UDOSTĘPNIJ

25 maja odbyły się trzecie w historii Polski wybory do Parlamentu Europejskiego. Nie milkną komentarze po niespodziewanie dobrym wyniku PIS, które z PO przegrało tylko o włos, niewątpliwym sukcesie formacji Janusza Korwin ? Mikkego, znanego w obrażania wszystkich i druzgocącej porażce ugrupowań lewicowych.

Co się stało? Nie wiem. Może Leszek Miller zbyt mocno opiera swoją przyszłość polityczną na ludziach z nostalgią wspominających Polskę Ludową. Może Janusz Palikot zbyt mocno rozmył przekaz medialny swojego ugrupowania wchodząc w koalicję z Aleksandrem Kwaśniewskim, który w 1998 roku podpisał konkordat, a antyklerykalizm uważa za chorobę. Może zbyt dużo marnych niskobudżetowych i nie merytorycznych spotów wyprodukował Twój Ruch. O porażce Zielonych nie będę się rozpisywał, bo tutaj oni raczej nie zawinili. Zrobili co mogli, by zaistnieć w społecznej świadomości, ale niestety, ideologia, którą głoszą jest zbyt niszowa. Co innego lewicowa partia, która w programie ma między innymi hasła ekologiczne, a co innego partia, która ekologizm uznaje za swój fundament. Polacy ledwo i opornie uczą się segregować śmieci, nie do wszystkich dotarło jeszcze, że nie wolno niszczyć środowiska, bo wielu ludzi uważa to za dziwactwo i abstrakcję. Mentalność PRLowska, która mówiła, że co jest państwowe, jest niczyje, odnosi się również do lasów, parków. Polacy ogólnie rzecz biorąc nie mają świadomości ekologicznej, nie wiedzą co to zrównoważony rozwój i wiele jeszcze wody w Wiśle upłynie, nim się dowiedzą. Niemniej, za Zielonych trzymam kciuki, jako za przedstawicieli nowoczesnej lewicy, która szansy jeszcze w Polsce nie dostała.
Może lewica w Polsce jest skazana na porażkę, bo Polacy nie dorośli do pluralizmu? Może uwierzyli, że lewica musi być prawicowa (PIS)? Może dlatego oddali Polskę w ręce konserwatywnej prawicy? Może Polska jest zaściankiem Europy i nie ma zamiaru tego zmieniać, nawet z zazdrością patrząc na Europę Zachodnią?

Wystarczy tych pytań, czas na odpowiedzi. Myślę, że Polacy są narodem wcale nie tak konserwatywnym, za jaki próbują uchodzić. W Polsce normalne jest, że co innego się myśli, a co innego się deklaruje. A fakt, że nie są Polacy również wolnorynkowymi ortodoksami potwierdziło już niejedno badanie. Większość wyborców PO ma zupełnie inny światopogląd niż jej politycy. Głosują jednak na, jak się im wydaje, mniejsze zło. Monopol ideowy POPiSu tak się w Polsce utrwalił, że nasi rodacy naprawdę uwierzyli, że obydwa ugrupowania dzieli mentalna i polityczna przepaść. O tym ile w tym prawdy świadczy fakt, że Ludwik Dorn, do niedawna poseł Solidarnej Polski, wcześniej PiS, a w międzyczasie Polski Plus, niedługo prawdopodobnie zostanie współpracownikiem prezydenta Komorowskiego z PO.

Czy można ten monopol przełamać? Można, ale trzeba zacząć od podstaw. Jest kilka warunków, jakie moim zdaniem muszą być spełnione, byśmy mogli realnie myśleć o przejęciu władzy w Polsce przez lewicę:

? SLD musi dogadać się z TR, choćby to miało się wiązać ze zmianą liderów obydwu ugrupowań
? SLD musi porzucić retorykę pro peerelowską, wymienić elity i stworzyć nowy program oparty o sprawdzone wzorce nordyckiej lewicy
? TR musi zerwać współpracę z ludźmi kojarzonymi z Aleksandrem Kwaśniewskim ? grabarzem polskiej lewicy i z nim samym oraz z neoliberałem Pawłem Piskorskim
? obie partie muszą skupić się na kwestiach ekonomicznych, sprawami światopoglądowymi zajmować się zaś bez zbędnego rozgłosu
? obie partie powinny nawiązać współpracę z nowopowstałym Ruchem Sprawiedliwości Społecznej i Zielonymi tworząc nieformalną platformę dyskusji i porozumienia w postaci stowarzyszenia lub ruchu społecznego
? SLD i RSS powinny wzmocnić współpracę ze związkami zawodowymi i wszelkimi możliwymi sposobami docierać do ludzi pracy, oferując im swoje wsparcie i pomoc legislacyjną
? wszystkie wspomniane wyżej partie potrzebują silnego zaplecza eksperckiego, które pomoże każdej z nich wypracować program realnej alternatywy dla rządów POPiSu, na tyle charakterystyczny i realny, by mógł trafić do rzeszy Polaków nie mających obecnie swojej reprezentacji w parlamencie

Na tyle ideowo zjednoczona i silna programowo lewica może w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych osiągnąć wynik powyżej 15 procent, a w 2019 wygrać wybory.
Musimy tylko zacząć solidnie pracować, przestać się kłócić i porzucić palny bycia słabszym koalicjantem PO. To my mamy rozdawać karty, nie prawica. 10 lat jej rządów (2005 ? 1015) to stanowczo za dużo!