UDOSTĘPNIJ
fot. facebook.com/PrezydentKukiz

Kiedy Paweł Kukiz ogłosił, że wystartuje w wyborach prezydenckich, nikt nie brał na poważnie jego kandydatury. Muzyk był traktowany raczej jako ciekawostka wyborów, a nie jako realny przeciwnik. Wszystko zmieniło się gdy zebrał 188 744 podpisy, zaangażował kilka tysięcy ludzi w całym kraju i wskoczył na 3 miejsce w sondażach przeskakując Palikota czy Ogórek.

Kukiz nie ma bogatych postulatów. W sumie można zamknąć je w dwóch sloganach „Jednomandatowe Okręgi Wyborcze” i „Przywrócenie państwa obywatelom”. Ale to nie wada bo kandydaci na prezydenta nie muszą mieć programów. Głowa państwa, mimo wszystko, ma niewielkie kompetencje. W pierwszej chwili odebrałem z niesmakiem jego start. Muzyk, który wchodzi w świat polityki? Nie brzmi to dobrze. I stare piosenki nie brzmią już tak samo. Jednak po chwili przypomniał mi się Olbrychski czy Grabowski popierający PO, przypomniał mi się Cugowski kiedy był senatorem z ramienia PiS i zdałem sobie sprawę, że świat sportu, kultury, sztuki i polityki przecinają się nieustannie. Zależą od siebie. Choć swoje wejście na scenę polityczną, Paweł Kukiz rozpoczął inaczej niż wymieniony wcześniej lider Budki Suflera. Kukiz chce odsunąć establishment, a nie stawać się jego częścią. „Od PiS, przez Platformę po SLD. Wszyscy out!”- mówił w Faktach TVN. Stawia się jako kandydat antysystemowy i na tej pozycji jest silniejszy od Janusza Korwin-Mikkego. Korwin, który ma około 3 tysięcy członków partii i jeszcze większe rzesze sympatyków nie miał problemu z zebraniem podpisów, ale ma za to struktury organizacyjne, czym gardzi Kukiz. Udowodnił to angażując głównie poprzez Internet sporą grupę ludzi, która uzbierała dla niego niemal 200 tys. podpisów. Tylko czy łatka „oszołoma” pozwoli mu zdobyć dobry wynik? To nadal zagadka. Może mieć jednak szanse, ponieważ w tych spersonalizowanych wyborach decyduje osobowość, nie program czy idea. Kukiz domaga się zmian systemowych, wprowadzenia Jednomandatowych Okręgów Wyborczych (co w efekcie doprowadziłoby do budowy systemu dwupartyjnego jak w Wielkiej Brytanii czy USA), a odwrócenia dotychczasowej polityki chce duża część społeczeństwa znudzona sporem PO-PiS. Zmiany systemowe są niewątpliwie konieczne, ale raczej niemożliwe do przeprowadzenia póty, póki istnieje PiS, Platforma i SLD- mainstream. Elektorat, który ma dosyć partyjnego betonu wybrał w 2011 roku Palikota, 3 lata później dał szansę Korwin-Mikkemu, może zatem 2015 będzie szczęśliwy dla Kukiza. Jedynym co dystansuje mnie od niego jest światopogląd. Chociaż w tym aspekcie Paweł Kukiz wygląda na człowieka dialogu. Przynajmniej takie pozory sprawia. To również od niego samego i od tego czy nie zrazi do siebie przekonanych wyborców zależy czy jesienią „namiesza” w wyborach parlamentarnych czy odsunie się na bok. Stefan Niesiołowski mówi o Kukizie krótko: „On jest nikim”, ale ten brak szacunku dla jakiegokolwiek kandydata może się odbić czkawką. W Polsce cuda się zdarzają. Cudem Wałęsa wygrał wybory ze Stanem Tymińskim, cudem Biedroń został Prezydentem Słupska, cudem Ruch Palikota przekroczył próg sejmowy. Przynajmniej dla niektórych są to cuda. Może czeka nas zatem „cud Kukiza”?

Zobacz również