturalnym. Czyżby „politycy” Zmiany nie ukończyli nawet starej, dobrej ośmiolatki? (A może to dla nich potencjalny powód do dumy?).

Nie chciałem robić z tego artykułu gromu skierowanego w stronę tego ugrupowania, bo po co mi to, ale nie pozwolę na prostytuowanie gospodarki przez grupkę postkomunistycznych krzykaczy. Jeżeli ktoś się na czymś nie zna, to nie powinien się wypowiadać na dane tematy. Cyferki wykazują, że członkowie Zmiany nie mają totalnie pojęcia o tym, co propagują. Morał? Cofnąć się do szkoły nie da, zatem polecam chociaż zgłębić same podręczniki. A jak się nie podobają „reżimowe”, polskie, to niech sobie pa ruski no pa bielaruski czitajut. Może zmądrzejut.

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułMerkel najbardziej wpływową kobietą świata. Kopacz też na liście
Następny artykułKoalicja RN-KNP-Kukiz nadchodzi? Nowe wieści z Twittera
Michał Osika

Endek sercem, wolnorynkowiec rozumem. Działacz stowarzyszeń: Endecja, Studenci dla Rzeczypospolitej. Student Uniwersytetu Jagiellońskiego. Z zamiłowania muzyk.

Zobacz również