UDOSTĘPNIJ
fot. Pixabay

O reformie szkolnictwa wyższego, zaproponowanej przez Jarosława Gowina, mówi się dużo. Wiele jej punktów budzi kontrowersje nie tylko wśród przeciwników polityka ale i w samym obozie władzy. Ta jedna zmiana wzbudza szczególnie gorące dyskusje.

Mowa o zamiarze podniesienia stypendiów doktoranckich. Ma ono, w myśl reformy, wynosić 110 proc. pensji minimalnej przez pierwsza dwa lata. Następnie, resort proponuje jej podwyższenie do aż… 170 proc.

Oczywiście nie ma nic za darmo. Również w przypadku tej reformy. Wysokie stypendia będą swoistą rekompensatą za drastyczne ograniczenie naboru. Studenci będą więc dostawać więcej, ale ich grono zmniejszy się. Na tym pomysły ministra się nie kończą.

W toku konsultacji nad ustawą będziemy jeszcze testować inne rozwiązanie, alternatywne, polegające na tym, aby studenci studiów dziennych na uczelniach niepublicznych mogli odpisywać sobie koszty studiów od podatku. Tutaj myślę, że to rozwiązanie uczciwe, bo nie należy różnicować studentów na dwie kategorie – lepszych i gorszych; ale wymaga to akceptacji ze strony Ministerstwa Finansów i całego rządu – twierdzi Jarosław Gowin.

źródło: INN Poland

Ile aut ma Beata Kempa? Kto by pomyślał! Prześwietlamy sekrety majątkowe polityków

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również