UDOSTĘPNIJ

Relacje córek z ojcami są tematem bardzo niechętnie podejmowanym przez portale, czasopisma czy inne wydawnictwa psychologiczne. Podobnie jest z kolorowymi magazynami, podobno dla kobiet. Sprawy rodzinne w świetle medialnych przekazów to teraz głównie praca, kredyty, urlopy macierzyńskie i wychowawcze.

Mainstream całkowicie odsunął się od relacji rodzinnych. Jeśli już je pokazuje to tylko i wyłącznie pod kątem patologii. Jeśli widzimy w prasie wzmiankę zawierającą słowa kluczowe „ojciec” i „córka”, możemy się spodziewać że zaraz w tekście pojawi się również „molestowanie”, „gwałt”, „pobicie”. Najgorsze jest to, że w tym wszystkim brak zdrowej przeciwwagi. Brakuje newsów, publikacji, relacji, które mogłyby przekazać jakieś dobre wzorce i przykłady. Prawda jest niestety taka, że przykładów tych byłoby bardzo niewiele, albo okazywały by się za mało interesujące dla publiczności.

Tekst ten kieruję głównie do kobiet, ale zapoznać z nim powinni się również mężczyźni.

Przypomnijmy sobie czasy, gdy byłyśmy małymi dziewczynkami. Żadna z nas wtedy nie miała zranionego serca, nie przesiąkła feminizmami i różnymi opcjami światopoglądowymi. Dziecięce serce i psychika wyrażały nasze pragnienia w najczystszej formie i treści. Mała dziewczynka jako „niezapisana tablica”, zupełnie wolna od zła, kochająca swoich rodziców. Jako małe dziewczynki chciałyśmy być księżniczkami. Zakładałyśmy piękne sukienki, za duże pantofle na obcasach i pytałyśmy każdego „Czy jestem ładna”? Wchodziłyśmy na stół żeby zaśpiewać piosenkę i cała rodzina biła nam brawo. Jaka wtedy była radość małej dziewczynki, która była doceniona, kochana, „błyszczała” w towarzystwie. Te z nas, które miały czułego ojca, niech sobie przypomną, jak wiele warte było jego słowo. Tata był zawsze najdzielniejszy, najmądrzejszy, najukochańszy. Był rycerzem w lśniącej zbroi i zawsze miał we wszystkim racje. Jeśli tata powiedział „jesteś śliczna” lub „spójrzcie tylko jaką mam wspaniałą córkę!” to była najcudowniejsza rzecz jaką można usłyszeć. Kobieta dorastała w przekonaniu że jest naprawdę niesamowita. W jej sercu nie było nigdy miejsca na wątpienie we własne siły, w to że jest ładna czy mądra. Dziewczynki mające takich ojców szły przez życie jak burza ? były śliczne, pewne siebie, przebojowe i dostawały absolutnie wszystko czego chciały od życia. Prowadzono wiele badań dotyczących relacji córek z ojcami i wykazywały one jasno, że te kobiety, które w dzieciństwie miały serdeczne i bliskie relacje z ojcem, nie chorowały na depresje, oraz nie miały problemów z zaburzeniami odżywiania. Kobiety pochodzące z rodzin gdzie ojciec nie spełniał swojej roli, był nieobecny, pił, pracował zbyt dużo, lub po prostu nie zwracał uwagi na córkę, wykazują niebezpieczne skłonności. Należą do nich takie rzeczy jak wczesna inicjacja seksualna, brak wiary w siebie, częste zmiany partnerów, w końcu depresje oraz zaburzenia psychiczne o różnym rodzaju i natężeniu. Jeśli ojciec pił, córka również będzie miała skłonność do alkoholu. Ciekawym jest również dobrze znany psychologiczny fakt, że córki alkoholików mają potem mężów w tym samym problemem.

Jedna z moich dobrych znajomych, nazwijmy ją Marta, w dzieciństwie bardzo chciała zostać piosenkarką. W głębi serca chce tego nadal, jednak mówi uparcie że nie będzie śpiewała, ponieważ się strasznie tego wstydzi, że nie potrafi, że wszystkim by „uszy zwiędły”. Żebyście tylko widzieli jak reaguje gdy słucha muzyki. Staje się cała rozpromieniona, uśmiecha się, oczy jej błyszczą. Miałam kiedyś okazję napić się z nią sam na sam wina. Szczerze mówiąc nieźle z tym winem przesadziłyśmy. Typowy babski wieczór, plotki, czekolada, dobra muzyka. Nagle Marta sama z siebie zaczęła śpiewać piosenkę, która grała gdzieś w tle. Zamurowało mnie. Nie przypuszczałam że może mieć tak ciekawy i ładny głos. Na drugi dzień zapytałam jej, dlaczego nie zajmie się tym głosem, dlaczego nie pójdzie choćby na przesłuchanie do jakiegoś chóru. Zaśmiała się głupio i powiedziała tylko „ja?? no co ty”. Jakiś czas później, przy okazji kolejnego babskiego spotkania, opowiedziała mi o tym, jak w dzieciństwie miała śpiewać w przedszkolu piosenkę w czasie przedstawienia. Bardzo prosiła swojego ojca żeby przyszedł i obejrzał jej występ. W domu dużo ćwiczyła żeby piosenka wyszła jak najlepiej. Stawała przed lustrem, brała dezodorant mamy i wyobrażała sobie że jest już na scenie. W końcu, na dwa dni przed planowanym występem, do jej pokoiku wszedł ojciec i zapytał: „kiedy w końcu skończysz wydzierać ten okropny ryj? ” Zgadnijcie co się stało. Marta nie wystąpiła w ogóle. Później unikała śpiewu jak ognia. Podczas prób do szkolnych akademii udawała że rusza ustami, żeby nikt jej nie usłyszał. Jej ojciec jednym zdaniem pogrzebał jej talent. A szkoda, bo nie dość że ma piękny głos, to jeszcze słuch absolutny.

Wielu ojców nie zdaje sobie sprawy z tego, że dziecko, córka czy syn, nie mają żadnego dystansu do wypowiadanych w jego kierunku słów. Małe dzieci traktują rodziców niemal jak bogów. To co mówi mama czy tata jest absolutnie święte i oni zawsze mają rację. (Nawet wtedy kiedy mówią że jesteś głupia, że nic ci nie wychodzi,że nic z ciebie nie będzie).

Jak wiele małych dziewczynek miało zaszczepione, że są brzydkie, że miały być chłopcami, że w gruncie rzeczy nikt ich nigdy nie chciał. Wiele z nas dorastało próbując być chłopcem, bo tata chciał mieć syna a nie córkę. Większość z nas, kobiet, nie było nigdy nauczone tego, że są niezastąpione, śliczne lub mądre. Wszystko miało swoje źródło w dzieciństwie, ponieważ powinno być to już nam wszczepiane od małego. Tymczasem dostałyśmy przekaż zupełnie odwrotny. Przekaz ten był niekoniecznie powiedziany wprost, ale mógł być nam wbijany do głowy poprzez zachowanie ojca, który nie chciał z nami nawet rozmawiać, który nie chciał nas przytulać, przyjść na przedstawienie, lub który dotkliwie lał nas pasem za rozlaną herbatę. Niektóre z nas były molestowane seksualnie, co nie dość że zniszczyło ich niewybudzoną wtedy kobiecość, to jeszcze położyło się bardzo długim cieniem na całe życie. Na ulicach miast, w sklepach, urzędach, spotykamy kobiety z krótkimi włosami, w workowatych ubraniach, wyglądające zupełnie jak mężczyźni. Wiele z tych kobiet to lesbijki a większość z nich była w dzieciństwie molestowana seksualnie. Molestowanie nauczyło je tego,że trzeba ukrywać kobiecość, że jest ona niebezpieczna.

A co z tymi wszystkimi dziewczynkami, które zostały nauczone że „nie mają nic do powiedzenia”, bo od małego mówiono im staropolskie „dzieci i ryby głosu nie mają”? Które nauczyły się ukrywać swoje zdanie w każdej kwestii, które boją się powiedzieć czego naprawdę chcą, bo boją się że nie mają do tego prawa bo przecież są głupie, brzydkie, za grube, za głupie?

Większość kobiet w dzisiejszych czasach nie ma wiary w swoją prawdziwą, ogromną wartość. Nie wierzymy w to, ze jesteśmy niezastąpione, więc staramy się być przynajmniej użyteczne. Dlatego wciąż szukamy czegoś, co jeszcze można by poprawić. Ciągle chcemy być bardziej wysportowane, szczuplejsze, mieć ładniejsze włosy, więcej zarabiać. Ta pogoń za nieosiągalnym perfekcjonizmem usprawiedliwia przed nami samymi nasz bark wiary w siebie. Przez to że siebie nie doceniamy, pozwalamy się traktować przedmiotowo mężczyznom. Tkwimy w toksycznych związkach bo „chyba nikt inny mnie nie zechce”, lub przeciwnie ? zmieniamy facetów jak rękawiczki. Nie pozwalamy im o siebie zawalczyć, ponieważ mamy wpojone, że nie jesteśmy warte walki i starań. Same dopraszamy się ich atencji i uwagi, nie wierząc w to, że ktokolwiek mógłby nas ją obdarzyć że względu na naszą wyjątkowość. Dodatkowo wciąż się nam wmawia, że jesteśmy „za trudne”, „zbyt skomplikowane”, a mężczyźni są przecież „prości” i „przewidywalni”. Nie tylko jesteśmy takie trudne i skomplikowane, ale też jeszcze „nie dość dobre”, „nie dość szczupłe”, „nie dość ładne”. Ten stan powoduje bardzo głębokie osamotnienie, pustkę niemożliwą do wypełnienia. Zaczynamy działać jak roboty do kuchni, do łózka lub do pokazania się z facetem. Angażujemy się w związki oparte tylko na seksie, lub takie, w których facet traktuje nas jak swoje maskotki i kucharki. Wszystko tylko po to aby usłyszeć to, czego nie powiedział nam nigdy nasz ojciec. Niestety, w większości przypadków nie słyszymy tego, pozostajemy więc nadal robotami dążącymi do perfekcji, które w gruncie rzeczy są w środku puste, zastraszone i smutne.

Fot. shutterstock.com

Zobacz również