UDOSTĘPNIJ

Postępującą od paru lat eskalację nastrojów ksenofobicznych ilustrują nie tylko policyjne dane. Stowarzyszenia monitorujące zachowania o charakterze rasistowskim w swoich archiwach gromadzą przypadki przyzwalania na mowę nienawiści czy posługiwania się faszystowskimi symbolami w przestrzeni publicznej. W tyglu wrze, rząd udziela narodowcom cichej dyspensy, media mówią o Ełku i milczą, kiedy demolowany jest lokal na Dolnym Śląsku a w Legnicy dochodzi do pobicia. Wystarczy iskra aby doszło do pogromu. Na nic tutaj odwołania do historii – w oficjalnym, rządowym dyskursie, podburzeni absurdalną plotką Polacy nigdy nie dokonali serii napadów na ludność żydowską w Kielcach.

Najtrudniejsza w tej sytuacji jest jej racjonalizacja. Wyodrębnienie logicznych przesłanek, które w tak jednolitym etnicznie państwie jak Polska popychają do rzucania kamieniami w szyby lokali serwujących kebab jest nierealne. Co więcej, gdyby jako lejtmotyw wszystkich tych agresywnych zachowań przyjąć, na co powołują się awanturnicy, bezpieczeństwo kraju, to racjonalnym byłoby ich wzajemne ukamienowanie się. Przestępczość wśród obcokrajowców w Polsce jest zjawiskiem marginalnym a jednym z bodźców mogących ją nasilać jest właśnie niechęć krajowców.

Ksenofobia po polsku może stanowić przykład freudowskiej formacji reaktywnej. Przy tym założeniu imigranci stanowiliby jedynie substytut innego, antagonistycznego niepokoju. Może lęk przed obcym jest w tym kontekście projekcją strachu przed własnym wykluczeniem. Środowiska skrajne są jak mały skansen obecny w każdym, cywilizowanym kraju. Od lat patrzyliśmy na nie pobłażliwe a ich radykalizację traktowaliśmy w kategoriach wybryków. Nie przeszłoby nam przez myśl, że ci przewidywalni, szczekający narodowcy mogą utorować sobie drogę do areny politycznej. Do teraz.

Wkład do tych rozważań wnieść może myśl Slavoja Żiżka z Pervert`s Guide to Ideology. Według filozofa na przełomie lat 20 i 30 żyd miał być zmaterializowanymi, zebranymi lękami społeczeństwa III rzeszy. Figurą stojącą za kryzysem gospodarczym i moralnym. Niezliczone obawy mogły zostać w prosty sposób scedowane na konkretną osobę. Żyd nadawał się do tego świetnie jako obcy. Pozwalał uprościć myślenie i, przede wszystkim, zdejmował ze społeczeństwa odpowiedzialność. Mechanizm ten bez wątpienia posiada cechy uniwersalne. Trudno jednak dopatrywać się jego zarzewia w kraju, w którym z roku na rok żyło się coraz lepiej. Do teraz.

W końcu, jestem gotowa wytoczyć oskarżenie przeciwko mediom, które selekcjonują informacje w zależności od mechanizmów rynkowych. Nagłówek wskazujący na pochodzenie sprawcy przestępstwa to więcej kliknięć. Rusza strategia konfirmacyjna wobec której jakikolwiek rozsądek i statystyki pozostają bezbronne. Nie bez winy pozostaje również ta część lewicy, która przejmuje odwróconą retorykę skrajnych środowisk. Nie powinniśmy dopuszczać do głosu tych, którzy otwarcie nawołują do przemocy ale dopóki mamy do czynienia z merytoryczną argumentacją prawej strony, nie bagatelizujmy jej.

We mnie też się gotuje, kiedy widzę młodych gniewnych wykrzykujących te wszystkie obrzydliwe hasła. Krew mnie zalewa, kiedy rządzący dają przyzwolenie na takie zachowania. Cisną mi się na usta bardzo różne inwektywy ale wiem, że największym poświęceniem jest stłumienie gniewu i próba przyjęcia cudzej perspektywy. Jeszcze raz apeluję – nie przejmujmy agresywnej retoryki, nie dehumanizujmy, nie wykluczajmy. Dopóki nasz rozmówca nie jest doszczętnie zradykalizowany – szukajmy wspólnych płaszczyzn. Nie nakręcajmy spirali nienawiści. Wiem, że to najtrudniejsze zadanie, jakiego możemy się podjąć.