UDOSTĘPNIJ

Gazeta Polska i inne sympatyzujące z Prawem i Sprawiedliwością media stanęły przed nie lada zadaniem ? jak wytłumaczyć fakt, że Człowiek Roku 2013 Gazety Polskiej działa w sprawie ukraińskiej po myśli prezydenta Rosji Władimira Putina. Kiedy Wiktor Orbán ogłosił, że Karpatorusini są odrębnym narodem (a nie grupa etniczną w ramach narodu ukraińskiego) i zażądał autonomii dla Węgrów mieszkających na Ukrainie (200 tys. Węgrów na 45 mln ludności całej Ukrainy), nie byłem zaskoczony. Taka postawa premiera Węgier jest naturalną kontynuacją jego dotychczasowej polityki. Wszak z Rosji uczynił swego strategicznego partnera w dziedzinie energetyki (czyli w tej dziedzinie, która jest najpotężniejszym środkiem nacisku rosyjskiego na zagranicę). To za rosyjskie pieniądze (10 mld ? niskooprocentowanej pożyczki) buduje w Paks elektrownię atomową. I to przez Węgry, z pominięciem Ukrainy, będzie szedł Gazociąg Południowy (planowane uruchomienie w 2018 r.), który będzie łączył Rosję z Grecją, Austrią, Słowenią i Włochami. A kiedy Rosjanie zajęli Krym, Orbán był jedynym przywódcą w Unii Europejskiej, który nie potępił tego kroku.

Jak widać, postępowanie premiera Węgier jest biegunowo odległe od postępowania Jarosława Kaczyńskiego, który wcześniej niejednokrotnie stawiał Węgry za wzór państwa opartego na suwerenności i wartościach chrześcijańskich. Pamiętamy jak Jarosław Kaczyński w 2011 r. obiecywał, że zrobi Budapeszt w Warszawie. Sympatyzujące z PiS media również prześcigały się w uwielbieniu dla Orbána, Kluby Gazety Polskiej zorganizowały nawet pielgrzymkę do Budapesztu (tego prawdziwego, nad Dunajem, nie tego w Warszawie), gdzie zostały przyjęte na audiencji przez premiera Węgier. Gazeta Polska uznała nawet Orbána za Człowieka Roku 2013 (statuetkę wręczył premierowi Węgier osobiście naczelny GP Tomasz Sakiewicz). Podkreślano jego zasługi i broniono go przed krytyką ze strony europejskiej lewicy, która zwracała uwagę na autorytarne zapędy Orbána. A tu tymczasem premier Węgier okazał się sojusznikiem Putina?

Nie jest to zresztą pierwszy tego typu przypadek. Wcześniej były prezydent Czech Wacław Klaus, również wielki polityczny przyjaciel Lecha Kaczyńskiego, nazwał Ukrainę sztucznym tworem, który musi pozostać w sferze wpływów Rosji. Zastanawiam się, jak politycy PiS i sympatyzujący z nimi dziennikarze wytłumaczą postępowanie swych sojuszników. Chyba że do zostania idolem tychże środowisk wystarczy stosować antyunijną retorykę, powoływać się na wartości chrześcijańskie i rządzić silną ręką? oh, wait, przecież to właśnie robi sam Władimir Putin! Albo więc wizja polityki zagranicznej, którą proponuje Jarosław Kaczyński, jest chaotyczna i pozbawiona pomysłu, albo jest po prostu nieudolna. Zatem naśladownictwo nie jest tu wskazane.

Kryzys ukraiński ostatecznie pokazał, że Polska jest za mała i za słaba na prowadzenie samotnej polityki wschodniej, a proponowani przez bogoojczyźnianą prawicę sojusznicy zawodzą. Dlatego to w pogłębianiu integracji w ramach UE jest jedyna szansa na stworzenie bloku państw zdolnego prowadzić asertywną politykę wobec Rosji, o czym warto pamiętać w wyborach do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się 25 V.

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułCoroczna powódź zaskoczy corocznych powodzian?
Następny artykułPOMÓŻ POWSTRZYMAĆ EGZEKUCJĘ KOBIETY W CIĄŻY!
Mariusz Braszkiewicz
Mariusz Braszkiewicz (ur. 23 XII 1992 r.) - student prawa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. Człowiek raczej lewicy, kociarz, piwosz, miłośnik kina polskiego. Poseł na Sejm Dzieci i Młodzieży XVI kadencji (2010 r.) W latach 2009-2013 członek Federacji Młodych Socjaldemokratów. Obecnie bezpartyjny. Jako jedyny włocławianin wyróżniony wpisem na neonazistowskiej stronie Redwatch.

9 KOMENTARZY

  1. Generally I don’t read post on blogs, however I would like to say that this write-up very pressured me to take a look at and do it! Your writing style has been amazed me. Thanks, very nice post.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ