UDOSTĘPNIJ

W Wielkiej Brytanii do Izby Gmin nie mogą kandydować bankruci, a ci którzy splajtowali w trakcie kadencji są usuwani, gdyż uważa się, że takie osoby nie są w stanie nic konstruktywnego wnieść. Szefową rządu w Polsce jest osoba, która zadłuża wszystko, czego się dotyka. Siebie samą także.

Na zadłużeniu naszej Premierki zatrzymam się dłużej. Skłonił mnie do tego absurdalny w swej naiwności artykuł z 30.09 br. na forbes.pl niejakiego Pawła Zielewskiego, który podobno przez 2 lata był redaktorem naczelnym tego portalu. Pan publicysta pisze: ?Och, ileż to emocji i komentarzy wzbudził dziś na Twitterze zrzut fragmentu oświadczenia majątkowego premier Ewy Kopacz. Głównie głosy krytyki. I po co? Przecież nic tak nie motywuje do pracy jak kredyt…? Głosujmy zatem na polityków najbardziej zadłużonych, będą mieli największą motywację do pracy!

Nasza Premierka, którą mianował nam na to stanowisko nasz Król Europy Donald Tusk ma około 0,5mln kredytów do spłaty. Czytam na forbes.pl ?W ciągu czterech lat premier Kopacz wzięła: 20-letni kredyt hipoteczny zaciągnięty na kwotę 337 303,91 złotych (pozostało do spłaty 286 488,93 złote), kredyt Platinium na urządzenie mieszkania wysokości 180 000 tys. złotych (pozostało do spłaty 49 314,35 złotych), odnawialny drobiazg wysokości 45 000 złotych, kredyt konsumpcyjny w kwocie 80 000 złotych (do spłaty 66 477,75 złotych) oraz kolejny podobny wysokości 60 000 złotych (do spłaty 53 671,48 złotych). To stan na trochę ponad miesiąc temu, zakładam że niewiele się zmieniło. No chyba że nasza Premierka jest taką eudajmoniczną farciarą, że w międzyczasie wygrała 20 razy z rzędu na ruletce.

Dalej Pan pismak przekonuje nas, że powinniśmy być wdzięczni, że mamy zadłużoną Premierkę, bo będzie zmotywowana do pracy: ?Również nie na miejscu są obawy o wysokość zadłużenia. Ewa Kopacz jako premier otrzyma 16 tysięcy złotych podstawowej pensji. Z dodatkami wynagrodzenie przekroczy 21 tysięcy. W najgorszym wypadku – i to pod warunkiem, że premier sama spłaca swoje długi ? obsługa zadłużenia pochłonie miesięcznie 12-14 tysięcy złotych. Sporo zostanie. Zadłużona premier nie będzie też, jak sądzą internauci, złym premierem, skoncentrowanym bardziej na swoich zobowiązaniach niż na pracy. Zaryzykuję stwierdzenie, poparte obserwacjami wśród bliższych i dalszych znajomych, że nic tak nie motywuje do ciężkiej pracy jak kredyt do spłacenia. I już z racji tego wręcz wdzięczni być powinniśmy, że Ewa Kopacz ma po stronie?winien?, ile ma.? Z tego co się orientuję, to przytoczona przez Pana pismaka pensja Premierki to kwota brutto, po odliczeniu podatków może jej już zbraknąć… I z tego co mi wiadomo, to pensja Premiera nie wzrasta wraz ze wzrostem stopnia zaangażowania w tej robocie, więc nie widzę tu asumptu motywacyjnego. Zwykli ludzie może i są zmotywowani do pracy w związku ze swoim zadłużeniem, ale oni raczej dorabiają sobie gdzieś na boku, biorą drugi etat, albo robią gdzieś na czarno. Na pewno korzystne dla Polski będzie, jeśli Premierka zacznie dorabiać sobie na boku.

Ale uwaga, Pan publicysta ma jednak jakieś obawy: ?Jeśli już doszukiwać się czegoś niepokojącego w opublikowanym zdjęciu, to radziłbym zwrócić uwagę na dwa kredyty konsumpcyjne udzielone w siedmiomiesięcznym odstępie (wysokości 80 tys. złotych oraz 60 tys. złotych) w ubiegłym roku, przez ten sam bank.? Widząc taką zachłanną konsumpcję rozrzutnej Pani Premierki, zastanawiam się, za ile miesięcy zacznie wykłócać się z bankiem o kolejny kredyt. Dla odmiany Korwin-Mikke który od dwóch dekad nie pasł się na państwowych posadkach wchodząc do unioparlamentu miał majątek w wysokości około 10mln zł.

Ciekawa jest również puenta tekstu redaktorka forbesa: ?Nam pozostaje kibicować pani premier, by mogła te swoje kredyty pospłacać, ale przede wszystkim życzyć jej rozsądku w rządzeniu, by wszyscy inni mogli pospłacać własne…? Klasyczny lizodup. Jak będziemy mieli rozsądek Ewy Kopacz, to z całą pewnością nie będziemy mieli kłopotów kredytowych…

Ekonomia i finanse to nie jest dziedzina moich predylekcji, ale gdzieś w świadomości miałem zakodowane, że portal forbes.pl to prestiżowe medium w tej materii. Pewnie tak jest, gdy mamy do czynienia z tekstem kogoś z branży, całkowicie apolitycznego, nie próbującego przypodobać się władzy, czy z wydaniem zagranicznym. Obserwując jednak zachowanie mediów w Polsce, które zamiast patrzeć władzy na ręce, są jej adwokatami uważam, że instytucja ?eksperta-dziennikarza? jest całkowicie skompromitowana i jak się patrzy na poziom prezentowany przez takiego publicystę jak Pan Zielewski, który przez 2 lata pełnił funkcję redaktora naczelnego tak prestiżowego portalu, sądzę że lepiej powoływać się na własny rozsądek i wyciągać wnioski wskutek logicznego myślenia, niż zawierzać jakimś pseudoekspertom. Bo na takich powołują się media. Niestety.

Zanim Premierka poszła w posły, zarządzała ZOZem w Szydłowcu. Brała jak oszalała na kredyt mammografy, samochody sanitarne, otwierała nowe oddziały, dawała wysokie wynagrodzenia pracownikom itp. Chełpiła się, że pod jej rządami zakład jest najlepszym w województwie radomskim. W pełni chwały jako super organizatorka i menedżerka odeszła w posły zostawiając po sobie 3,5mln długów.

W związku z powyższym wnioskuję, że gdyby przyszło jej kierować swoją prywatną firmą, splajtowałaby wcześniej niż później. Na szczęście dla Premierki, a nieszczęście dla obywateli od wielu lat zarządza z pozycji wysokich stanowisk państwowych.

Strasznym jest, że taka osoba w imieniu Polski negocjowała niedawno pakiet klimatyczny stając naprzeciw największych wyg w Europie, które to negocjacje zakończyły się kompletną katastrofą. Jeszcze straszniejszym, że jej partia odzyskuje poparcie społeczne. To mój trzeci felieton z rzędu poświęcony osobie Premierki Kopacz. Najbardziej indolentnej osoby w państwie. Szefowej rządu Rzeczypospolitej Polskiej. Kropla drąży skałę, ludzie opamiętajcie się, wyposażcie się w igiełki rozsądku i przebijajcie napompowane balony obłudy!

7 KOMENTARZY

  1. "Premiera" nie musi martwić się długami. Wystarczy zdewaluować złotówkę drukując puste pieniądze, przydzielić sobie i rządowi kilka sowitych nagród, jak to robiła będąc marszałkiem, i my spłacimy jej długi. Proste rozwiązania są najbardziej skuteczne.

  2. "I z tego co mi wiadomo, to pensja Premiera nie wzrasta wraz ze wzrostem stopnia zaangażowania w tej robocie, więc nie widzę tu asumptu motywacyjnego." – to jedno zdanie w sumie pozamiatało całą argumentację pana Zalewskiego. Odnośnie pani premier – tak jak zarządza swoim majątkiem, tak zarządza publicznym (czyli naszym). Nic dodać nic ująć.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ