UDOSTĘPNIJ

Ostatnie wybory prezydenckie to nie tylko zwycięstwo Andrzeja Dudy. To również ogromny sukces Pawła Kukiza, który zdobywając ponad 20 procent głosów zadziwił nie tylko opinię publiczną, ale także wytrawnych komentatorów i analityków życia politycznego, którzy chyba nie spodziewali się, aż takiego wyniku byłego lidera zespołu Piersi. Warto zauważyć, że w gruncie rzeczy, to nie tylko kwestia triumfu kandydatury Kukiza, ale również jasny sygnał ze strony społeczeństwa chcącego zmiany. Wiemy już bowiem, że taki elektorat zmiany i buntu istnieje i nie jest on wcale mały. Co ciekawe, na jesieni nie musi go zdobyć Kukiz, ale ktoś, kto najlepiej i najbardziej przystępnie przekaże swoje antysystemowe (póki co, nie precyzujmy tego określenia) postulaty.

W mediach nieustannie trwa dyskusja na temat tego co zrobi jesienią tego roku właśnie Paweł Kukiz. Jego kapitał społeczny, co pokazują także rankingi zaufania, jest cały czas znaczny. Nic więc dziwnego, że zaczynają rozgrywać się wokół muzyka polityczne szachy i tworzyć koalicje, te realne i te wirtualne. Problem tkwi jednak w decyzjach samego Pawła Kukiza, które mogą dać mu wygraną, w postaci ponad stu mandatów poselskich, jak również sromotną porażkę. W oparciu o opinie oraz analizy komentatorów, a także własne przemyślenia, chciałem przedstawić cztery główne problemy, które musi rozwiązać Paweł Kukiz, jeśli chce odegrać znaczącą rolę w polskiej polityce.

  1. To, co jest wadą ruchu Kukiza, to brak nawet ogólnego programu. Podczas wieczoru wyborczego, sam zainteresowany uznał to za zaletę z prostej przyczyny: w przypadku sformułowania każdego innego postulatu oprócz JOW-ów, jego elektorat podzieliłby się, a on sam z pewnością nie zdobyłby takiej liczby głosów. Nie sposób się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Ten fakt rodzi jednak inne konsekwencje. W wyborach prezydenckich głosuje się na konkretną osobę. Można więc zdecydować się na niewysuwanie znacznej liczby postulatów, na brak konkretnego programu. Wybory parlamentarne rządzą się innymi prawami. Tutaj program lub choćby hasła mające trafić do wyborców, na których będzie opierało się ugrupowanie, jest konieczne. W przypadku sformułowania założeń programowych, jak trafnie zauważa prof. Wielomski, mniejsza, bądź większa część „prezydenckiego” elektoratu Kukiza może podziękować temu panu za współpracę. Wyborcy artysty są bowiem zróżnicowani. Mamy tutaj ludzi usposobionych socjalnie, jak i liberalnie gospodarczo. Światopoglądowo różnica ta może okazać się jeszcze większa. Nie ma więc szans na połączenie owych środowisk. Ważniejsze wydaje się jednak stworzenie programu, bez którego kolejne sondaże będą dla ruchu Kukiza bezlitosne. Podobno ma się pojawić już niedługo.
  1. Bez tego ani rusz! Ich brak doświadczył przecież sam Paweł Kukiz, który nie był do końca pewny czy zbierze podpisy. Zarówno w jego przypadku, jak i kandydatury Grzegorza Brauna, sprawne struktury pozwoliłyby na „automatyczne” zebranie podpisów, bez konieczności wprowadzania zamieszania i nerwowości w sztabie. Zostawiając na boku kwestię podpisów, problem jest znacznie głębszy. Bez struktur kuleje cała kampania i promocja. Kuleje łączność między wyborcami, a kandydatami. Znacznie obciąża to centralę, która winna zajmować się sprawami ogólnymi. Traci się szansę uczestnictwa w życiu społecznym regionów i poszczególnych gmin, tracąc z pola widzenia ich specyfikę. Na strukturach można jedynie zyskać. Odpowiednich strukturach. Podobnie zresztą jak na odpowiednich kandydatach, których dobór jest kolejnym problemem, z którym musi się zmierzyć Paweł Kukiz.
  1. Kukiz nie ukrywa, że celem jest zmiana systemu. Do takiej zmiany potrzebny jest dobry wynik w zbliżających się wyborach parlamentarnych. Żeby jednak o tym myśleć, należy przede wszystkim stworzyć listy wyborcze z zaufanymi kandydatami, którzy reprezentować będą idee, na które zdecyduje się ów ruch antysystemowy. Jak to zrobić? Tu pojawia się konieczność posiadania dobrych, obeznanych z realiami regionu, struktur. Problem jest o tyle skomplikowany, że na działalność „informacyjną” struktur nie ma już za dużo czasu. Być może dobrym pomysłem byłaby organizacji prawyborów regionalnych, co z jednej strony na listy doprowadziłoby najbardziej popularnych kandydatów, a z drugiej wprowadziłoby nową jakość przy obsadzaniu miejsc „biorących”, ale nie tylko.
  1. Co po wyborach? W trakcie kampanii jednym z najbardziej oczywistych pytań wśród dziennikarzy, będzie to o przyszłość parlamentarną: w koalicji, czy w opozycji? Jeśli koalicja, to z kim? Jak będziecie współpracować? Czy ważne są dla Was postulaty, czy raczej stanowiska, dzięki którym będziecie mogli te postulaty spełnić? I tak dalej, i tak dalej. To bardzo trudne zagadnienie z oczywistego względu: dotyczy przyszłości, a przyszłość jest niepewna. Kto wie, jak będzie działać ruch Kukiza i jaki wynik osiągnie? Kto wie, kto w ogóle wygra te wybory? A przecież od tego zależy kwestia wszelkich porozumień i działań w przyszłym parlamencie. Trzeba jednak myśleć o tym już teraz, kształtując listy, struktury i program.

Paweł Kukiz nie chce tworzyć partii, ale ruch. Może być to zasadniczy błąd. Ruchy społeczne nie odegrały bowiem w polskiej polityce III RP większej roli. Za sprawowaniem władzy i zmianą, stały zawsze partie polityczne. Dużo łatwiej jest bowiem sprawnie zarządzać partią, niż niejasno zdefiniowanym ruchem, co może w przyszłości rodzić pewne konsekwencje. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy. Może cały ruch pójdzie w zupełnie nieoczekiwanym kierunku, podobnie jak nieoczekiwany był sukces wyborczy Pawła Kukiza.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułWreszcie opublikowano Czarną Listę Rosji. Są na niej Polacy
Następny artykułDuda: Jestem wybuchowym wampirem, palę papierosy
Michał Łosiak

Katolik, kielczanin, prezes kieleckiego oddziału Stowarzyszenia KoLiber

Zobacz również