UDOSTĘPNIJ

“Żołnierze!
Kochani moi Bracia i Dzieci. Nadeszła chwila bitwy. Długo czekaliśmy na tę chwilę odwetu i zemsty nad odwiecznym naszym wrogiem. Obok nas walczyć będą dywizje brytyjskie, amerykańskie, kanadyjskie, nowozelandzkie, walczyć będą Francuzi, Włosi oraz dywizje hinduskie. Zadanie, które nam przypadło, rozsławi na cały świat imię żołnierza polskiego. W chwilach tych będą z nami myśli i serca całego Narodu, podtrzymywać nas będą duchy poległych naszych towarzyszy broni. Niech lew mieszka w Waszym sercu.
Żołnierze – za bandycką napaść Niemców na Polskę, za rozbiór Polski wraz z bolszewikami, za tysiące zrujnowanych miast i wsi, za morderstwa i katowanie setek tysięcy naszych sióstr i braci, za miliony wywiezionych Polaków jako niewolników do Niemiec, za niedolę i nieszczęście Kraju, za nasze cierpienia i tułaczkę – z wiarą w sprawiedliwość Opatrzności Boskiej idziemy naprzód ze świętym hasłem w sercach naszych Bóg, Honor i Ojczyzna.”
Generał dywizji Władysław Anders.

Był 17.05.1944 roku.
Polscy żołnierze z 16 Batalionu 2 korpusu polskiego, okopali się na zdobytych z wielkim mozołem pozycjach na stokach góry San Angelo i osamotnieni czekali na nieuchronny atak oddziałów III Rzeszy.
Wszędzie wokół leżały niepochowane zwłoki rozorane granatami i pociskami.
Nikt nie robił rozróżnienia na swoich i obcych. Nie było czasu aby pochować nawet najbliższych przyjaciół i krewnych.

Każdą wolną chwilę traktowano jako dar od Boga, który pozwalał zebrać siły do kolejnej walki.
Po wykopaniu prowizorycznych okopów żołnierze kładli się pokotem z wyczerpania tak, że ciężko było odróżnić żywych od umarłych.
Także leje po bombach i granatach szczelnie wypełnione były mrowiskami ludzkich ciał z których to jedne odpoczywały przygotowując się do kolejnego starcia a inne już spały snem wiecznym przygotowując się do spotkania z Bogiem lub wieczną nicością.

Jedni znosili trudy walk w milczeniu, inni bluźnili, wielu wariowało.
Wszyscy jednak cierpieli.
Wojna nie oszczędzała nikogo- każdy żołnierz był jej dłużnikiem, a ona odbierając dług zabierała nie tylko ciała, ale i dusze, nie tylko ich samych, ale również bliskich, pozostawiając puste, odczłowieczone skorupy.
Widok brata z przestrzeloną czaszką, kolegi z oddziału, który po eksplozji miny zamienia się w krwawą miazgę, przyjaciela, który tuż obok pada od strzału w serce, potrafi zniszczyć każdego człowieka.
Wypala wszystko co ludzkie i zostawia tylko krwawą żądzę zemsty, lub szaleństwo.
Jedyną nadzieją na uratowanie człowieczeństwa była wiara. Wiara w Boga, ujrzenie polskiego nieba, oblicza ukochanej, ponowne przytulenie jedynego dziecka…
Tylko ona wraz z palącą żądzą zemsty, wlewała w te puste, wyczerpane i udręczone, zimne skorupy, żar życia, który tak skutecznie pozwalał odbierać je wrogom.

Stojąc w wykopanych naprędce okopach żołnierze widzieli na szczycie przeciwległego wzgórza, zgliszcza 1400-letniego klasztoru benedyktynów, zrujnowanego przez alianckie bombardowania- niegdyś dumną siedzibę nauki i modlitwy, obecnie żałosny grobowiec zamieniony przez Niemców w twierdzę.
Niegdyś te skąpane w promieniach śródziemnomorskiego słońca góry, należały do żywych: pasterzy wyprowadzających bydło na popas, turystów pragnących zmierzyć się z włoskimi olbrzymami i romantyków szukających zbliżenia z naturą. Echo Apeninów wypełniały ryki zwierząt, śmiechy kochanków i nawoływania górali. Obecnie mieszkali tu tylko umarli i żywe trupy, które niebawem miały do nich dołączyć. Ryk samolotów i huk dział wypędził zwierzęta, seria z karabinu maszynowego rozstrzelała kochanków a górale przywdziali mundury. Cały świat stanął w płomieniach których nie ugasi nawet wygrana wojna.
Kiedy rozpoczął się niemiecki kontratak ziemia zatrzęsła się od huraganowego ostrzału z moździerzy i dział, wszędzie wokół latały granaty a huk wystrzałów zagłuszał wydawane pośpiesznie komendy.

Tumany dymu szczelnie osłoniły spływające krwią wzgórze tak jakby próbując zakryć to barbarzyńskie widowisko przed okiem Świata.
Pociski ze świstem siekły powietrze a moździerze zamieniły wzgórze w jeden wielki lej wypełniony dymem i trupami.
W oparach dymu i kurzawy ciężko było rozeznać najbliższego sąsiada. Niemcy rzucili na wzgórze swoich doborowych żołnierzy, którzy braki w zaopatrzeniu i liczebności, nadrabiali dyscypliną i fanatyczną wiarą w przegraną sprawę.
Polacy zaczęli się łamać.
Sierż. Marian Czapliński, który później poległ na Linii Gotów, zaintonował wówczas „Jeszcze Polska nie zginęła”, żołnierze podchwycili słowa hymnu i walka rozgorzała na nowo. Wsparcia udzielił 2. pluton 1. kompanii. 16 Batalion pozostał na zdobytych pozycjach. Niemcy nie mieli wyboru: musieli się wycofać. Mjr Jan Żychoń z 13 Wileńskiego Batalionu Strzelców, oficer wywiadu, umierając, powiedział: „Za Polskę i dla Polski”
“Za Polskę i dla Polski”.

W latach 1939-1945 te słowa słychać było w każdym niemal zakątku globu: w Polsce, Norwegii, Anglii, w ZSRR, Iranie, Palestynie, Egipcie, Tunezji, we Włoszech…wszędzie tam gdzie stanęła stopa polskiego żołnierza tam w ślad za nim ciągnęła i Polska cała- wszystko co żołnierz Polski ukochał i za swoje uważał.

I choć po latach ten i ów mógłby powiedzieć, że cały ten wysiłek na nic, bo przecież pomimo całego tego niesłychanego heroizmu, hektolitrów przelanej krwi, spopielenia całego kraju, Polska nic na tej wojnie nie zyskała- przeciwnie należała do tych państw, które niemal wszystko przez tę wojnę straciły- to jednak w każdym niemal Polaku serce zadrży i będzie musiał zaoponować. Dlaczego? Dlatego, że z krwi przez Nich przelanej wzrośliśmy My. Ich heroizm, niezniszczalna wiara w obraną przez siebie drogę i całkowite oddanie narodowej sprawie karmi naszą dumę i spaja nasz podzielony w niemal każdej sprawie naród. I nawet jeśli ich kalkulacje polityczne okazały się błędne, wiara naiwna, a nadzieje płonne (czyż można jednak żołnierza oceniać przez pryzmat tych samych kategorii co wodzów?), ich duchowa siła daje nam nieśmiertelny wzorzec postępowania- odporny na rdzę Historii.
Czerpmy zatem z tej siły abyśmy dzięki niej sami stali się jako te olbrzymy spod Monte Cassino. Niewolne od ludzkich słabości, ale wielkie swoją odwagą, zahartowane w wierze, nadziei i miłości.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułLegia zrywa współpracę z TVN. TVN: My zerwaliśmy pierwsi
Następny artykułKaczyński atakuje prezesa TK: On nie jest prawnikiem, a to co robi to bezprawie! (video)
Patryk Patey

Z ducha, serca i rozumu- narodowiec, polski patriota. „Jestem Polakiem ? więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka.”

Zobacz również