UDOSTĘPNIJ
Fot. Wikimedia Commons (Katarzyna Czerwińska) - Twitter

Debata dotycząca szkolnego referendum miała rozpocząć się w Sejmie o godzinie 20:00. Ostatecznie udało się otworzyć ją dopiero po 21:00, jednak nawet wtedy część rodziców nie mogła wejść do budynku, więc czekała bez jakichkolwiek informacji za zamkniętymi drzwiami. Dziś obywatele zastanawiają się jedynie, co na to wszystko powie prezydent Andrzej Duda. Przecież to on przez całą kampanię, a potem miesiące sprawowania urzędu obiecywał, że zawsze najważniejszy będzie dla niego dialog z obywatelami oraz wszelkie formy demokracji bezpośredniej.

„Restrykcje w sejmowym biurze przepustek przed debatą o #szkolnereferendum. Rodzice i nauczyciele czekają od 2,5 h na wejście do Sejmu” – przeczytać było można na Twitterze Jana Grabca. Takie same informacje dobiegały ze środowiska przedstawicieli ZNP. Gdy w końcu debata się rozpoczęła, okazało się, że rodziców jest na sali więcej niż posłów. Reprezentantów PiS pojawiło się 22, miejsca zarezerwowane dla Kukiz’15 świeciły pustkami.

Na sali zdecydowanie dominowała Nowoczesna oraz PO. Rodziców przyszło w sumie 110. Debata potrwała do godziny 1:20. Niezależnie od długości, sama forma była wręcz absurdalna. Internauci domagają się więc teraz wyjaśnień oraz komentarza samego prezydenta, który przecież obiecywał przywiązywać ogromną wagę do dialogu ze społeczeństwem. Politycy PiS nie przejęli się chyba jednak tym razem jego słowami.

Fot. Twitter
Fot. Twitter
Fot. Twitter
Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również