UDOSTĘPNIJ

Przeżyłem już wiele pogrzebów lewicy. Mało tego, na przekór woli zaprzyjaźnionej „opatrzności”, przeżyła je nawet sama lewica. Limit żyć i ostatnich szans jest jednak ograniczony stąd rzesza polityków i  komentatorów zatroskanych o parlamentarną przyszłość lewicy po raz enty zaprasza na jej pogrzeb w bliżej nieokreślonym jesiennym terminie. Dzieje się to w czasie, w którym pierwszy raz od dawien dawna lewica rozumiana jako wiele suwerennych podmiotów sięgnęła po rozum do głowy.

W tym momencie lewicowe środowiska mają przed sobą właściwie jedną drogę, która w przeciwieństwie do pozostałych nie jest z góry skazana na porażkę – to wspólna lista na wybory parlamentarne. Każde inne rozwiązanie niemal na pewno doprowadzi do wyborczej katastrofy wszystkich; SLD najprawdopodobniej nie przekroczy 5-procentowego progu, Twój Ruch przy sprzyjających okolicznościach zdobędzie 1%, a pozostali idąc w mniej lub bardziej osobliwe konfiguracje nie zbiorą nawet wymaganych podpisów. Radochę będzie miała jedynie partia Razem, która pomimo własnej katastrofy uzna zapewne, że po ostatecznym upadku SLD i Palikotowców wreszcie nastał jej czas ( słyszałem gdzieś, że tak to jest gdy przedawkuje się z nocnymi maratonami House of Cards ). Prawdopodobnie satysfakcję odczują także Napieralski z Rozenkiem. Porażka lewicy tylko umocni ich w przekonaniu, że logo ich partii jest ładne.

Warunki do zjednoczenia wbrew pozorom są sprzyjające, bo większość lewicowych partii w końcu zdała sobie sprawę, że jesienne wybory mogą na stałe wyeliminować lewicę ze sceny politycznej.  SLD, postrzegany przez innych jako największa przeszkoda na drodze do lewicowej odbudowy, pokornie robi krok do tyłu, aby inni mogli w końcu poczuć się komfortowo. Twój Ruch do negocjacji koalicyjnych wysłał swój największy polityczny skarb czyli Barbarę Nowacką, która za chwilę może stać się jedną z najważniejszych polityczek w kraju. Inne ugrupowania jak np. Zieloni przestały się łudzić, że są w stanie samodzielnie cokolwiek osiągnąć i wygląda na to, że są bliskie decyzji o przyłączeniu się do projektu Zjednoczonej Lewicy. Krótko mówiąc po całej serii samobójczych zamachów lewica nareszcie zaczęła postępować mądrze myśląc o przyszłości. Pytanie jaki będzie tego efekt?

Wbrew wielu opiniom jestem przekonany, że Zjednoczona Lewica już tej jesieni może powalczyć o więcej niż tylko 5, czy 8%, o ile tylko po drodze niczego nie spieprzy i spełni przynajmniej kilka podstawowych warunków. Osiągnięcie pierwszego jest już blisko, to wystawienie wspólnych, prawdziwie partnerskich list, bez dominacji żadnego z podmiotów. Po drugie musi ona wyłonić ze swoich szeregów lidera kampanii, który zdoła wysłać do wyborców wiarygodny sygnał, że wraz ze Zjednoczoną Lewicą idzie nowe. Nie będę oryginalny jeśli przyznam, że w tej roli widzę dziś jedynie Barbarę Nowacką, która jest nową twarzą na scenie politycznej, wzbudza zainteresowanie, ma charyzmę i wyraziste poglądy. Po trzecie to zmiana języka komunikacji z wyborcami. Społeczeństwo zamiast 200-stronicowych programów i akademickich tyrad oczekuje dziś czytelnych propozycji, które publicyści sympatyzujący z obecną władzą w celu zdyskredytowania swoich konkurentów zwykli nazywać tanim populizmem. Zjednoczona Lewica musi ponadto udowodnić, że dokonująca się polityczna zmiana pokoleniowa nie jest jedynie pustym hasłem, a ma realny wymiar. W tym celu politycy tworzący Zjednoczoną Lewicę powinni wykonać odważny ruch stawiając na młode kandydatury w jak największej ilości okręgów wyborczych. Ostatnią kwestią, która w mojej ocenie będzie miała w tej kampanii istotne znaczenie, będzie jej styl, tj. ofensywny, defensywny lub neutralny, często określany jako przewidywalny, czy odpowiedzialny. W ostatnich latach lewica sprawiała wrażenie stojącej jakby w rozkroku, będąc w zależności od nastroju umiarkowanie krytyczną lub zachowawczą. Ja chciałbym widzieć w tej kampanii lewicę walczącą niczym wściekły pies, która nie chowa głowy w piasek, a w przemyślany sposób i bez kompleksów skacze swoim rywalom do gardła.

Nie wiem czy projekt Zjednoczonej Lewicy okaże się strzałem w dziesiątkę. Wiem jednak, że na tą chwilę nikt niczego mądrzejszego nie wymyślił. Trudna, czy wręcz beznadziejna sytuacja zmusza do tego, żeby ambicje i partykularne interesy zostawić w domu, a pójść drogą współpracy, być może niełatwej, ale prowadzącej do wyższego celu jakim jest lewicowa reprezentacja w Sejmie. W innym przypadku nasze czerwone sztandary przejmie Niesiołowski.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również