UDOSTĘPNIJ

„Sport to zdrowie”, jak mówi stare porzekadło. Trudno się z tym zgodzić, widząc wiele dyscyplin sportowych, które są obecnie w panteonie tych najpopularniejszych. Wiele wśród nich takich, które mogą uśmiercić sportowca w mgnieniu oka. Przekonał się o tym ten zawodnik.

Wydawałoby się, że jego wysokie noty, zdobyte puchary i tytuły to dowód na to, jakim wirtuozem w swojej dyscyplinie jest. Oczywiście, David Poisson był wielokrotnie docenianym na zawodach narciarzem alpejskim. Cały czas zdawał sobie jednak, jak bardzo niebezpieczny jest uprawiany przez niego sport.

Narciarstwo alpejskie, choć bardzo spektakularne, należy do jednych z najbardziej niebezpiecznych sportów. Szczególnie niebezpieczne są zjazdy, podczas których narciarze często przekraczają prędkość 100km/h. Podczas tak szybkiej jazdy wystarczy jeden mały błąd, by na zawsze pożegnać się ze zdrowiem, a nawet życiem.

Był ekspertem, nie nieśmiertelnym

Poisson zginął podczas jednego z treningów, który miał go przygotować do rywalizacji w sezonie 2017/2018. Jak mówią jego znajomi i członkowie ekipy sportowej, Francuz był naprawdę w szczytowej formie. Wszyscy byli przekonani, że w tym roku zgarnie większość nagród przysługujących narciarzom alpejskim.

Nikt jednak nie spodziewał się, do jak tragicznej śmierci dojdzie w ośrodku Nakiska w Kanadzie, w którym Poisson trenował przed sezonem. Podczas jednego ze zjazdów osiągnął zawrotną prędkość i nie zdążył wyhamować przed metą. Z zawrotną prędkością wleciał w siatki ochronne, które powinny były go zatrzymać. Niestety, nie spełniły swojego zadania. Francuz przebił się przez nie i poleciał dalej, w stronę lasu. Tam uderzył z impetem prosto w drzewo.

Tragedia, która zakończyła karierę i życie

Kiedy dotarli do niego członkowie kadry sportowej, okazało się, że sportowiec jest w opłakanym stanie. Jego ciało było dosłownie zmiażdżone. Na miejsce wezwano karetkę pogotowia. Ratownicy przez półtorej godziny bezskutecznie próbowali walczyć o jego życie. Poisson umarł na ich rękach. Francuz miał 35 lat.

– Poisson krótko przed metą mknął z prędkością około 100 kilometrów na godzinę. Przy takiej prędkości przefrunął nad siatkami ochronnymi i wpadł do lasu, gdzie uderzył prosto w drzewo. Ratownicy przez około półtorej godziny próbowali przywrócić funkcje życiowe – mówi świadek zdarzenia.

źródło: twitter.com/laragutfan_

źródło: se.pl

Gwiazdy, których karierę PRZEDWCZEŚNIE przerwała śmierć


Nie chcesz mieć raka? Nie jedz TYCH rzeczy!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również