UDOSTĘPNIJ

Nie ma większych wrogów homoseksualizmu niż skrajna prawica. Jej przedstawiciele są zawsze obecni na wszelkich kontrmanifestacjach, kiedy manifestują środowiska LGBT. I vice versa – przedstawiciele środowisk LGBT zawsze  chętnie blokują prawicowe manifestacje. Stąd, w punkcie wyjścia, na postawione w tytule pytanie, nasuwa się odpowiedź nie.

Po głębszym namyśle jednak przychodzą kolejne pytania: a co ma wspólnego narodowość z upodobaniami seksualnymi? I czy upodobania w innej sferze też wpływają na naszą narodowość? Czy czytelnik powieści Stephena Kinga może być Słowakiem? Czy fan gier na PlayStation może być Szkotem? Czy miłośnik gorzkiej czekolady może być Filipińczykiem?

Nawet absolwent gimnazjum, który miał z biologii ocenę dostateczną, zna drugie prawo Mendla. Stanowi ono o niezależnej segregacji cech. Grzegorz Mendel zauważył, ze groch biały może być gładki lub pomarszczony. Groch czerwony też może być gładki lub pomarszczony. Nie ma zatem najmniejszego związku między kolorem grochu a jego gładkością.

Narodowcy w swym ekskluzywnym pojmowaniu patriotyzmu wykluczyli osoby homoseksualne z grona Polaków (czy, jak niektórzy mawiają, Prawdziwych Polaków). Uważają, że homoseksualizm jest poglądem politycznym wrogim Polsce. Ja jednak nie mam pojęcia, jak można uważać homoseksualizm za pogląd polityczny. Zapewne narodowcy dostrzegają implikację między homoseksualizmem a poglądami lewicowymi. Zupełnie niesłusznie.

To prawda, że współczesna lewica ze swymi hasłami antydyskryminacyjnymi jest sojusznikiem ruchów LGBT w materii niedyskryminacji homoseksualistów. Ale niekoniecznie w pozostałych kwestiach: homoseksualista może być pacyfistą, a może być militarystą. Może być zwolennikiem państwa opiekuńczego, a może być neoliberałem. Może być za karą śmierci, a może być przeciw. Może być za integracją w ramach Unii Europejskiej, a może być przeciw. Przykłady można mnożyć.

Franco Zeffirelli jest zdeklarowanym gejem. Jest również senatorem z ramienia prawicowej partii Forza Italia. Popiera stanowisko Kościoła katolickiego w sprawie homoseksualizmu. Jan Lechoń był konserwatystą, czemu dawał wyraz w swoich Dziennikach. O swym kochanku pisał bezosobowo moja najukochańsza osoba. To zakłamanie, w którym musiał żyć, ukrywając swą prawdziwą orientację doprowadziło go do samobójstwa nie mniej niż to, że w Polsce panował komunizm (z czym żyjący na emigracji Lechoń nie mógł się pogodzić). Pim Fortuijn był liderem skrajnej prawicy w Holandii. W przeciwieństwie do Lechonia był gejem zdeklarowanym. Był otwarcie wrogi wobec imigrantów, w 2002 r. zginął za to z rąk lewicowego ekstremisty. Radomir Szumełda jest członkiem trójmiejskiej PO. Jest przedsiębiorcą, ma poglądy neoliberalne. Po swym dokonanym rok temu coming-oucie spotkał się z niechęcią wśród niektórych członków swojej partii. Niedawno ogłosił na Facebooku, że rozważa w związku z tym emigrację.

Roy Ashburn był senatorem Stanów Zjednoczonych. Głosił poglądy konserwatywne: krytykował homoseksualizm, popierał wojnę w Iraku, był przeciwny lewicowej reformie ubezpieczeń zdrowotnych. Jak przystało na polityka prawicy, miał żonę i czworo dzieci. Kiedy w 2010 r. jego kariera polityczna legła w gruzach z powodu jazdy samochodem pod wpływem alkoholu,  Ashburn wyznał, że jest gejem. Tłumacząc, dlaczego publicznie wypowiadał się przeciwko homoseksualizmowi, senator wyjaśnił, że zajmował takie stanowisko, jakiego oczekiwali jego wyborcy. Ashburn, który na wszelkie inne kwestie miał poglądy szczerze prawicowe, musiał udawać heteroseksualistę, by uczyć zadość oczekiwaniom tym, którzy w homoseksualizmie widzą pogląd polityczny.

Ja, Mariusz Braszkiewicz, jestem człowiekiem lewicy. Popieram oczywiście dążenia homoseksualistów do uznania ich związków przez państwo. Na lewicy poznałem niejednego geja i niejedną lesbijkę. Są wśród nich szczerzy lewicowcy, o wrażliwości społecznej właściwej dla tej strony sceny politycznej. Z przykrością zauważam też jednak, że za lewicę uważają się i homoseksualiści o poglądach neoliberalnych, smoleńskich czy rasistowskich (są i tacy). Nie mają z lewicą nic wspólnego. Są oni „lewicowi” niejako z przymusu, tylko dlatego że prawica ich nie chce. Ta część ludzi o orientacji homoseksualnej to nasi przymusowi, nieproszeni i niepotrzebni sojusznicy, których zafundowała nam skrajna prawica i jej polityka ekskluzywnej polskości, wykluczającej osoby LGBT z grona Polaków. Ale przy okazji prawica zaszkodziła tym i sobie, tracąc wyborców. Co stanowi dla mnie pewne pocieszenie po poprzednim, mało optymistycznym wniosku.

Prawdziwym sukcesem osób LGBT będzie to, gdy ich orientacja nie będzie postrzegana ani jako dobra, ani jako zła. Gdy nie będą już dłużej musieli walczyć o to, by ich nie dyskryminowano. Gdy będą oceniani przez pryzmat ich działalności w innych sferach.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułMogliśmy odzyskać Lwów
Następny artykułOstatnie wspólne zdjęcie
Mariusz Braszkiewicz

Mariusz Braszkiewicz (ur. 23 XII 1992 r.) – student prawa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. Człowiek raczej lewicy, kociarz, piwosz, miłośnik kina polskiego.

Poseł na Sejm Dzieci i Młodzieży XVI kadencji (2010 r.) W latach 2009-2013 członek Federacji Młodych Socjaldemokratów. Obecnie bezpartyjny.

Jako jedyny włocławianin wyróżniony wpisem na neonazistowskiej stronie Redwatch.

Zobacz również